Marta Mazuś, Król kebabów

Czy można pisać o sprawach ciekawych w sposób mało zajmujący? Jak uczy wykład historii literatury nie tylko można, ale jest to zjawisko niebywale rozpowszechnione. Nie trzeba zresztą sięgać po zakurzone książki, przykładów pełno na księgarskich wystawach, wśród książek nowych i zalecanych przez mniej lub bardziej opłacanych recenzentów. Takim przykładem jest właśnie książka Marty Mazuś, wydana pod jakże chwytliwym tytułem Król kebabów i inne zderzenia polsko-obce. Wszak i kebab i zderzenia to coś, co znamy (i kochamy) wszyscy.

krol-kebabow-i-inne-zderzenia-polsko-obce-390

Stereotypem o stereotypach

Na pozór jest właśnie tak – poważny temat, społeczna odpowiedzialność reportażu, niesienie społeczeństwu kaganka oświaty w jednej ręce i lustra w którym można zobaczyć swoją przaśnopolską gębę w drugiej. Rasizm i klasizm, uchodźcy i dzieci z mieszanych związków. Ukraińcy na budowach i ich kobiety sprzątające w domach, Turcy z kebabowni na rogu i Chińczycy o niepojętej mentalności. Wzruszające opisy czeczeńskich dzieci, które rysują wojnę zamiast cierpliwie poznawać nasz język ojczysty.

Materiału na sążniste reportaże wiele, w czym zatem problem? Prawdopodobnie w sposobie patrzenia autorki. Próbując odwrócić uwagę od stereotypów nie może się od nich uwolnić. Najlepszym zdaje się być tekst poświęcony cygańskiemu sportowcowi, być może dlatego, że ten człowiek sam mówił to, o czym napisała Mazuś. Cała reszta jest, niestety, banalnym zlepkiem stereotypów, na jakie natyka się ktoś, kto próbuje szukać kontaktów z obcymi sobie grupami społecznymi na zasadzie wchodzenia z legitymacją prasową. Nieprzypadkowo Jacek Hugo-Bader próbował być bezdomnym.

Jak bardzo takie podejście nie działa, można zobaczyć właśnie tutaj, w tych reportażach, które nie mówią niczego nowego, a zamiast łamać stereotypy, przybliżać tego Obcego, oswajać Innego, betonują stereotypy. Kibol jest prymitywem, Ukrainka sprząta, a Czeczeńcy i Gruzini uciekają z ośrodków dla uchodźców na zachód. Wystarczy krótka przejażdżka po Polsce powiatowej na to, by samodzielnie stwierdzić, że obok tak prostych do bólu historii są też i takie, które o wiele bardziej wydają się być godne opisania. Niestety, Król kebabów jest dokładnie tym, co sugeruje – spotkaniem ze znanym i dobrze oswojonym stereotypem Innego.

Lustro zamiast soczewki?

Oczywiście, można przypuszczać, że to właśnie jest owo lustro podsuwane przez autorkę. Być może faktycznie jest tak, że każdą nację postrzegamy w taki sposób właśnie. Płaszczymy się przed Zachodem, puszymy przed Wschodem i traktujemy z góry kolorowych. Nie chcemy uchodźców a i oni nie lubią nas. W takim ujęciu całość nieco bardziej się broni, będąc książką dla każdego, kto nigdy nie spotkał się z badaniami na temat cudzoziemców w Polsce, kto nigdy nie brał udziału w pikiecie przed ośrodkiem dla uchodźców i kto nie zauważył, że niemal każdy „chińczyk” oferujący jedzenie tak naprawdę prowadzony jest przez Wietnamczyków. Być może to właśnie książka dla masowego odbiorcy, posługującego się stereotypem właśnie.

Pomieszczone pomiędzy okładkami historie mają jeszcze jedną, jeśli nie jedyną, zaletę. Czytają się szybko, litery są duże, a opowieści prowadzone niekiedy bardzo osobiście. Zajmujące to jest mniej więcej tak jak romanse kupowane w kiosku. Literatura wagonowa tym razem społecznie zaangażowana. Na fali mody na czytanie reportażu na pewno znajdzie chętnych. Jeśli jednak ktoś lubi dowiedzieć się czegoś istotnie nowego, musi szukać dalej.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s