Michał Gołkowski, Stalowe szczury. Błoto

Alternatywna historia Wielkiej Wojny? Biorę w ciemno, bo i w naszym kraju mamy dobre tradycje alternatywnych historii. Niestety, książka Gołkowskiego sprawia, że po lekturze faktycznie zostaje w ustach czytelnika smak błota. I to wcale nie dlatego, że autorowi udało się odmalować grozę wojny w okopach. Niesmak pozostaje tylko z tego powodu, że po raz kolejny daliśmy się nabrać na sztuczki ludzi od marketingu, z literaturą niemających nic wspólnego. Podobnie jak i powieść zatytułowana Stalowe szczury. Błoto.

Michał Gołkowski, Stalowe szczury. Błoto

Pomysł Gołkowskiego naprawdę kryje w sobie potencjał. Ogromny wręcz potencjał, autorowi nie udało się jednak choćby uszczknąć kawałeczka z pomysłu, który mógł zmienić jego powieść w rzecz godną uwagi. Niestety, pierwsza część Stalowych szczurów poraża nudą i zwyczajnie usypia, choć kule wokół gwiżdżą często.

Wspomniane tradycje w polskiej i światowej literaturze Gołkowski wykorzystał po swojemu, to znaczy do wykreowania sztampowego świata, w którym nawet najbardziej skomplikowana fabularnie postać ma zaledwie jeden wymiar, a realia brutalnej wojny w błocie okopów są koszmarem jedynie dla czytelnika, który musi przedzierać się przez warstwy kiepskiej polszczyzny i dosłownych zapożyczeń z książek klasy D, będącej już właściwie poza skalą. Żołnierze mają swojego legendarnego dowódcę, który – jakżeby inaczej! – posiada tajemnicę z przeszłości, za którą teraz musi pokutować w roli lidera bandy wyrzutków z karnej jednostki. Będzie oczywiście dawna miłość i trochę zdrady, plus oczywiście nieustanne opisy walk, jakby na nowo przepisywane w każdym rozdziale. Tematyka tego rodzaju jest bardziej wytarta niż dżinsy Stachury i właściwie zauroczyć może jedynie kogoś, kto po raz pierwszy styka się z książką poświęconą tym kwestiom. Bardziej wyrobiony czytelnik, mogący nawet nie znać Remarque’a i innych klasyków, będzie zawiedziony poziomem reprezentowanym przez Gołkowskiego. Zresztą, nie szukajmy daleko w czasie i przestrzeni, nie ma nawet konieczności odkurzania klasyki, gdyż pochodzące sprzed kilku zaledwie lat utwory duetu Brzezińska – Wiśniewski z cyklu zatytułowanego Wielka wojna pokazują, że można pisać dobrze na ten sam temat.

Wojna jest opisana nudno i sztampowo, akcja rozwija się z prędkością ospałego ślimaka, ale pozostaje wszak alternatywna historia, w której w 1922 roku wojna światowa trwa nadal w najlepsze. Może zatem choćby na tym polu Gołkowskiemu udało się zaczernić papier w sposób sensowny? Niestety, i tu spotka nas rozczarowanie, świat jest tak ubogi, że właściwie nie istnieje i po kilkuset stronach nadal na dobrą sprawę nie wiadomo, dlaczego i po co konflikt trwa nadal. Gdzieś w tle przebija mocno zawoalowane przemyślenie nad bezsensem tego konfliktu, który po prostu trwa siłą inercji, nikt już nie panuje nad dziejowym procesem, który wymknął się spod kontroli. O tym dlaczego i w jaki sposób może ten los odmienić kochany przez podwładnych protagonista dowiedzieć się pewnie będzie można w nadchodzącej kolejnej części, do czego jednak pierwsza zupełnie nie zachęca.

Stalowe szczury. Błoto to książka, którą mogę polecić jedynie prawdziwym desperatom, próbującym jakoś pod szkolną ławką zabić nudę, obecną podczas omawiania budowy pantofelka lub też kłótni między panem, wójtem a plebanem. Wszyscy starsi powinni jednak zdecydowanie unikać wdepnięcia w tę dziwną maź, która przy dotknięciu okaże się rzeczą znacznie bardziej od zwykłego błota cuchnącą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s