Arnaldur Indridason, Zimny wiatr


Na każdą książkę Islandczyka czekam niecierpliwie. To była – wciąż jest – miłość od pierwszego tomu, od pierwszego rozdziału. Ciągły półmrok, nieustanne pytania o sens ludzkiej egzystencji i szukanie ukojenia w codziennych czynnościach sprawiły, że powieści Indridasona nie są po prostu kryminalnymi łamigłówkami. Zimny wiatr nieco mnie jednak rozczarował. Piąty już kryminał z cyklu zCzytaj dalej „Arnaldur Indridason, Zimny wiatr”