Valerio Varesi

Zbrodnie po włosku


Jakoś tak ostatnio wyszło, bodajże przy lekturze powieści Friedricha Ani, że zaczęliśmy rozmawiać z piękniejszą połową o słabej wiedzy kryminalnej spoza trzech obszarów, tj. polskiego, angloamerykańskiego i skandynawskiego. Jakoś tak wychodzi, że z innych krajów coś tam się pojawia od czasu do czasu, ale to raczej pojedyncze nazwiska i przypadki. Ciekawe i interesujące, ale pojedyncze. Warto się może rozejrzeć nieco dokładniej, nawet jeśli wydawnictwa nie ułatwiają nam sprawy.

Myślenie w kategoriach geograficznych doprowadziło mnie do także do Włoch. Uwielbiam Andreę Camilieriego i jego cykl o komisarzu Montalbano. Wielką czcią darzę książki autorstwa Valerio Varesiego o komisarzu Sonerim, o którym zresztą zdarzało mi się pisać także i tutaj. No i jest jeszcze Donna Leon, z którą mam taki problem, że pisanie o komisarzu Brunettim prowadzącym śledztwa w Wenecji i okolicy to dzieło Amerykanki. Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że pisarka tworzy powieści złe czy też nierealistyczne, ale jednak może być tak, że ma ona spojrzenie nieco z zewnątrz.

Wszystkie wymienione przeze mnie osoby mają niewątpliwie wiele wspólnego. Nie wiem, czy to obowiązująca we Włoszech moda czy po prostu własny i odrębny styl związany ze stylem życia i sposobem patrzenia na świat, ale dwie rzeczy wydają się być najważniejsze. Po pierwsze sprawiedliwość w skorumpowanym do cna świecie. Nie ma tutaj miejsca na półcienie i szarości, prawda jest tylko jedna i najważniejsza, nawet jeśli winni nie zostają ukarani a cały świat toczy się dalej bez większego zgrzytu. Valerio Varesi wydaje się być największym pesymistą w tym gronie, u niego korupcja ogarnęła wszystko i wszystkich, większość społeczeństwa zaś przestała interesować się sprawami ważniejszymi od tego, w co ubrać się do pracy i kiedy kupić nowy samochód. Jego Włochy zdają się powoli umierać, nikt nie jest w stanie zatrzymać tego procesu. Donna Leon obnaża absurdy policyjnych procedur, dwójwładzy wynikającej z rywalizacji między dwoma rodzajami policji, a także powolną śmierć samej Wenecji. Camilieri nie jest aż tak ostry w swej krytyce systemu, ale nawet i on nie może udawać, że na Sycylii wszystko toczy się dobrze. Wszechwładna mafia jest przecież czymś w rodzaju wizytówki nie tylko tej wyspy ale i całej Italii.

Drugą cechą dystynktywną włoskiej prozy kryminalnej jest jedzenie. Włosi zdają się żyć w dużej mierze po to, by móc celebrować posiłki. To w ich książkach widać wyraźnie, zwłaszcza że każdy z komisarzy prezentuje inne rejony Italii, więc i odmienną kuchnię. Za każdym razem lektura jest także i ucztą, zapewne też może być i kulinarną inspiracją.

Poza wspomnianą trójką coś tam się w Polsce z włoskich autorów wydaje. Na razie jestem na etapie poszukiwań, zobaczymy co z tego wyjdzie. Udało mi się odnotować fakt istnienia polskich przekładów kilku autorów i jednej autorki, będzie chyba o czym pisać.

Bezpośrednią inspiracją był ten dokument telewizji BBC. W naszej rodzimej chyba jeszcze długo będziemy musieli czekać na podobne realizacje.

Reklamy

Valerio Varesi, Z pustymi rękami


Valerio Varesi, Z pustymi rękami

Valerio Varesi, Z pustymi rękami

Ostatnio nie było kryminałów, więc nadrabiam. I od razu czymś naprawdę wartym uwagi. O Varesim już zresztą pisałem, kolejna jego książka tylko umocniła mnie w przekonaniu, że pragnę więcej. Odpowiada mi jego sposób pisania (na tyle na ile jestem w stanie odczytać styl z tłumaczenia oczywiście), odpowiada sposób konstruowania fabuły kryminalnej i, nade wszystko, odpowiada mi jego zaangażowanie społeczne, które nie jest nachalne a przecież jednak bardzo wyraźne.

Tym razem Parma ogarnięta jest upałem środka lata. Kto tylko może, nie wychodzi z klimatyzowanych pomieszczeń. Stary uliczny grajek nie ma tego komfortu, musi pracować. Jednak ktoś kradnie mu akordeon. Tego samego dnia policja dostaje zawiadomienie o śmiertelnym pobiciu właściciela butiku z drogimi ciuchami. Komisarz Soneri nie łączy tych dwóch spraw, ale obie wydają mu się mocno dziwne. Komu potrzebny stary akordeon? Dlaczego zabija się jakiegoś małego przedsiębiorcę? W miarę postępów śledztwa pytań przybywa, a z każdym mijającym dniem zagadkowe przestępstwa nie stają się bliższe wyjaśnienia.

Po raz kolejny mam wrażenie, że dla Varesiego wątek kryminalny jest tylko kostiumem, w który ubiera swoją krytykę współczesnego świata. Historia zbrodni schodzi nie tyle na plan dalszy, co jest raczej efektem nowoczesnego społeczeństwa, w którym liczą się tylko pieniądze. W Parmie komisarza Soneriego odbijają się wszystkie bolączki współczesności. Brak wszelkich zasad nie jest wszakże domeną przestępców. Albo inaczej, jeszcze ostrzej – wszyscy ludzie stają się, świadomie lub nie, przestępcami, bo inaczej nie można przetrwać w brutalnym zglobalizowanym świecie. Jak wielokrotnie wspominają postaci tej książki, wszystko się zmieniło. Nikogo nie obchodzi protest robotników zamykanej piekarni, nikogo nie interesuje coraz brutalniejsza albańska mafia, nikt wreszcie nie jest zainteresowany łapaniem przestępców udających biznesmenów. Jak konstatuje gorzko Soneri, nie można już nikogo być pewnym, wszyscy zlali się w jedno ciało, obce i zachłanne.

Książka to gorzka i pełna czerni właściwej czarnemu kryminałowi. Nawet pomyślne śledztwo nie jest w stanie sprawić, że sytuacja się zmieni. Winni nie zostaną ukarani, nie tak jak na to zasługują, a życie – nowe okrutne życie, w którym nie ma miejsca na sentymenty – będzie toczyło się dalej. Nikt już nie jest w stanie powstrzymać tego procesu.

Diagnozy Varesiego nie napawają optymizmem, ale jednak czyta się to z zapartym tchem. W opisie współczesnego świata warto i ten głos uwzględnić, warto poznać punkt widzenia starzejącego się komisarza z Parmy. Niewiele takich głosów dziś, gdy wszystko zdaje się być ucieleśnieniem marzeń o nowym wspaniałym świecie.

Valerio Varesi, Pokoje do wynajęcia


„Oto Italia, jakiej nie znamy” – pisze wydawca na tylnej stronie okładki. Intrygujące, ale wymagało sprawdzenia. I werdykt jest połowiczny – znamy taką Italię, znamy dobrze, jeśli przeczytaliśmy jakiś twórców włoskiego kryminału. Niemniej jednak książka Varesiego jest ze wszech miar godna polecenia.

pobraneKoniec roku to okres świąt Bożego Narodzenia. W północnych Włoszech pogoda zbliżona jest do naszej, mgła otula szczelnie całą Parmę. Jednej z takich długich i ciemnych nocy ktoś zabija starszą panią, właścicielkę niewielkiego pensjonatu. Komisarz Soneri podejmuje się śledztwa. Za czasów studenckich to właśnie w tym pensjonacie mieszkała jego narzeczona. Z każdym dniem śledztwa mnożą się nie tylko tropy i podejrzani, ale także wspomnienia z przeszłości. Rozwiązanie tajemnicy morderstwa będzie wymagało tyle samo policyjnej roboty co i uporania się z własnymi zmorami komisarza.

Varesi napisał wspaniały kryminał, który można zresztą nazwać pewną wariacją na temat czarnego kryminału. Przyczyny morderstwa są znane, ale niczego to tak naprawdę nie zmienia. Zbrodniarze odchodzą w chwale lub zostają świadkami koronnymi., Przełożeni zbierają zaszczyty za pracę, której nie wykonali, a sam komisarz otrzymuje uściski dłoni. Miasto toczy nieuleczalna choroba korupcji, oparta na chciwości kilku bogatych obywateli. Sprawiedliwość jest tylko pustym słowem, jakim ewentualnie szermują politycy przy okazji wyborów. Komisarz Soneri nie ma żadnych złudzeń. Nie jest nawet ostatnim sprawiedliwym – chce jedynie ocalić choć część własnej wizji porządku w mieście.

Podobne obrazki jak ten powyżej zresztą często pojawiają się we włoskich kryminałach. Dla mnie pewnym odkryciem jest uczucie, które nie chce mnie opuścić z jakiegoś powodu. Mam wrażenie, że bohaterowie Varesiego przypominają nieco dzisiejszych Polaków. Włosi zaangażowani byli w lewicowe ruchy przez całe lata 70. ubiegłego stulecia, w Polsce część dzisiejszych ludzi na stanowiskach pochodzi z szeregów opozycji antykomunistycznej. U Varesiego widać jak na dłoni rozczarowanie nie tyle dawnymi ideałami co postawami niektórych jego dawnych znajomych, którzy dziś są po zupełnie innej stronie barykady. Sprawiedliwość sądowa czy społeczna zostały porzucone, ideały zdradzone w imię kariery i pieniędzy. I u nas powstają książki, które opisują podobne rozczarowanie rzeczywistością dawnych opozycjonistów. Ale to już opowieść na zupełnie inną okazję.

Pokoje do wynajęcia są pierwszą częścią dłuższego cyklu. Całość będzie wychodzić w Polsce stopniowo. Mam nadzieję, że reszta części będzie trzymać poziom pierwszej. Włosi szalejąc za pisarstwem Varesiego przysięgają, że tak.