Ann Cleeves

Ann Cleeves, Szklany pokój


W tej odsłonie inspektor Vera Stanhope jeszcze bardziej zbliża się do klasyki powieści kryminalnej. Cleeves oddaje nam do rąk powieść, której chyba w Polsce jeszcze długo nikt nie napisze. A szkoda, wielka szkoda. Szklany pokój jest bowiem naprawdę dobrą książką. Zagadka kryminalna na dobrym poziomie, a krytyka społeczna pewnej grupy zawodowej naprawdę ostra.  (więcej…)

Reklamy

Ann Cleeves, Stłumione głosy


O Verze Stanhope już pisałem wcześniej, ten cykl powieściowy jest jednak tak urzekający, że wciąż będę namawiał do czytania. Każda odsłona śledztw prowadzonych przez inspektor Stanhope jest czymś, czego właściwie nie można przegapić. Nie trzeba być przy tym fanem kryminału, można te książki odczytywać także jako słodko-gorzką analizę współczesnego brytyjskiego życia. Wydawnictwo Amber przybliża jej książki, stacja telewizyjna Ale Kino prezentuje czwarty już sezon serialu, a Stłumione głosy są jednym z lepszych odsłon wszystkich śledztw Very.
(więcej…)

Ann Cleeves, Ukryta głębia


Niemal każdy zna literackie przedstawienie postaci stereotypowego detektywa – mężczyzna po przejściach, w wieku średnim, samotny, nadużywający alkoholu, żonaty z własną pracą. Nierzadko ścigają go demony z przeszłości. Mało w literaturze kryminalnej kobiet wpisujących się w ten schemat. Jeśli już kobiety prowadzą śledztwa, ich osoby są przeważnie obdarzone niepoślednią inteligencją i równie nieprzeciętną urodą. Detektyw Vera Stanhope jest natomiast postacią niemalże wyjątkową, bo unika tego wyświechtanego schematu. Powieści o jej dochodzeniach doczekały się ekranizacji, dzięki czemu możemy i my przeczytać te historie, wydawane przez wydawnictwo Amber. Uprzejmie donoszę, że warto.

Ann Cleeves, Ukryta głębia

Ann Cleeves, Ukryta głębia

Ukryta głębia wprowadza nas w ten specyficzny nastrój angielskiego prowincjonalnego życia, które toczy się leniwie i jakby od niechcenia. Tę egzystencję można chyba najtrafniej porównać do życia morza. Na powierzchni nie dzieje się wiele, a to, co istotne, ukrywa się w głębinach. Relacje między bohaterami tej książki są właśnie takie – złożone i skrywane. Autorka analizuje zbrodnię wpisaną w dość klasyczny w gruncie rzeczy schemat. W tym wypadku Vera przypomina najlepsze dochodzenia panny Marple. Rozmowy z ludźmi zamieszkującymi małą społeczność, odkrywanie kolejnych warstw powiązań i skrywanych tajemnic musi prowadzić do rozwikłania tajemniczej śmierci i ujęcia sprawcy. Cała istota popełniania – a także i odkrywania przecież – zbrodni opiera się najmocniej na psychologii, na empatii, na zrozumieniu pobudek postępowania innych.

Przywołałem tu miss Marple nie bez powodu. Ann Cleeves zdaje się postrzegać świat bardzo podobnie do swej wielkiej poprzedniczki, Agathy Christie. Autorka Ukrytej głębi zdaje się również uważać, że w małych społecznościach, gdzie ludzie przecież nie są anonimowymi mieszkańcami wielkich metropolii, wszystko odbywa się w dość tradycyjny sposób. Życie ma określone tory, podobnie ma się rzecz ze śmiercią, także tą gwałtowną i zadawaną przez innych Najczęściej zatem zabija ktoś bliski ofierze, najczęściej też motywami są pieniądze, zawiedzione uczucia, zazdrość lub zwykły przypadek. Dlatego też Vera Stanhope słucha uważnie, patrzy równie wnikliwie i zawsze znajduje sprawcę.

Wspomniałem już, że postać Very jest zupełnie nietypowa. Duża, mało pociągająca kobieta jest twarda niczym skała, a jednocześnie niesie w sobie głęboko ukrytą wrażliwość, jaką na ogół przypisuje się kobietom. Samotna i pogodzona właściwie z losem, sporo czasu poświęca na rozpamiętywanie swoich pogmatwanych relacji z ojcem – tyranem. Można się domyślać, że oprócz kolejnych spraw kryminalnych kolejne tomy serii przyniosą także odkrycie tajemnicy bądź tajemnic dawniejszego życia samej Very Stanhope. Jej twórczyni udało się nakreślić osobowość wyjątkową i zwyczajną zarazem. Wyjątkowa inteligencja, postura czy bezkompromisowość tworzą świetną całość ze zwyczajnym wpisywaniem się w policyjny stereotyp detektywa. Jeśli dodamy do tego wspomnianą kobiecość – kierowanie się emocjami i przeczuciami, ogromne współczucie dla ofiar i wyrozumiałość dla ludzkich słabości, otrzymamy prostą odpowiedź na źródło fenomenalnej popularności książek Ann Cleeves. Jej bohaterka jest po prostu prawdziwa i tyle.

Kto lubi ten specyficzny rodzaj angielskiego kryminału prowincjonalnego – w rodzaju nie tylko starszej pani z powieści Agathy Christie ale także na przykład Morderstw w Midsomer, jak najszybciej powinien sięgnąć po powieści Ann Cleeves. Telewizyjny serial również wart jest polecenia. I tylko żal, że przygody nietuzinkowej pani detektyw poznajemy od części trzeciej. To już jednak wina wydawnictwa Amber, nie samej autorki przecież.