recenzje kryminałów

Max Bentow, Ptaszydło


Lubicie ciarki? Dreszcze podczas lektury? Nawet jeśli odpowiecie na to pytanie przecząco, niczego to nie jest w stanie zmienić. Niemiecki autor Max Bentow doskonale wie, że wszyscy to lubią, nie wszyscy się po prostu do tego przyznają. Jego debiutancka powieść kryminalna daje swoim czytelnikom całkiem sporą dawkę takich właśnie dreszczy, wywołanych emocjami podczas lektury. Dziś wszyscy używamy nagminnie zapożyczonego z angielskiego słowa „thriller”, ale zapomniane już nieco polskie określenie „dreszczowiec” moim zdaniem znacznie lepiej opisuje to, co oferuje swoim czytelnikom Ptaszydło. (więcej…)

Reklamy

Krystyna Kuhn, Podpis mordercy


Ten miesiąc będzie chyba miesiącem niemieckiego kryminału, jak tak patrzę na półkę książek oczekujących. Dziś druga część cyklu Krystyny Kuhn, o której książce Zimowy morderca pisałem ostatnio. Nowa część śledztw frankfurckiej prokurator jest dziełem znacznie bardziej udanym.  (więcej…)

Krystyna Kuhn, Zimowy morderca


Niemiecki kryminał ma się podobno dobrze. Podobno, bo jakoś w Polsce wybór nie jest oszałamiający, a to co dociera nie zawsze zachwyca, nawet mimo zapewnień, że tam są to hity nie tylko w oczach czytelników, ale i krytyków. Cóż, być może wina spoczywa w odmienności temperamentu. Zimowy morderca powinien jednak Polakom przypaść do gustu. (więcej…)

Carin Gerhardsen, Kołysanka na śmierć


Na początku było zło. Wyrządzone przed laty, czasem nawet niezupełnie świadomie, kładzie cień na całe nasze życie. Jeśli odkryjemy pewnego dnia, że byliśmy pod wpływem koszmaru z przeszłości, możemy zrobić tylko dwie rzeczy. Jakoś się z tym pogodzimy, próbując dalej żyć – oto rozwiązanie pierwsze. Drugim jest krwawa zemsta. Najnowsza książka Carin Gerhardsen zajmuje się opisem zemsty właśnie.

(więcej…)

Craig Russell, Zmartwychwstały


Craig Russell, brytyjski autor powieści kryminalnych, tworzy dwa cykle. Pierwszy z nich to czarny kryminał rozgrywający się w Glasgow lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Drugi to tak zwany „hamburski”, gdzie główną rolę odgrywa Jan Fabel, szef wydziału zabójstw. Zmartwychwstały należy właśnie do tego cyklu. Trzeba przyznać, że z książki na książkę czyta mi się Russella coraz lepiej.

Craig Russell, Zmartwychwstały

Craig Russell, Zmartwychwstały

Zmartwychwstały na pozór jest zwykłym thrillerem policyjnym. Fabel i jego ludzie prowadzą śledztwo w sprawie seryjnego mordercy, który skalpuje swoje ofiary. Z każdą kolejną odkrytą śmiercią strach w mieście narasta, a gazety mianują mordercę przydomkiem Hamburskiego Fryzjera. Jest tak sprytny, że nie pozostawia za sobą śladów. Gra z policją coraz śmielej, posuwając się do bezpośrednich gróźb wobec samego Fabla i członków jego zespołu.

Prawdziwą siłą pisarstwa Russella jest jednak fakt, że stara się on wyjść poza schemat powieści akcji. Ważne dla niego są inne elementy budowania dobrej opowieści. Te starania widoczne są we wszystkich powieściach cyklu, ale w Zmartwychwstałym udało się autorowi połączyć wiele elementów w jedną, spójną historię w sposób bardzo przekonywujący. Od zawsze wielkie znaczenie dla twórcy postaci Jana Fabla ma ukazanie Hamburga i jego historii. Fascynacja tym miastem jest ogromna, niemalże na każdym kroku możemy się o tym przekonać. Opisy całych dzielnic, wspominanie przeszłych wydarzeń, czynią lekturę książki jeszcze bardziej zajmującą. Niezwykle drobiazgowy i emocjonalny opis wielkiego bombardowania miasta z czasów II wojny światowej naprawdę robi wrażenie. Być może niektórzy się zastanowią nad tym, kto naprawdę ponosi winę za to, co się stało, a być może jedynie wzruszą ramionami, stwierdzając, że to wina samych Niemców. Russell nie rozstrzyga, po prostu przedstawia, wnioski pozostawiając czytelnikom.

Kolejną ważną kwestią jest zagadnienie terroryzmu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Zmartwychwstały staje się w ten sposób powieścią aktualną, podejmującą problemy nurtujące od czasu do czasu niemiecką opinię społeczną. Chodzi o fakt, iż wielu dzisiejszych było przed laty zaangażowanych w radykalne lewicowe ugrupowania, często nie stroniące od przemocy. Części z nich udało się ukryć przeszłość i zrobić kariery zawodowe. Problem jest jednak wciąż żywy, o czym przekonał się przed laty Joschka Fischer, który musiał odejść z rządu po tym, jak opublikowano zdjęcie na którym bije policjanta podczas zamieszek sprzed lat. Russell ponownie przedstawia, nie wartościuje, ocenę pozostawiając innym.

Kolejnym istotnym tematem jest kwestia pamięci genetycznej. Niektórzy uważają, że geny są w stanie przenosić informacje. Na poparcie swojej tezy przytaczają badania, które zawierają informacje dotyczące na przykład zwiększonej podatności na choroby wywołane przez stres lub uraz psychiczny u potomków ofiar Holocaustu. Są też historie ludzi, którzy znajdując się po raz pierwszy w jakimś miejscu, poruszali się po nim zupełnie swobodnie. Teoria ciekawa, a na dodatek udało się Russellowi przedstawić ją w dość interesujący sposób.

Fascynacja historią jest zresztą u Russella widoczna od początku cyklu. Nieprzypadkowo  komisarz Jan Fabel z wykształcenia jest historykiem. Pozwala to pisarzowi na kreślenie historycznych i archeologicznych dygresji, dość zajmujących, trzeba przyznać. Jego opisy sprawiają, że nawet osoby nielubiące historii od czasów szkolnych mogą zmienić zdanie.

Zmartwychwstały to naprawdę inteligenta rozrywka na dużym poziomie. Fabularnie i językowo świetna, autor nie zapomina o niczym. Nawet jeśli ktoś nie zna poprzednich części cyklu, nie będzie czuł się zagubiony. Zafascynowany – na pewno tak.

Kristina Ohlsson, Na skraju ciszy


Szwedzkie nazwisko ostatnio ma coraz mniejszą siłę przyciągania. Wydawnictwa zalewają nas rzeką książek ze skandynawskimi nazwiskami na okładkach, licząc że wiedzeni miłością do Mankella czy Larssona kupimy coś w tym samym stylu. Niestety, w tym przypadku ilość zupełnie nie przechodzi w jakość i Na skraju ciszy to właśnie boleśnie potwierdza.

Krisitna Ohlsson, Na skraju ciszy

Krisitna Ohlsson, Na skraju ciszy

W powieści nie dzieje się nic. Śledztwo jest rozpisane na bite pół tysiąca stron, ale czytelnik nie ma z tego żadnej przyjemności. Ja wiem, że prawdziwa policyjna robota jest w rzeczywistości tak nudna, że opisanie jej nie przyniosłoby żadnej sympatii czytelników. Niemniej jednak po to sięgam po książkę, by poczuć się jakoś poruszony. Niestety, u Ohlsson tego zupełnie nie znajduję.

Kristina Olhsson jest pisarką w stylu Camilli Laeckberg. To po prostu obyczajowa powieść, którą jedynie wtłoczono nieco na siłę w ramy kryminalnego gatunku. Skoro dziś tylko zbrodnia jest w stanie przykuć uwagę czytelników, to autor czy autorka nie zastanawiają się długo i piszą książki z pogranicza. Tu nie ma krwawych opisów, makabrycznych śledztw, prób wejrzenia w zwichrowaną psychikę seryjnego mordercy. Są za to rodzinne i towarzyskie tajemnice sprzed lat, cudowne odnalezienie dawno zaginionej osoby, problemy rodzinne i uczuciowe policjantów i policjantek z grupy śledczej. Rozterki sercowe i uroki macierzyństwa, oto co jest naprawdę ważne w tej powieści, rozwikłanie zagadkowych śmierci dostajemy niejako w bonusie, niczym promocję w supermarkecie.

Na skraju ciszy to bodajże trzeci tom cyklu o dzielnych policjantach. Nie porywa, nie zmusza do myślenia, nie oczarowuje. Sprawia wrażenie pracy napisanej w ramach kursu pisania dla znudzonych dotychczasową pracą kobiet wchodzących w wiek średni. Kto lubi tego typu obyczajową literaturę, w książce Kristiny Ohlsson znajdzie chwile ukojenia. Wszyscy inni raczej jedynie się zirytują.

Camilla Grebe, Åsa Träff, Bardziej gorzka niż śmierć


W skandynawskiej literaturze kryminalnej nie chodzi często o samą zbrodnię. Kostium sensacji używany jest przez autorki i autorów do pokazania jakichś społecznych problemów, do szukania nowych dróg dotarcia do czytelników z niewygodną prawdą o społeczeństwie, w którym żyją. Taką właśnie książką jest Bardziej gorzka niż śmierć. Autorki skupiły się w tej powieści na przemocy wobec kobiet.

Camilla Grebe, Åsa Träff, Bardziej gorzka niż śmierć

Camilla Grebe, Åsa Träff, Bardziej gorzka niż śmierć

Para terapeutek rozpoczyna prowadzenie terapii grupowej dla ofiar przemocy domowej. Jedna z uczestniczek programu ucieka przed partnerem, uważając, że ten chce ją zabić. I że zabił już swoją poprzednią dziewczynę. Kobiety postanawiają się bronić, jedna z nich chce odkryć prawdę na własną rękę. Przy okazji będzie musiała się uporać ze swoim własnym życiem, rozstrzygając o zakończeniu żałoby po stracie męża, nowym związku i macierzyństwie.

Książka to traktująca wątek kryminalny dość luźno. Para autorek napisała powieść w stylu Camilli Lackberg raczej, w której nie ma policyjnych procedur, nie ma samotnego detektywa-rozwodnika, nie ma nawet wielu brutalnych scen. Powieść nakierowana jest do środka, na opisy przeżyć wewnętrznych bohaterek. Te stany to w sumie coś w rodzaju psychologicznych rozterek, klinicznych niemalże przypadków zachowań odbiegających od normy. Wstrząsające słowa kobiet, ofiar przemocy niekiedy wieloletniej, łagodzone są miłosnymi rozterkami Siri, jednej z terapeutek, będącej zarazem narratorką powieści.

W tej książce prawie nie ma mężczyzn. Partner narratorki, choć policjant, praktycznie nie występuje w tej roli. Ważne są tylko wątki osobiste. Poza nim jest też czarny charakter, czyli agresywny brutal i profesor-gej, który zaplanował cały program terapii. Trudno jakoś było mi oprzeć się wrażeniu, że to książka napisana specjalnie dla pań. W tym sensie to na pewno literatura kobieca. Jeśli zatem ktoś szuka powieści obyczajowej z wątkiem kryminalnym i historią miłosną w tle, na pewno się lekturą powieści Bardziej gorzka niż śmierć nie zawiodą. Ci, którzy szukają w książkach kryminalnych szybkiej akcji, śmiało mogą sobie darować.