Tartan noir

Kryminał niejedno ma imię. U nas – podobnie zresztą jak na całym świecie – wciąż istnieje właściwie podium złożone ze Skandynawów i Anglosasów, lokalnie dodajemy do tego Polaków, cała reszta gdzieś tam efemerycznie się przewija, niezależnie od tego czy pochodzi z Włoch, Niemiec, Hiszpanii czy Izraela. Pojawiają się powieści, nie zyskują większego uznania, po czym wydawnictwa sięgają po sprawdzone wzorce i wydają ludzi związanych z podium. Dziś trochę o podium, choć trochę inaczej. Tartan Noir to szkocki kryminał, będący podgatunkiem pochodzącym z Wysp Brytyjskich, ale w naszym kraju jakoś wciąż mało obecny, mimo wydawania tuzów gatunku. Nie ma nawet hasła w polskiej wersji Wikipedii (obiecuję, w końcu je stworzę), więc tym bardziej istnieje potrzeba napisania choć kilku słów.

Tartan noir to zgrabne określenie, które powinno mówić wszystko. Czarny kryminał w kraciastej spódniczce to coś, co nie tylko świetnie nadaje się dla działu marketingu. To przede wszystkim celne podsumowanie tego, co w tej prozie najlepsze. Tutaj detektywi działają w ramach policji, ale są zawsze na jej marginesie, miewają kłopoty z prawem i porządkiem publicznym, ich życie osobiste nie istnieje, nadużywają alkoholu i mają cięty język. Nawet w powieściach typu proceduralnego cała policyjna ekipa nie jest wzorem normalności. Wszystko w tych książkach jest brudne i czarne, choć pojawiają się też zwykłe ludzkie odruchy.

Ważnym elementem tartan noir jest również miejsce. Przeważnie to Edynburg bądź Glasgow, co raczej nie dziwi, bo trzecie z dużych szkockich miast, Aberdeen wygląda tak sielsko, że trudno pisać o nim czarne kryminały. Miasta i wsie Szkocji są przedstawione od tej groźnej, czarnej strony. To naprawdę coś wyjątkowego, co trudno opisać – każda z tych książek pokazuje, że można i trzeba pisać o świecie takim, jaki on jest, bez idyllicznych opisów zbrodni w uroczej wiejskiej posiadłości lub sterylnych wręcz warunkach życia. Tartan noir, jak przystało na gatunek czerpiący z czarnego kryminału, koncentruje się na tym, co w świecie najgorsze. I robi to dobrze.

W naszym kraju wyszło trochę powieści tego nurtu, nie zyskały jednak jakiegoś większego rozgłosu, raczej nie ma wznowień i wydawania nowości na bieżąco. A szkoda, ale to już raczej osobny temat. Wracając do wydanych w Polsce książek to na pewno znać trzeba trzy nazwiska, tym bardziej że wychodziły te książki niemalże w całych seriach, są zatem dostępne w bibliotekach. Kogo warto – a raczej po prostu trzeba znać – spośród przedstawicieli tego gatunku?

tartan noir

Przede wszystkim Ian Rankin. To właśnie on stoi za główną postacią detektywa. DCI Rebus, bo o nim właśnie mowa, to jest po prostu klasyczny czarny (w sensie charakterologicznym oczywiście) detektyw. Posiada cały zestaw wad i właściwie jedną zaletę – jest cholernie dobrym policjantem. I tylko to odróżnia go od tego, do czego przyzwyczaili nas mistrzowie czarnego kryminału. Tutaj właściwie nie jestem w stanie niczego polecić, bo każda z książek o Rebusie jest po prostu znakomita, każdą znać trzeba.

Val McDermid to z kolei seria powieści o seryjnych zabójcach, których tropi policjantka wspólnie ze zwichrowanym psychlogiem Tony’m Hillem. Seria wyszła w Polsce, jest mocno nierówna, ale pierwsze jej części, z kapitalnym początkiem zatytułowanym Syreni śpiew, trzeba przeczytać. Cechą charakterystyczną pisarstwa McDemird są brutalne opisy torturowania i okaleczania zwłok, zatem ostrzegam lojalnie.

Stuart McBride to z kolei coś dla miłośników twardych glin i szybkiej akcji. Wydawane u nas książki pokazują Glasgow z punktu widzenia policjantów cynicznych i balansujących na granicy prawa, ale lojalnych i wiernych samym sobie i zespołowi. Szybka akcja, dużo przekleństw i bijatyk, ale w tym wszystkim także i próba ocalenia własnego życia osobistego. Nie każdemu się spodoba, ale warto dać szansę. Lepiej czytać od początku serii, bo właśnie wątki dotyczące policjantów rozwijają się razem z serią.

Nieco nieoczywistym wyborem będą książki jakie napisała Denise Mina. Bohaterką jej powieści jest młoda, zakompleksiona z powodu nadwagi dziewczyna, stawiająca swoje pierwsze kroki jako dziennikarka jednego z dzienników. Mocna, psychologiczna literatura, która pokazuje otwarcie, że zbrodnia dotyka jednocześnie ofiarę i zabójcę, a prawo nigdy do końca nie jest sprawiedliwe.

Więcej o poszczególnych twórcach i ich powieściach niebawem.

Advertisements

8 comments

  1. Te nazwiska (Głównie Rankin i McDermid) często pojawiają się u mnie w bibliotekach i księgarniach, ale jakoś nigdy mocniej mnie nie zainteresowały. Za to zaciekawiłeś ostatnią autorką, o której akurat nic jeszcze nie słyszałam. To coś nowego, inna postać, bo powiem Ci, że naprawdę już mi się znudzili gliniarze alkoholicy i przez dłuższy czas raczej nie chcę do nich wracać.

      1. Ja odkryłam, że jest dostępny u mnie w biblio 🙂 To znaczy dwójka tylko, na jedynkę trzeba czekać, bo w innej filii. Tak więc chyba mam plan na listopad 🙂 Uwielbiam trylogię Millenium, więc bardzo jestem ciekawa, jak wyszedł ten komiks.

  2. Nie, żebym był zafiksowany na punkcie tego kanonu, czy choćby w ogóle kryminałów, ale tartan noir jest czymś tak specyficznym, że na pewno warto się z nim zapoznać. Spodoba się, albo nie, ale kilka dobrych pozycji wypadałoby posmakować. Ja spróbowałem i od tego czasu łapię co tylko mi wpadnie w oko, gdy tylko mam ku temu okazję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s