Joanna Opiat – Bojarska, Koneser

Okładkowe informacje donoszą, że pani Joanna Opiat – Bojarska wpadła w nałóg i napisała już siódmą powieść. Niestety, jak wiadomo, uzależnienia są niedobre dla ludzkiego organizmu, zatem i ta choroba jest straszliwa w skutkach. Straszliwa nie tylko dla autorki, ale przede wszystkim dla czytelników powieści zatytułowanej Koneser.

Joanna Opiat - Bojarska, Koneser

Literatura kryminalna sztampą stoi i to nie jest nawet nic nagannego. Możemy sarkać na klisze lub też cieszyć się ze spełnienia wymagań gatunkowych, nie damy jednak rady uciec od faktu, że wszystko już w tej materii było. Napisanie dobrej powieści kryminalnej oznacza dobre zrozumienie tego, co jakość scharakteryzuje. Przed autorką Konesera droga do tego jeszcze długa, co najmniej na kilkanaście kolejnych książek.

Widać wyraźnie, że Opiat – Bojarska wpadła w pułapkę, która zdołała pojmać tak wiele osób próbujących napisać powieść kryminalną. Schematyczność gatunkowa zazwyczaj prowadzi do zgubnego wniosku, że można napisać książkę właściwie w pięć minut. Jak mylne to pojęcie można sobie uświadomić za pomocą bardzo prostego ćwiczenia, które możesz przeprowadzić we własnym domu. Spróbuj wymyślić ciekawą bajkę dla dzieci. Reguły są przecież takie łatwe, prawda?

Przydługi wstęp nie mówi o powieści, ale mówić wiele nie można. Kiedy przyjrzeć się pobieżnie, wszystko jest na swoim miejscu. Uważniejsze spojrzenie dostrzeże szwy, spajające grubymi nićmi całą konstrukcję fabularną tak, że ma ona nawet pewien sens. Para policjantów, wspomagana przez panią (a jakże!) antropolog, do tego modny temat prostytucji i handlu kobietami, w tle nowomiejskie hobby historyzujących naiwnie odkrywców dawnych budowli i współczesny Poznań. Wszystko już było, wszystko dopiero będzie, chciałoby się powtórzyć za Nietzschem.

Kompletnie dyskwalifikujący powieść jest jej język. Znów można przy tej okazji zauważyć, że czytelnik książek kryminalnych jest dość gruboskórny i zdaje sobie sprawę z tego, że to literatura popularna, użytkowa, odpustowa wręcz niekiedy. Niemniej jednak język ambitnej (w najlepszym razie!) licealistki skłania do myślenia o tym, że jednak nie każde słowo pisane jest literaturą, nawet tą, jakże dziś popularnie nazywaną „gorszego sortu”.

Pretensjonalność pensjonarki wylewa się z każdej strony Konesera. Oto książka nie ma rozdziałów, ona posiada „akty”. Subtelne nawiązanie do tematu prostytucji jest tak oczywiste, że trudno uznać to za przypadek. Podobnie jak akapity utrzymane w takim stylu: „Przyjemny cień drzew zachęcał do położenia się na ziemi i zaczerpnięcia energii z naturalnego źródła. Gdzieniegdzie przez korony drzew przedzierały się ostre promienie słoneczne”. Naturalnym odruchem w takim momencie pozostaje co najwyżej zamknięcie książki.

Konesera można przeczytać zaledwie w jednym przypadku – jeśli ktoś szuka książki klasy C, co jest oczywiste, bo któż z nas nie oglądał prostych komedii romantycznych lub tanich filmów kung fu? Jeśli jednak ktoś szuka wysublimowanej rozrywki, to jednak powinien siódmą powieść Joanny Opiat – Bojarskiej omijać z daleka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s