Szczepan Kopyt, Kto zabił Jolantę Brzeską

kto zabił jolantę brzeską

kiedy przyjdą podpalić dom
z orłem na czapce i hasłem won
to wpadnie trochę osób
bo były dobre z wosu

zapalą fajki na schodach i
klamkę z daleka pozdrowią psy
co nie napisze gazeta
o tym zawyje poeta

są w ojczyźnie rachunki krzywd
i bagażniki pojemne w mit
stempelki zdobią monity
pozdrówki od elity

kto zabił jolantę brzeską
kto spalił jolantę brzeską
gdzie jest policja i
kościół naród i demokracja

kto zabił jolantę brzeską
kto spalił jolantę brzeską
czyj jest interes w tym
czyje jest prawo i telewizor

Poezja zaangażowana zazwyczaj nie jest bardziej żywotna niż felieton. Bardzo często jej temat po latach nie da się zrozumieć bez godzinnego wykładu z historii i historii literatury. Bardzo często też jest zwyczajnie słaba, bo wielu myśli, że wystarczy słuszny ideologicznie temat i będzie już dobrze. Jak uczą losy epigonów romantyzmu, stalinowskich „pryszczatych” i poezji doby stanu wojennego, mylne to założenie. Niemniej jednak Kopyt, będący zdecydowanie w czołówce młodej polskiej poezji zaangażowanej jest na tyle dobry, że się broni. Nie tylko zresztą w tym wierszu.

Można o tym krótkim tekście pisać bardzo długo, więc pewnie mógłbym i ja, zajmując się śledzeniem przerzutni, tropieniem tropów, szukaniem dwuznaczności, celnych uwag i liczeniem sylab lub pauz. Mógłbym wskazywać odwołania do słynnych wierszy, tych rewolucyjnych w swej wymowie. Mógłbym długo rozprawiać o tych delikatnych prztyczkach w nos dla osób blokujących eksmisję, ale równie często nie pomagających lokatorom w sposób stały i skuteczny. Mógłbym, ale nie o to chodzi, przynajmniej nie dziś. Niech mówi sam tekst, jest na tyle nośny, że powinien być zrozumiały bez większych problemów.

Właściwie dziś powinienem wyjaśnić jedynie jedną sprawę. Kim była Jolanta Brzeska? Zwyczajna kobieta, która po kilkudziesięciu latach spędzonych w mieszkaniu komunalnym w Warszawie została sprzedana jako element wyposażenia kamienicy, w której mieszkała, zbędny element na dodatek. Szybko odkryła, że nagle ma tysiące długów za czynsz, choć warunki bytowe się pogarszały. Zrozumiała swoją sytuację. Wiedziała, że trafiła na tak zwanych „czyścicieli kamienic”, którzy odkupują stare kamienice wraz z lokatorami za grosze, a potem się ich pozbywają, nierzadko brutalnie. Jola Brzeska postanowiła z tym walczyć i zaczęła organizować ludzi z podobnymi problemami. W efekcie 1 marca 2011 roku jej spalone ciało znaleziono w podwarszawskim lesie. Do dziś nie wykryto sprawców i nie zanosi się na to, by nastąpiło to w najbliższej przyszłości. I dlatego warto pamiętać o Joli Brzeskiej, warto czytać ten prosty wiersz, bo mówi on więcej o naszej rzeczywistości niż tomy socjologicznych analiz, dyskusji polityków i historyków przypominających żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wiele też mówi o bohaterstwie nie szukającym rozgłosu, o wartości walki jednostki z wielką machiną.

A jeśli ktoś nie lubi poezji czytanej zawsze może wybrać jej wersję śpiewaną. Jeszcze bardziej poczuje temat. I może nie tylko zapali świeczkę tragicznie zmarłej Brzeskiej, ale także rozejrzy się dookoła siebie. Po to właśnie pisze się takie słowa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s