Marcin Kącki, Lepperiada

Coraz mniej osób zdaje się pamiętać o Andrzeju Lepperze i o tym, w jaki sposób ten człowiek stał się fenomenem naszej krajowej sceny politycznej. Warto zatem sięgnąć po książkę, która opowie historię jednego z trybunów ludowych III RP.

Marcin Kącki, Lepperiada

Książka Kąckiego może być ciekawą propozycją nie tylko dla osób interesujących się polską polityką bądź też – co zazwyczaj i tak jest w ogromnym stopniu tożsame – z rodzimą historią najnowszą. Niemniej jednak jej lektura dostarcza pewnego niedosytu wszystkim tym, którzy doskonale pamiętają o tym, co i jak robił w swoim życiu Andrzej Lepper i jego współpracownicy. Być może taki był zamysł autora, być może jednak ta książka jest jedynie w dużym stopniu recyklingiem tekstów już opublikowanych, które zostały zebrane w całość.

Przy wszystkich swoich słabościach pozostaje Lepperiada ważną pozycją, zdecydowanie wartą lektury. Jej wartość nie polega nawet na tym jedynie, że przywołuje wzlot i upadek jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków ostatniego ćwierćwiecza, ale przede wszystkim na dojmującej aktualności. Historia pewnego rolnika jest dziś odgrywana na nowo, podobnie jak była już odgrywana przed nim i przez niego samego również.

Życie kogoś, kto nie zdobył formalnego wykształcenia, ale mimo to stał się jednym z politycznych liderów, znana jest w naszym kraju na długo przed najsłynniejszym elektrykiem, choć to z nim przywykliśmy łączyć nagłą karierę. A przecież podobne wzloty były już nieraz opisane. W tym sensie III RP jest faktycznie spadkobierczynią II RP, że kariera Dyzmy wciąż jeszcze jest do powtórzenia, choć niewielu spośród nas byłoby skłonnych do przyznania tego otwarcie.

Co więcej, Lepperiada pokazuje również to, z czym mamy do czynienia właśnie dziś. Skok na urzędy, kupczenie stołkami, wymiana jednych na drugich właśnie odbywa się na naszych oczach. Robiła tak każda nowa ekipa, jedynie zostaliśmy nieco uśpieni faktem, że poprzednia koalicja utrzymała się przez pełne dwie kadencje.

Historia Andrzeja Leppera uczy również tego, że polityk jest produktem, który spokojnie można sprzedać. Kto pamięta kampanię prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego z 1995 roku to wie, o czym mowa. Kto zaś nie pamięta, niech popatrzy uważnie na polityków (i ugrupowania) z syndromem nowości. Wciąż powtarzamy to samo, rozczarowani nieudolnymi poprzednikami. Wciąż, jako wyborcy, dajemy nowym twarzom szansę. Szybko okazuje się, że zazwyczaj jest to szansa jedynie na kompletną kompromitację.

Historia Andrzeja Leppera uczy bowiem również czegoś innego. Otóż antysystemowość kończy się w chwili wejścia do parlamentu i uzyskania realnego wpływu na władzę. Wznoszenie na ulicy krzyków „Złodzieje” jest proste, sprawą dużo bardziej skomplikowaną jest zarządzanie ograniczonym budżetem ministerstwa w chwili, gdy wcześniej obiecaliśmy wszystkim wszystko to, co chcieli usłyszeć.

I właśnie dla tej ostatniej lekcji warto uważnie przeczytać książkę Kąckiego. Mimo jej niedociągnięć i braków, a może właśnie dzięki nim. Umiejętność czytania ze zrozumieniem przyda się bowiem niezależnie od tego, w jakim kierunku zmierza nasza kariera.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s