Lidia Ostałowska, Bolało jeszcze bardziej

Lidia Ostałowska to nazwisko w polskim reportażu znane. Jej dokonania są tym cenniejsze, że wśród najgłośniejszych autorów mamy autorów właśnie, niewiele w tym światku kobiet. Jeśli ktoś ma co do tego smutnego faktu wątpliwości, zalecam szybkie ćwiczenie, polegające na wymienieniu w ciągu 30 sekund pięciu nazwisk. Oczywiście, będzie tam Hanna Krall, ale czy naprawdę ktoś jeszcze z płci nadobnej? Przypuszczam, że wątpię.

Lidia Ostałowska, Bolało jeszcze bardziej

Nieważne zresztą. Istotne w tej chwili jest to, że można przeczytać zbiór opowiadań, a konkretnie cały szereg ludzkich historii, które na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza pojawiły się w naszym kraju. Niestety, jest to jednocześnie wada i zaleta Bolało jeszcze bardziej. Zacznijmy od tych dobrych stron.

Czytelnik zabierany jest w podróż nie tylko w przestrzeni, ale również (przede wszystkim?) w czasie. Oto historia z połowy lat 90. dwudziestego wieku, gdzieś pod rosyjską granicą na Suwalszczyźnie. Bieda, bezrobocie, przemyt, pijaństwo. Nic nowego, ale jednak kawałek naszej najnowszej historii, która dała światu kilka głośnych nazw i nazwisk, a jednocześnie przejechała się po tak wielu zwykłych ludziach. Takich historii jest wiele – dzieciobójczyni, samotna matka wychowująca dziecko spłodzone z własnym ojcem, historia chłopaków z łódzkich Bałut i dzieje nienawiści pomiędzy kibicami łódzkich drużyn piłkarskich. Walka o pochowanie Ukraińców z UPA i historie kobiet, które poddały się aborcji. Jest również reportaż o Magiku, który był tak kompletnym artystą, że nie wytrzymał napięcia z tym związanego. Większość tych historii jest dobrze znana ludziom po trzydziestym roku życia, a młodsi niekoniecznie muszą być zainteresowani w tym, by poznawać problemy podhalańskich chłopów, których domy są burzone pod zbiornik retencyjny mający chronić Kraków przed powodzią.

I właśnie w tym upatruję niejakiej słabości tej książki. Jest też i druga, być może nawet ważniejsza sprawa. Każdy, komu zdarzyło się w życiu poczytać nieco więcej reportaży z Polski, nie będzie zaskoczony. Tematyka jest znana do bólu, te wszystkie opowieści przewijały się w ciągu ostatniego ćwierćwiecza tyle razy, że dziś już na nikim nie robią wrażenia. Podczas lektury miałem wrażenie, że Ostałowska uległa temu, co jest też pewnym mankamentem ostatniej noblistki – zbyt wiele tragedii przestaje poruszać, obojętniejemy na ludzką krzywdę i zaczynamy ziewać z nudów.

Nuda podczas lektury Bolało jeszcze bardziej co prawda nie grozi, gdyż przyglądaniu się naszej rzeczywistości nigdy dość. Czytanie o okrutnych wojnach gdzieś w świecie jest przejmujące, ale losy dziewczyny z sąsiedniego bloku mogą być znacznie ciekawsze. Chyba, że jednak się mylę. Mam nadzieję, że nie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s