Martin Solares, Czarne minuty

Rzadko można natknąć się na polskie tłumaczenia meksykańskiego kryminału, dlatego też ten tytuł obudził we mnie chęć lektury. I nie zawiodłem się. Czarne minuty to książka naprawdę wyjątkowa, choć przecież napisana z bardzo silnym przywiązaniem do gatunkowych ram literatury kryminalnej.

Martin Solares, Czarne minuty

Meksyk przywykliśmy kojarzyć głównie za sprawą kilku głośnych filmów i medialnych doniesień. Obrazy te nie są optymistyczne, przedstawiony w kinematografii kraj ten, szczególnie w okolicach przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi, to miejsce nieszczególne. Rządy mafii i korupcja policji, wszechobecna bieda, handel narkotykami i ludźmi na masową skalę. Miasta śmierci, gdzie niemalże co kilka minut ktoś ginie. To wszystko w powieści Solaresa jest, ale jest również o wiele więcej, dzięki czemu czytelnik może nie tylko zajrzeć pod powierzchnię systemu, ale również ludzkiej natury.

To także książka nieco westernowa, zawsze już chyba ostatni lub jedyny sprawiedliwy będzie kojarzony w ten właśnie sposób. Nie inaczej jest i w Czarnych minutach, choć w interesujący sposób poprowadzona narracja sprawia, że poznajemy dwóch sprawiedliwych, każdy z nich działa w innym historycznie czasie, ale ich historia jest ściśle związana ze sobą, w rzeczywistości prowadzą oni to samo śledztwo. Wrażenie to potęgowane jest również przez mało sformalizowane działania policjantów, zwłaszcza w przypadku śledztwa Donicy, prowadzonego w latach siedemdziesiątych XX wieku.

W trakcie lektury książki trudno jednak nie zauważyć oczywistych nawiązań do czarnego kryminału, to właśnie ten gatunek najlepiej oddaje zawartość i formę tej powieści. Samotni naprzeciw wszystkim śledczy, działający nie tylko na granicy prawa, ale również sił fizycznych a nawet zdrowego rozsądku, do złudzenia przypominają bohaterów wykreowanych przez amerykańskich pisarzy przed kilkudziesięciu laty. Dążą do sprawiedliwości za wszelką cenę nie dlatego, że wierzą w społeczeństwo jako takie, ale jedynie po to, by być w zgodzie z samym sobą. Bardzo to silne jest również u Solaresa.

Świetnie jest też poprowadzona fabuła, czytelnik jest zmuszony do uważnego czytania, co jednak nie jest zadaniem utrudniającym lekturę, a wręcz powiedziałbym, że wzmaga przyjemność z niej płynącą. Warto zwrócić uwagę na język, każda z postaci operuje swoim własnym, a narracje opisują świat krótko i oszczędnie, a jednocześnie z ogromnym skupieniem się na detalu, tak przecież ważnym w policyjnej pracy.

Czarne minuty to powieść godna polecenia dla osób ceniących dobrą literaturę kryminalną, daleką od sztampy, obecnej na listach bestsellerów uznanych sieci księgarskich. Ta książka, w przeciwieństwie do tych z suto opłacanych półek, zapada w pamięć na długo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s