Wrocławskie Targi Dobrych Książek 2016

Do tej pory unikałem targów książki, o czym pisałem także i na tym blogu. Nie przepadam za tłumem, nie zbieram autografów, nie lubię atmosfery polowania na okazje. Wszystkiemu winne są traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, kiedy to po książki i zeszyty stałem z mamą w ogromnych kolejkach straganów ustawianych specjalnie na tę okazję na wrocławskim placu Wolności. W tym roku postanowiłem jednak choć na chwilę wybrać się na, bądź co bądź, święto literatury, nawet jeśli obok sprzedawano skarpetki na stoisku firmy, której nie będę w tym miejscu reklamował.

Wrocławskie Targi Dobrych Książek

Na moją decyzję wpływ miały trzy różne czynniki, każdy z nich innej wagi. Po pierwsze, otrzymałem zaproszenie do udziału w spotkaniu autorskim od Ryszarda Ćwirleja, którego książki lubię od lat, o czym pisałem i tutaj i dla portalu Poltergeist w swoim czasie. Po drugie wybierałem się tam w towarzystwie osoby, którą bardzo cenię nie tylko ze względu na literaturę, choć również, bo nasze dyskusje są zawsze burzliwe i jednocześnie owocne, jak choćby te o chodzeniu na targi właśnie, do tej pory opierałem się skutecznie. Po trzecie wreszcie przemówiło do mnie miejsce, bo przestrzenie Hali Stulecia gwarantowały większą swobodę poruszania się, co sobie cenię właśnie ze względu na wspomnianą wyżej traumę z dzieciństwa, kiedy po zeszyt w linie i komplet podręczników do kolejnej klasy szkoły podstawowej można było zdobyć po kilku godzinach stania w tłumie gotującym się pospołu w sierpniowe upały.

Pierwszym czynnikiem decydującym było, jak wspomniałem, zaproszenie wysłane mi na Facebooku przez jednego z moich ulubionych polskich „kryminalistów”, Ryszarda Ćwirleja. Niedzielne południe jednak nie było chyba porą najfortunniej wybraną, stąd też niewielka, zaledwie kilkuosobowa grupka miała możliwość posłuchania pisarza na żywo. Cóż, jeśli ktoś nie był to powinien żałować, bo spotkanie należało do ciekawych, mimo kilku ewidentnych wpadek prowadzącego. Milicjanci nadal walczą z przestępczością, sentyment do młodości lub dzieciństwa pozostaje, dlatego warto poświęcić czas na to, by spotkać się z Mirkiem, Rychem i – last but not least – Teosiem w trakcie wyjaśniania kolejnych zbrodni i przekrętów.

Godzinna rozmowa nie nudziła, choć jestem jeszcze przed lekturą ostatniej książki Ćwirleja, zatytułowanej Śliski interes, która siłą rzeczy zdominowała cały tok rozmowy. Niemniej jednak udało się posłuchać o planach na przyszłość, co ważne choćby z punktu planowania domowego budżetu związanego z wydatkami na literaturę. Jeśli ktoś lubi książki o poznańskich milicjantach powinien przygotować się na następne miesiące, bo ukażą się nie tylko wznowienia, ale również i zupełnie nowa książka, wszystko w barwach wydawnictwa Muza.

Krótka wizyta na placu targowym zaowocowała, dzięki mojej lepiej zorientowanej w temacie przewodniczce, poznaniem kilku interesujących wydawnictw, na której do tej pory nie zwróciłem uwagi. Zwłaszcza zainteresowały mnie te firmy, które zajmują się tworzeniem literatury przeznaczonej dla dzieci. Krótka wizyta sprawiła, że w pamięć zapadło mi przede wszystkim to, czego dokonuje na tym polu wydawnictwo Zakamarki. Ciekawe w formie graficznej i interesujące w treści książki dla dzieci pozwalają maluchom nie tylko poznawać świat, ale przede wszystkim pokochać czytanie. Z pewnością warto zwrócić uwagę na ich ofertę, znajdującą się na stronie.

Kilkanaście minut spędziłem na spotkaniu dotyczącym promocji książek przedstawiających dzieje wrocławskiej muzyki rozrywkowej. Wśród panelistów był nie tylko autor, ale również muzycy tworzący tę scenę, między innymi Lech Janerka czy Krzysztof Kaman Kłosowicz. Ciekawa rozmowa pozwoliła uświadomić sobie, że Wrocław był miastem, w którym powstawało wiele interesującej muzyki, odmiennej od tego, co serwowało oficjalne radio w czasach PRL.

Ostatnim spotkaniem, na które się zdecydowałem, było wystąpienie Piotra W. Cholewy, tłumacza książek napisanych przez Terry’ego Prachetta. Wykład był tak ciekawy, że wytrzymałem siedemdziesiąt minut mimo bardzo źle ogrzanej sali. Przypomniałem sobie czasy sprzed lat dwudziestu, kiedy zaczęły pojawiać się w naszym kraju kolejne tomy zawierające historie ze Świata Dysku. Nie byłem wielkim fanem, niemniej jednak cenię dobry humor, zwłaszcza czarny, więc powrót, choćby na chwilę, do światów wykreowanych przez jednego z najbardziej znanych fantastów na świecie był bardzo przyjemny. Do tych pozytywnych wrażeń muszę jeszcze dodać do tego lekkość opowiadania pana Cholewy i interesujący zbiór materiałów graficznych pokazywanych w trakcie prelekcji. Stanowczo zbyt krótkie było to spotkanie.

Ogólnie zatem kilka niedzielnych godzin poświęconych na wizytę na Wrocławskich Targach Dobrej Książki zaliczam do bardziej udanych wśród tych poświęconych ostatnio na kontakt z kulturą. Zapewne wrócę w przyszłym roku, co i innym nieobecnym polecam. Nawet jeśli to tylko miejsce, w którym zechcecie kupić książki wręczane rodzinie i znajomym z okazji świąt. Przy okazji zapewne będziecie mogli nabyć również ciepłe skarpety, co w sumie jest rzeczą przydatną szczególnie w początkach grudnia w naszej szerokości geograficznej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s