Anna K. Kłys, Brudne serca

Modny, wręcz szalenie modny obecnie temat „żołnierzy wyklętych” czy też, jeśli ktoś woli, „żołnierzy niezłomnych” jest tak obecny, że właściwie powstające niemal masowo publikacje pozostają bez większego echa, budząc jakieś echa jedynie w środowiskach zawodowych historyków. Poniekąd jest to słuszne, gdyż w gruncie rzeczy pozycje te są do siebie podobne tak bardzo, że właściwie nie ma w nich niczego zaskakującego, poza oczywiście całym szeregiem faktów i cytatów zaczerpniętych z ówczesnych dokumentów. Na tym tle książka Brudne serca stanowi jakość samą w sobie. Co sprawia, że jest to publikacja godna polecenia?

Anna K. Kłys, Brudne serca

Splątane losy Polaków w czasie i po zakończeniu II wojny światowej są – zazwyczaj pobieżnie i skrótowo, ale jednak – znane powszechnie. Wywózki, ucieczki, deportacje, przesuwanie granic, wpadnięcie z jednej okupacji w drugą, czas (nie bójmy się tego słowa) prowadzenia wojny domowej i brutalne przejęcie władzy przez komunistów to fakty, z którymi nie można dyskutować. Niemniej jednak z takiej perspektywy losy naszych babć i dziadków przypominają jedynie dość ciężkawe podręczniki historii, pełne dat, liczb i wydarzeń do zapamiętania. Statystyka wygrywa z jednostkową historią. A przecież to właśnie losy jednostek przemawiają do nas najsilniej.

Zdaje sobie z tego sprawę autorka. Jej książka to przede wszystkim próba zrozumienia wyborów, których tak wiele wówczas dokonywano. Przyłączenie się do nowej władzy lub wstąpienie do partyzantki antykomunistycznej było często sprawą wyznawanych wartości, równie (jeśli nie nawet częściej) sprawą przypadku, presji otoczenia lub po prostu chęcią zemsty za zabitych członków rodziny.

Sprowadzenie historii do losów kilku postaci, z których żadna właściwie nie kierowała się pobudkami ściśle ideowymi, a jednak stanęła po jednej ze stron konfliktu sprawia, że Brudne serca czyta się z takim zainteresowaniem. Oczywiście, niektóre fragmenty tej książki wydają się być aż zbyt daleko idącą interpretacją autorki, mimo to całość jest tym, czym dobry reportaż powinien być. Chęć poznania motywacji kierujących ludzkimi uczynkami, wybory przypadkowe skutkujące śmiercią bądź tej śmierci zadawaniem, próby zrozumienia choćby niewielkiego wycinku narodowej historii.

W tej książce ważne jest również i to, czego w niej nie ma. Posiadanie wiadomości o tym, w jaki sposób przebiegały wypadki w latach 1945 – 1948 na terenie całej Polski, pozwala stwierdzić, że podobne losy były udziałem wielu, bardzo wielu osób. Jeśli ktoś ma wątpliwości, powinien wczytać się w relacje pozostawione w książkach Konwickiego, we wspomnieniach wielu byłych akowców i powstańców, w historiach życia Jasienicy i wielu innych.

W każdej beczce miodu musi znaleźć się i łyżka dziegciu. Przy ogromnej wartości poruszanych spraw autorka nie do końca poradziła sobie z warstwą językową. Tekst przeplatający wątki osobiste z historycznymi wymaga dygresji bądź odautorskich komentarzy, ale w trakcie lektury często jednak ociera się to o gimnazjalne wypracowania uczennic średnich umiejętności. Gdyby nie ta egzaltacja to byłaby to książka doskonała. A tak jest po prostu mocna. O czym niewątpliwie warto przekonać się samemu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s