biografie

Tymon Tymański, ADHD


Tymon Tymański to postać na tyle znana, że nie wymaga chyba większej prezentacji.Ten gość ma jednak tyle wcieleń, że warto poświęcić trochę czasu i wysiłku. by posłuchać o jego życiu, rozpisanym na ponad pół tysiąca stron. ADHD to nie tylko książka dla dziennikarzy muzycznych i oddanych fanów. To rzecz o życiu z pasją, o egzystowaniu na własnych zasadach. (więcej…)

Reklamy

Leon Hendrix, Adam Mitchell, Jimi Hendrix. Oczami brata


Zazwyczaj jestem mocno podejrzliwy w stosunku do książek traktujących o gwiazdach szeroko pojmowanej muzyki pisanych przez członków rodziny. Wyczuwam jakoś podskórnie zwyczajną chęć odcinania kuponów od nieswojej sławy. Tak na szybko to chyba najlepiej z dotychczas poznanych przeze mnie książek – trochę ich jednak było – jakoś tam broni się jedynie twór Deborah Curtis, żony Iana Curtisa, wokalisty Joy Division. I to broni się raczej ostatkami sił. Reszta jest raczej bełkotem lub zwyczajnym naciągactwem, napisanym przez jakiegoś ghostwritera, często-gęsto myląca fakty i wybielająca postać autora/autorki. Niestety, tak jest również w przypadku i tej książki. Jimi Hendrix zdaje się nadal nie mieć szczęścia, zupełnie jak za życia.

Leon Hendrix, Adam Mitchell, Jimi Hendrix. Oczami brata

Leon Hendrix, Adam Mitchell, Jimi Hendrix. Oczami brata

Leon Hendrix to młodszy brat Jimiego, zupełnie przy tym od niego różny. Jego wspomnienia dotyczące słynnego brata są – jak każda historia przecież – swoistą osobistą narracją. Rację ma Wiesław Weiss, gdy pisze we wstępie o tym, że możemy zobaczyć proces dojrzewania największego gitarzysty w historii rocka z pierwszej ręki. To właśnie rozdziały poświęcone dzieciństwu i wczesnej młodości obu Hendriksów są w Oczach brata najlepsze. Widzimy w nich dwójkę chłopców, których różni pięć lat życia, walczących niemal o przeżycie u boku ojca alkoholika i hazardzisty, dla którego ważniejsze są karty i alkohol od zapłacenia czynszu i nakarmienia synów. To przejmująca historia o dorastaniu w biedzie, o rozłąkach i powrotach z kolejnych rodzin adopcyjnych, to wreszcie dramatyczna historia chłopca, który tak bardzo chciał mieć instrument, że na początku grał na jednej strunie, bo jego banjo było wyciągnięte ze śmietnika.

Szczerze mówiąc, w książce Leona Hendrixa po opisie dorastania niewiele się dzieje. Jimi zaciąga się do wojska, potem zaczyna grać jako muzyk i podróżuje po całych Stanach Zjednoczonych. Kontakty braci są sporadyczne i dopiero kiedy Hendrix zostaje ogłoszony bogiem gitary, spotykają się ponownie. Leon ciągle rozpisuje się o rodzinnej miłości, ale jakoś trudno nie wyczytać między wierszami, że być może jakieś uczucia były, ale raczej stygły niż rosły. Gwiazda rocka przybywa do rodzinnego Seattle tylko z powodu koncertu w tym mieście. Owszem, rodzina spędza ze sobą trochę czasu, ale to wszystko gdzieś ginie. Podobnie zresztą jak opis szalonego życia w Hollywood, gdzie przez jakiś czas Leon Hendrix mieszkał z bratem. Nazwisko pomagało mu podbijać tabuny kobiet i dostawać tony kokainy od mężczyzn, ale z samej muzyki chyba niewiele rozumiał. Widoczne to jest w krótkich opisach albumów, gdzie Leon mówi jedynie o tekstach, nie o muzyce. Trochę szkoda.

Końcowe rozdziały książki Jimi Hendrix. Oczami brata nie mają już nic wspólnego z wielkim gitarzystą. Chyba, że ktoś lubi pasjonować się historią rodziny, w której każdy walczy o prawa do olbrzymich pieniędzy związanych ze spuścizną Jimiego Hendrixa. To zresztą chyba istota tej książki. Jimi Hendrix. Oczami brata to raczej opowieść przede wszystkim o samym Leonie Hendriksie, jego życiu i jego nałogach. A także o tym, co dookoła Jimiego Hendriksa narosło przez lata, w sensie wszystkich doniesień o kłopotach z ojcem i słabymi rodzinnymi więzami. Zamiast miłości raczej awantury i krzyki, zamiast wspierania się, raczej zakazy.

Mimo wszystko, mimo tych moich zastrzeżeń, po książkę warto sięgnąć. Jej pierwsza połowa jest naprawdę interesująca, a całość świetnie pokazuje, że trochę informacji dotąd nie znanych gdzieś tam wyczytać można między wierszami, część dopowiedzieć sobie z tego, co już wiemy. Tym bardziej, że poza książką byłego muzyka The Jimi Hendrix Experience, nie ma chyba na polskim rynku innych książek o Jimim Hendrixie. Tym większe słowa uznania dla wydawnictwa Sin Qua Non, które zadbało, byśmy książkę mogli poznać. Czas poświęcony na lekturę na pewno nie będzie czasem straconym.