Wydawnictwo Literackie

Kinga Dunin, Zadyma


Czy jest sens czytania felietonów po latach? Zebrane w tomie zatytułowanym nieco buntowniczo i prowokacyjnie (jak na Wydawnictwo Literackie) Zadyma teksty mają to coś, co pozwala odpowiedzieć twierdząco na postawione wyżej pytanie. Dobrze to czy źle nie wiadomo, wiadomo zaś, że czytać Dunin można. Choć może nawet trzeba.

Kinga Dunin, Zadyma

Kinga Dunin, Zadyma

Tytułowy tekst wprowadza nas w postać autorki, która ujawnia swoją osobistą historię uczestniczenia w opozycji. Nie udaje, że była kimś ważnym, raczej podkreśla swoją podrzędną w gruncie rzeczy rolę. Jakież to inne od puszących się na ekranach naszych telewizorów mężczyzn, wciąż kłócących się o dawne zasługi.

Dunin pisze o wszystkim – o feminizmie, sztuce, śmierci Jana Pawła II, aferze z Dorotą Nieznalską, futbolowym szaleństwie roku podczas MŚ 2006, aborcji, rządzie, obchodach rocznic „Solidarności” i Manifach, o gejach i o książkach. Teksty pochodzą z lat 2002 – 2006, więc o niektórych sprawach mogliśmy już nieco zapomnieć, inne nadal są wyraźniejsze w naszej pamięci. Te teksty są ważne w tym sensie, że choć poszczególne wydarzenia mogą się zatrzeć w naszych głowach, tematy poruszane przez autorkę są wciąż aktualne. Kwestia aborcji i równouprawnienia kobiet nie drgnęła przecież od tamtego czasu choćby o milimetr w kierunku zmian postulowanych przez Dunin, raczej nawet są w odwrocie. Pikiety przeciw przedstawieniom, brutalne zakłócanie wykładów i debat akademickich stały się normą, przy której dawne problemy stają się mniej istotne. Gorączka kibicowania sprawiła, że wydaliśmy – i nadal wydajemy – miliardy na organizację Euro2012.

Przykłady te można mnożyć w nieskończoność, wystarczy otworzyć pierwszą z brzegu gazetę. Dużo prościej jest zatem wziąć książkę Dunin do ręki. Jej lektura pomaga uświadomić sobie jedną ważną rzecz – za to, co się dzieje, odpowiadamy my wszyscy. Swoją biernością.

Reklamy

Primo Levi, Układ okresowy


 O książce Primo Leviego pisałem już tutaj wcześniej. Zrobiła na mnie takie wrażenie, że nie mogłem nie sięgnąć po inne tytuły. I nie zawiodłem się. Po raz kolejny dane mi było przeżyć coś, co pozostało na długo w mojej pamięci. Na tyle długo i mocno, by zdecydować o napisaniu o tym.

Primo Levi, Układ okresowy

Primo Levi, Układ okresowy

To – od strony formalnej przynajmniej – zbiór opowiadań. Zbiór to połączony w całość w sposób dość spójny, bo swoim układem opisujący konkretną historię. Historię życia autora, odmierzaną różnymi zdarzeniami, nawet pomimo tego, że nie tylko ze ściśle autobiograficznych wątków się składa. Co więcej, wszystkie opowiadania mają tytuły zaczerpnięte od nazw pierwiastków chemicznych. Ten fakt mniej będzie dziwił, gdy przypomnimy sobie, że autor był z wykształcenia chemikiem właśnie.

Levi wziął tytuły swoich historii od nazw pierwiastków nie bez szczególnej przyczyny. Jego zabieg ma sens większy, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. W codziennym życiu zapominamy o tym, że jesteśmy – między innymi – zbiorem, który mógłby zapełnić większą część tablicy Mendelejewa. Właściwości zaś pierwiastków odpowiadają bardzo często ludzkim charakterom. Jedne są twarde, inne miękkie. Jedne bardzo rzadkie, drugie pospolite. Zupełnie tak samo jak my. Metafora niby to prosta, paralele widoczne gołym okiem, ale jakże często zupełnie o tym zapominamy?

Dostrzeżenie tej analogii, która przecież nie przychodzi automatycznie na myśl, staje się oczywistością już w trakcie lektury Leviego. Doskonale napisane opowiadania umacniają w nas owo przeczucie, które powoduje, że patrzymy na świat z większym zrozumieniem i większą pokorą jednocześnie. O zwykłej radości istnienia nie wspominając.

Dodać też nie zaszkodzi, że wszystko jest napisane bardzo pięknym językiem. Przyjemność płynąca z lektury w ten sposób zwiększa się ogromnie. Połączenie niezwykle zajmującej treści z kunsztownie precyzyjną formą jest prawdziwą siłą tej książki. Jeśli zatem ktoś szuka czegoś naprawdę dobrego literacko i pozostawiającego sporo pytań natury egzystencjalnej, na pewno powinien tę książkę przeczytać. Dużo lepsze niż wypociny Coehlo czy de Mello.

Pierwiastki człowieka


 Primo Levi, Układ okresowy

O książkach Primo Leviego pisałem już wcześniej. Zrobiły na mnie takie wrażenie, że nie mogłem nie sięgnąć po kolejną. I nie zawiodłem się. Po raz kolejny dane mi było przeżyć coś, co pozostało na długo w mojej pamięci. Na tyle długo i mocno, by zdecydować o napisaniu o tym.images

To – od strony formalnej przynajmniej – zbiór opowiadań. Zbiór nietypowy jednak, bo swoim układem opisujący konkretną historię. Historię życia autora. Mimo tego, że nie tylko z autobiograficznych wątków się składa. Co więcej, wszystkie opowiadania mają tytuły zaczerpnięte od nazw pierwiastków chemicznych. Ten fakt mniej będzie dziwił, gdy przypomnimy sobie, że autor był z wykształcenia chemikiem właśnie.

Levi wziął tytuły swoich historii od nazw pierwiastków nie bez szczególnej przyczyny. Jego zabieg ma sens większy, niż mogłoby się w pierwszej chwili wydawać. W codziennym życiu zapominamy o tym, że jesteśmy – między innymi – zbiorem, który mógłby zapełnić większą część tablicy Mendelejewa. Właściwości zaś pierwiastków odpowiadają bardzo często ludzkim charakterom. Jedne są twarde, inne miękkie. Jedne bardzo rzadkie, drugie pospolite. Zupełnie tak samo jak my.

Dostrzeżenie tej analogii, która przecież nie przychodzi automatycznie na myśl, staje się oczywistością już w trakcie lektury Leviego. Doskonale napisane opowiadania umacniają w nas owo przeczucie, które powoduje, że patrzymy na świat z większym zrozumieniem i większą pokorą jednocześnie. O zwykłej radości istnienia nie wspominając.

Dodać też nie zaszkodzi, że wszystko jest napisane bardzo pięknym językiem. Przyjemność płynąca z lektury w ten sposób zwiększa się ogromnie. Połączenie niezwykle zajmującej treści z kunsztownie precyzyjną formą jest prawdziwą siłą tej książki.