Michael Katz Krefeld, Zaginiony

Od czasu debiutanckiej powieści, o której w swoim czasie pisałem i ja, o czym można przekonać się tutaj, Krefeld wciąż jest gwiazdą skandynawskiego kryminału. Osobiście uważam, że zachwyty nad twórczością Duńczyka są mocno przesadzone. Jego książki są dobre, ale do geniuszu brakuje im sporo.

Michael Katz Krefeld, Zaginiony

Nowa powieść Krefelda jest nieco odmienna od poprzedniej, ale punktów stycznych jest tak wiele, że nie można w żaden sposób mówić o tym, że pisarz rozwinął się. Czytelnik nadal otrzymuje powieść skonstruowaną wedle jednego, bardzo czytelnego schematu. Podczas lektury miałem wrażenie odczytywania szkolnej wyprawki, w której istnieje podział na nieśmiertelne części, nazywane „wstęp – rozwinięcie – zakończenie”. Szkoda, bo temat zasługuje na więcej.

Potencjał fabularny w Zaginionym niewątpliwie tkwi, ale został zmarnowany przez uporczywe trzymanie się przyjętego wzorca. Czytelnik literatury kryminalnej bywa oczywiście mało wymagający, ale jednak zagadka zazwyczaj powinna budzić pewne emocje. U Krefelda, po raz wtóry zresztą, zupełnie tego elementu nie ma.

W trakcie poznawania fabuły, rozdzielonej w powieści na dwa tory czasowe, bardzo często miałem wrażenie czytania po raz kolejny tej samej sekwencji zdarzeń. Z jednej strony figura detektywa Ravna nie zmieniła się ani na jotę, pozostaje on archetypicznym policjantem po przejściach, z problemem alkoholowym, twardością każącą używać od czasu do czasu pięści i swoistym poczuciem sprawiedliwości. Ilu takich protagonistów zaludnia karty powieści kryminalnej? Zdecydowanie zbyt wielu, by było to możliwe do spamiętania.

Podobnie jest z mordercą. Czasy wszechobecnej Stasi być może są zaskoczeniem dla ludzi pochodzących z demokracji zachodnich, dla mieszkańców byłych demoludów to już tematyka mocno zapoznana, w której wszystko już zostało zbadane, a niewiele osób potrafi o tym pisać w sposób daleki od wpadania w utarte koleiny kolejnego schematu. Rozwój akcji w Zaginionym nie przynosi żadnego zaskoczenia, wszystko jest dość topornie idące w jednym, od dawna już zresztą znanym miłośnikom literatury sensacyjnej, kierunku.

Zaginiony to po prostu książka rozrywkowa, w tej materii spełnia swoją rolę dobrze. Jeśli ktoś jednak lubi skandynawski kryminał za poruszanie kwestii społecznych na przykład, może się w trakcie lektury rozczarować. Krefeld napisał poprawną książkę, która prawdopodobnie miała eksplorować umysł seryjnego mordercy niemogącego pogodzić się z upadkiem komunistycznego reżimu, ale efekt jest daleki od budzenia wątpliwości moralnych lub chociażby uczucia niepewności. Rezultatem jest powieść, którą zapomnisz równie szybko jak przeczytałeś.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s