Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Śleboda

Śleboda to dziwne słowo. W języku tatrzańskich górali oznacza wolność. Czym jednak naprawdę jest to słowo i czy górale są lub byli kiedykolwiek wolni? Ta książka przekonuje, że mit umiłowanej góralskiej wolności jest mitem jedynie. Piękna tatrzańska przyroda to właściwie jedyny pewnik, który zostanie w nas po lekturze najnowszej książki Małgorzaty i Michała Kużmińskich.

Małgorzata i Michał Kuźmińscy, Śleboda

Kuźmińscy użyli sprawdzonego wzoru, więc wchodzimy w góralskie sprawy od zewnątrz, towarzysząc doktor antropologii i młodemu dziennikarzowi w odnajdywaniu kolejnych ciał i idących w ślad za nimi tajemnic z przeszłości i teraźniejszych układów. Czytelnik otrzymuje kolejne informacje powoli, ale nieuchronnie, kolejne sytuacje są oglądane z wielu stron. Śleboda pod względem fabuły kryminalnej jest w stanie zaspokoić wymagania nawet najbardziej grymaszących miłośników literatury kryminalnej. Finał jest nieco rozczarowujący w sensie hollywoodzkiego przegięcia, ale całość czyta się zaskakująco dobrze.

Osadzenie fabuły w tatrzańskiej wiosce to ze strony pary autorów wyraz hołdu dla umiłowanych przez nich gór. Na szczęście dla czytelnika, książka nie została napisana na kolanach. Kuźmińscy nie mają klapek na oczach, opisują to, co widzą i tak dokładnie, jak tylko potrafią. W powieści górale to ludzie oczywiście hardzi i twardzi, ale również często pijani i niemal zawsze chciwi. Ludzie złożeni, których nikt, łącznie z nimi samymi, nie jest w stanie zrozumieć do końca. Ludzie, którzy z mitu swojej kultury zrobili turystyczną szopkę, i z której przyjezdni, znający ten mit romantycznego Janosika, korzystają hojnie. Wszyscy są zadowoleni z ułudy arkadyjskiego mitu o szczęśliwych i dumnych góralach, tak dobrze czujących muzykę i góry.

Rzeczywistość była – i nadal oczywiście jest – znacznie mniej romantyczna. Góry to nieurodzajne pola, czyli głód wypędzający z gór we wszystkie strony świata. Góry to długa zima, więc dochodzi do tego chłód i samotność. Piękne widoki są dobre dla „ponów”, spracowana góralka nie ma czasu na to, by spacerować po górach dla przyjemności. Takie spacery są przeznaczone jedynie dla młodych, chcących się potajemnie spotkać. Życie jest albo ciężkie albo bardzo ciężkie. Nic zatem dziwnego, że tak wielu górali znalazło się w Ameryce, a niektórzy wstąpili w czasie wojny do SS. O tym także jest Śleboda, o pogmatwanej historii Tatr, w której dziś górale uważani są za ostoję patriotyzmu, a mało kto pamięta, że najpierw wykupił góry dla nieistniejącej Polski pewien magnat, a potem górale byli Goralenvolkiem.  Lektura książki przypomina o jednej prawdzie, o której wolimy często nie pamiętać. Tak właśnie wygląda wolność w górach, w których człowiek być może jest bliżej Boga, ale na pewno jest przede wszystkim znacznie mniejszą i mniej ważną cząstką natury niż odczuwa na co dzień w wielkim mieście. W Tatrach byle burza może po prostu zabić.

Śleboda  to książka warta uwagi  zarówno dla kryminalnej intrygi, jak i również z innego powodu – wciąż jeszcze mało w naszej literaturze kryminalnej dobrego opisania społeczeństwa. Tutaj dostajemy co prawda niewielki jego wycinek, ale za to opisany naprawdę dobrze. I dlatego warto po tę książkę sięgnąć.

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s