komiks

Książki o Wrocławiu cz.1


Wrocławski oddział Gazety Wyborczej zaproponował ostatnio dziesiątkę  książek z Wrocławiem w tle. Przeczytałem i zorientowałem się, że z połowa tytułów tych książek nic mi nie mówi, poza tytułem rzecz jasna. Wszyscy znają Marka Krajewskiego, ale żeby na przykład pamiętać – świetny skądinąd – debiut Siemiona Niskie łąki, to już raczej niekoniecznie, prawda? Pomyślałem też, że z całą pewnością zabrakło miejsca dla literatury popularnej, a przecież nie tylko Markiem Krajewskim możemy się w tej dziedzinie pochwalić. Andrzej Ziemiański, Jacek Inglot, Łukasz Orbitowski, Paweł Pollak, Nadia Szagdaj, Marta Kisiel to tylko kilka nazwisk, które przyszły mi na myśl w ciągu paru chwil. Pomyślałem, że może warto jednak ten temat nieco rozszerzyć. O części z tych książek na tym blogu pisałem, więc czasem będę odgrzewał starego kotleta. Obiecuję jednak, że dodatki zawsze będą świeże.

 

Łukasz Orbitowski, Święty Wrocław

Łukasz Orbitowski, Święty Wrocław

Łukasz Orbitowski, Święty Wrocław

Powieść Orbitowskiego jest na pierwszym miejscu chyba ze względu na tytuł, po prostu najszybciej wpadł mi do głowy. Bardziej wrocławski być po prostu już nie może. Owszem, są te różne „Breslau’y” modne na księgarskich półkach od czasów narodzin komisarza Mocka, ale jednak samo miasto w wersji pełnej piastowskiej dumy i tysiącletniej historii państwowości rzadko niezwykle zajmuje miejsce w tytule. Obok książki Orbitowskiego na tę chwilę pamiętam jeszcze tylko „Waniliowe plantacje Wrocławia” Ziemiańskiego, ale to jest jednak opowiadanie, więc troszkę chyba mniejszy kaliber.

Sam pomysł jest w sumie bardzo prosty. W pewnym bloku dzieje się coś dziwnego, śledztwo trwa, epidemia rośnie, pytania się mnożą, odpowiedzi uciekają sprzed nosa. Horror narasta, emocje sięgają zenitu, finał powieści zaskoczy na pewno. Prosty schemat, to prawda, ale w wersji Orbitowskiego poszczególne elementy układanki połączone są ze sobą w sposób oryginalny.

O samej książce można albo bardzo długo, zajmując się po kolei odczytywaniem znaczeń, aluzji, półsłówek i innych smaczków, hojnie rozsianych przez szanownego autora w dość obszernym tekście. Można, ale chyba niekoniecznie trzeba czytelnika męczyć długim i skomplikowanym analitycznym tekstem o „prawdziwym” odczytaniu zamysłu artystycznego i jego znaczeniu dla światowej literatury lub dla robotników budowlanych w północnej części miasta, pokrywających styropianem pęknięcia wielkich płyt. Można – a zapewnie nawet i należy – rozmawiać, pisać, dyskutować o tym, jak Orbitowski gra z konwencją horroru, jak łamie ramy gatunku i jednocześnie wprowadza go na literackie salony (a czyni to chyba w ten sam sposób, w jaki często nawiedza literackie imprezy – w dresie). Dyskusje i analizy to rzecz niezwykle zajmująca, wymaga jednak czasu, który dostępny jest jedynie garstce akademików i przyciągniętych na siłę studentów. Zostawmy zatem wielkie narracje i skupmy się na przyjemności.

Święty Wrocław po prostu trzeba przeczytać i przetrawić we własnym wnętrzu. Tę książkę należy przeżyć, najlepiej dwukrotnie, by potem zastanowić się nad własną opinią w tej kwestii. Dla mnie osobiście to po prostu jedna z lepszych powieści minionych lat XXI wieku. Rozumiem, że można nie lubić dość specyficznej pisarskiej roboty Orbitowskiego, który w swych powieściach łączy języki i poziomy opowiadania w sposób daleki od tego, co zalecał Arystoteles. Nie należy go jednak unikać, bo tym samym pozbawiamy się możliwości obcowania z naprawdę dobrą literaturą, wykraczającą poza zwykłą funkcję rozrywkową. Trzeba zresztą o tym pamiętać: jeśli ktoś szuka tylko rozrywki, Święty Wrocław może spokojnie odpuścić. Inni na pewno się nie rozczarują.

Reklamy

Marjane Satrapi PERSEPOLIS.Historia powrotu


Druga część autobiograficznego dzieła irańskiej artystki, mieszkającej na stałe we Francji. Tym razem śledzimy losy bohaterki w Europie (konkretnie w Wiedniu), dokąd pojechała na prośbę rodziców, starających się ocalić swą córkę od grozy dorastania w czasie wojny.

Satrapi nie boi się mówić prawdy, nazywać rzeczy po imieniu, ukazywać swoich uczuć. Każdy kolejny epizod ukazuje wszystkie etapy dorastania – przyjaźnie, książki, muzykę, subkultury, miłość i jej utrata, problemy szkolne i problemy z adaptacją w nowym, zupełnie innym miejscu, gdzie panują odmienne obyczaje i tradycje. Widzimy świat oczyma nastolatki, której wielka samotność i poczucie wyobcowania czyni ten trudny okres formowania osobowości jeszcze trudniejszym.

Jednak powrót do rodzinnego kraju wcale nie przynosi natychmiastowej ulgi. Po kilku latach na emigracji w odmiennej rzeczywistości Marjane nie może się odnaleźć. Konstatuje z przerażeniem, że jest obca we własnym kraju, że trudno jej wrócić do dawnego życia. Próbuje wiele zrobić, w końcu trafia na Akademię Sztuk Pięknych i zaczyna malować.

Historia Marjane jest wielowątkową historią, którą można odczytywać na wiele różnych sposobów. To przede wszystkim autobiografia, ale także kawałek historii najnowszej Iranu, pomagający w zrozumieniu tego kraju. Moim zdaniem lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika dobrej literatury, bez względu na wiek i stosunek do historii opowiadanej za pomocą obrazków towarzyszącym słowom.

Marjane Satrapi PERSEPOLIS.Historia dzieciństwa


Komiks Iranki mieszkającej na stałe we Francji. Wydany w 2002 roku z miejsca stał się bestsellerem w wielu krajach. Nie bez przyczyny, bo to naprawdę świetna lektura, nawet dla osób nie przepadających za „historyjkami obrazkowymi”.

Sam podtytuł już mówi wszystko – to historia dzieciństwa autorki. Obejmuje drugą połowę lat siedemdziesiątych i poczatek osiemdziesiątych. W tamtym czasie w Iranie sytuacja wewnętrzna była coraz bardziej napięta. Reżim szach Rezy, którego osadzili na tronie Anglicy, w zamian korzystając z bogatych irańskich złóż ropy, nie dopuszczał demokracji, wsadzając wszystkich opozycjonistów do więzień. W całym kraju nasilały się protesty, które ostatecznie doprowadziły do upadku szacha. Jednak społeczeństwo nie skorzystało na rewolucji, wręcz przeciwnie. Do władzy doszli muzułmańscy fanatycy religijni pod wodzą ajatollaha Chomeiniego. Bardzo szybko rozpętali w kraju terror. Wszyscy przeciwnicy polityczni byli ponownie uwiezieni i rozstrzelani. Na dodatek sąsiedni Irak, rządzony wówczas przez Saddama Husajna, najechał na osłabiony kraj. Codzienne życie stawało się coraz trudniejsze.

Całą historię autorka opowiada z własnej perspektywy. Dzięki temu zabiegowi treść tym mocniej trafia do czytelnika. Proste kreski rysunku i codzienne sprawy determinowane przez wydarzenia polityczne w Teheranie tworzą wspólnie niezwykłą historię, która porusza do głębi. Trudno o tym pisać, po prostu trzeba samemu się o tym przekonać.