Aleksandra Łojek, Belfast. 99 ścian pokoju

Przyzwyczajani ostatnimi miesiącami do tego, że terrorysta musi oznaczać osobę wierzącą w Allacha i jego proroka Mahometa, zapomnieliśmy o małym skrawku jednej z wysp położnych w północnej części Europy. Irlandia Północna to wciąż, mimo formalnego pokoju trwającego od 1998 roku, element zapalny, którego korzenie tkwią równie mocno w religii co argumenty wytaczane przez islamistów. Belfast. 99 ścian pokoju to zbiór reportaży, który próbuje zmienić nasze postrzeganie jednego z zakątków Europy.

Aleksandra Łojek, Belfast. 99 ścian pokoju

Ten zbiór reportaży posiada dość ciekawą konstrukcję, opartą o osobiste doświadczenia autorki. Odbiorca – niczym w wielu powieściach należących do literatury pięknej – jest towarzyszem narratorki, która stopniowo odsłania przed nim poszczególne warstwy wiedzy, które w rezultacie składają się na obraz całości lub chociaż przybliżenie stanu rzeczy. Jeśli bowiem osiągnięcie obrazu odpowiadającego całości jest niemożliwe, to przynajmniej widać staranną koncentrację się na tym, by przedstawić czytelnikowi jak najwięcej.

Tematów poruszanych w tym zbiorze jest bardzo wiele, niekiedy nawet konstrukcja sprawia wrażenie nieco chaotycznej. Jednak ten kompozycyjny nieład jeszcze bardziej uwidacznia osobiste podejście autorki w chęci przybliżenia wszystkiego, co w Belfaście ważne. Relację pomieszczoną w książce odczytuje się jak opowieść, snutą prze autorkę na podstawie własnych doświadczeń.

Ostatni rozdział, dotyczący polskiego małżeństwa, które nieświadome zagrożeń kupiło dom na jednej z granic pomiędzy radykalnie nastawionymi dzielnicami, sprawia wrażenie mocno sztucznego. Wydaje się, że to rodzaj pewnego przewodnika, skierowanego dla przyszłych emigrantów, którzy chcieliby, mimo wszystkich okropności i trudności zawartych w książce, jednak w tym Belfaście osiąść. W efekcie cała historia nie ma zbyt wielu wartości poznawczych poza być może tą, że za głupotę związaną z nieznajomością realiów się płaci, a różnice kulturowe (podkreślane zresztą przez autorkę bardzo często) są pomiędzy Polakami i Irlandczykami ogromne. Cóż, tak też mi się wydawało, mimo katolicyzmu i wspólnotowości określanej przez wieloletnie dążenie do niepodległości, o zamiłowaniu do mocnych trunków nie wspominając.

Jest to jednak pozycja ogromnie ciekawa, szczególnie dla osób mogących postawić się w miejscu autorki u początków jej pobytu. Jeśli nie znasz historii Irlandii i Irlandii Północnej, jeśli nie wiesz, co i dla kogo oznaczały „Kłopoty”, to jest to książka właśnie dla Ciebie. Podobnie jest jeśli chcesz na „małej wyspie” osiąść, na pewno wiele z tych informacji przyda się w życiu.

Równie przydatna jest to pozycja dla wszystkich tych, którzy myślą o tym, że fanatyzm religijny bierze się jedynie z piasków pustyni Bliskiego Wschodu. Potencjalnie znacznie bardziej zimnokrwiści ludzie Północy również potrafią sąsiadom urządzić piekło. A jego skutki są obecne w społeczeństwie przez wiele lat, cierpią nie tylko bezpośredni uczestnicy wydarzeń, ale również ich potomkowie, w taki lub inny sposób również obciążeni brzemieniem dźwiganym przez rodziców.

Belfast. 99 ścian pokoju to pozycja niełatwa, ale z całą pewnością warto zmierzyć się z jej lekturą. Dobry reportaż powinien uczyć czegoś o świecie i ta książka wypełnia to zadanie na poziomie co najmniej dobrym.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s