Miesiąc: Marzec 2016

Mariusz Zielke, Człowiek, który musiał umrzeć


Mariusz Zielke podbił rynek polskiej powieści kryminalnej debiutancką powieścią zatytułowaną Wyrok. Kolejne książki nie miały tej samej siły rażenia, wręcz z każdą było coraz słabiej. Najnowsze dokonanie, Człowiek, który musiał umrzeć, pozwala nieco bardziej optymistycznie patrzeć na to, co Zielke może zrobić na polu rodzimej literatury kryminalnej i sensacyjnej. (więcej…)

Tariq Ali, Phil Evans, Introducing Trotsky and Marxism


Trocki to jedna z tych postaci, wobec których zdania są od dawna ustalone i podzielone. Dla komunistów to bohater, który zniknął z historii za sprawą knowań Stalina, z kolei dla przeciwników politycznych zaś zwykły morderca, będący jednym z architektów bolszewickiej Rosji. Czy można o nim dziś pisać normalnie, bez emocji? Okazuje się, że nawet komiks poświęcony postaci Trockiego nie może być wolny od propagandy. (więcej…)

To Ty zaraziłeś ich niechęcią do książek


Przyglądam się narodowemu larum z powodu spadku czytelnictwa i nie mogę opanować uśmiechu, choć sprawia, że pojawiają mi się zmarszczki na twarzy. Wszyscy społem, nawet w telewizji, biadolą nad upadkiem narodowych wartości. Trudno jednak nie zauważyć, że to my, zajmujący się książkami i propagowaniem literatury na co dzień lub od święta, zawodowo lub społecznie, zgotowaliśmy ten los naszym współczesnym i potomnym. (więcej…)

Dominik Dán, Zapisane na skórze


Słowacki pisarz podobno jest prawdziwą gwiazdą w swoim kraju. Lektura trzeciej, jak dotąd, powieści tego autora wydanej w naszym kraju utwierdza w przekonaniu, że jest to uznanie zupełnie zasłużone. Zapisane na skórze przynosi świetną literaturę kryminalną, pod którą zapewne z przyjemnością podpisaliby się nawet pisarze z grona największych sław z tego gatunku. Aż szkoda, że tak mało – jak dotąd – mogliśmy mieć szans na spotkanie z sympatycznymi policjantami z Miasta. (więcej…)

Szczepan Kopyt, Kto zabił Jolantę Brzeską


kto zabił jolantę brzeską

kiedy przyjdą podpalić dom
z orłem na czapce i hasłem won
to wpadnie trochę osób
bo były dobre z wosu

zapalą fajki na schodach i
klamkę z daleka pozdrowią psy
co nie napisze gazeta
o tym zawyje poeta

są w ojczyźnie rachunki krzywd
i bagażniki pojemne w mit
stempelki zdobią monity
pozdrówki od elity

kto zabił jolantę brzeską
kto spalił jolantę brzeską
gdzie jest policja i
kościół naród i demokracja

kto zabił jolantę brzeską
kto spalił jolantę brzeską
czyj jest interes w tym
czyje jest prawo i telewizor

Poezja zaangażowana zazwyczaj nie jest bardziej żywotna niż felieton. Bardzo często jej temat po latach nie da się zrozumieć bez godzinnego wykładu z historii i historii literatury. Bardzo często też jest zwyczajnie słaba, bo wielu myśli, że wystarczy słuszny ideologicznie temat i będzie już dobrze. Jak uczą losy epigonów romantyzmu, stalinowskich „pryszczatych” i poezji doby stanu wojennego, mylne to założenie. Niemniej jednak Kopyt, będący zdecydowanie w czołówce młodej polskiej poezji zaangażowanej jest na tyle dobry, że się broni. Nie tylko zresztą w tym wierszu.

Można o tym krótkim tekście pisać bardzo długo, więc pewnie mógłbym i ja, zajmując się śledzeniem przerzutni, tropieniem tropów, szukaniem dwuznaczności, celnych uwag i liczeniem sylab lub pauz. Mógłbym wskazywać odwołania do słynnych wierszy, tych rewolucyjnych w swej wymowie. Mógłbym długo rozprawiać o tych delikatnych prztyczkach w nos dla osób blokujących eksmisję, ale równie często nie pomagających lokatorom w sposób stały i skuteczny. Mógłbym, ale nie o to chodzi, przynajmniej nie dziś. Niech mówi sam tekst, jest na tyle nośny, że powinien być zrozumiały bez większych problemów.

Właściwie dziś powinienem wyjaśnić jedynie jedną sprawę. Kim była Jolanta Brzeska? Zwyczajna kobieta, która po kilkudziesięciu latach spędzonych w mieszkaniu komunalnym w Warszawie została sprzedana jako element wyposażenia kamienicy, w której mieszkała, zbędny element na dodatek. Szybko odkryła, że nagle ma tysiące długów za czynsz, choć warunki bytowe się pogarszały. Zrozumiała swoją sytuację. Wiedziała, że trafiła na tak zwanych „czyścicieli kamienic”, którzy odkupują stare kamienice wraz z lokatorami za grosze, a potem się ich pozbywają, nierzadko brutalnie. Jola Brzeska postanowiła z tym walczyć i zaczęła organizować ludzi z podobnymi problemami. W efekcie 1 marca 2011 roku jej spalone ciało znaleziono w podwarszawskim lesie. Do dziś nie wykryto sprawców i nie zanosi się na to, by nastąpiło to w najbliższej przyszłości. I dlatego warto pamiętać o Joli Brzeskiej, warto czytać ten prosty wiersz, bo mówi on więcej o naszej rzeczywistości niż tomy socjologicznych analiz, dyskusji polityków i historyków przypominających żołnierzy podziemia niepodległościowego. Wiele też mówi o bohaterstwie nie szukającym rozgłosu, o wartości walki jednostki z wielką machiną.

A jeśli ktoś nie lubi poezji czytanej zawsze może wybrać jej wersję śpiewaną. Jeszcze bardziej poczuje temat. I może nie tylko zapali świeczkę tragicznie zmarłej Brzeskiej, ale także rozejrzy się dookoła siebie. Po to właśnie pisze się takie słowa.