Florian Klenk, Kiedyś tu był koniec świata

Dawno, dawno temu istniało takie państwo, które nazywało się Austro-Węgry. Nazwa nie do końca odpowiadała prawdzie, bo obok wspomnianych w nazwie państw składowych łączyło znaczne części dzisiejszych krajów – Słowacji, Czech, Polski, Ukrainy, Włoch, Słowenii. Istniało niegdyś, ale pozostało do dziś w pamięci obywateli niewielkiej współcześnie Austrii. Ta dawna historia ma jednak ogromny wpływ na teraźniejszość. Przekonuje nas o tym Florian Klenk, reporter odpowiedzialny za zbiór reportaży wydany przez wydawnictwo Czarne pod tytułem Kiedyś był tu koniec świata.

Florian Klenk, Kiedyś tu był koniec świata
Nostalgię za dawno minionymi czasami można w pierwszym odruchu zrozumieć. Sprawa komplikuje się dość szybko, po zaledwie kilku stronach lektury. Dziś ów dawny koniec świata jest miejscem zapomnianym przez Boga, ludzie go jeszcze pamiętają. Dzieje się tak jednak nie z powodu niepowstrzymanej nostalgii za przeszłością, teraz do głosu dochodzi marzenie o przyszłości. Jako miejsce gdzieś w zachodniej Ukrainie, jest symbolem dawnego przechodzenia do zachodniej cywilizacji, a tym samym do lepszego, dostatniego życia. Tytułowy koniec świata jest jednocześnie początkiem innego świata, kiedyś nazywanego światem trzecim. Kraje biedy i zacofania są tuż za rogiem, czego Europa boleśnie zaczyna doświadczać w ostatnich dniach. Wiele osób próbuje swych sił w walce o lepsze życie.

Takich historii zbiór Kiedyś tu był koniec świata zawiera bardzo wiele. Lektura to dość zrozumiała z naszego polskiego punktu widzenia, gdy wyjazd do zamożnej Austrii, nawet jeśli jest ona już raczej cieniem swej dawnej potęgi, nadal pozostaje symbolem poszukiwania dostatniego i bezpiecznego życia. W historiach handlu kobietami lub narkotykami, ludzi z ośrodków dla uchodźców i historii zmiany całych dzielnic w enklawy obcych kulturowo ludzi odbijają się wyraźnie wszystkie problemy współczesnego świata. Pod tym względem Klenk nie jest odkrywczy, jego wartość polega na czymś zgoła innym.

Klenk podejmuje – prawdopodobnie będąc w tym osamotniony – tematy niewygodne dla większości swoich rodaków. Robi to w trosce o własne państwo i jego przyszłość. Jak dobry reporter nie stawia diagnoz, nie wypisuje recept, jedynie podaje opis objawów. Niekiedy to są sprawy dość szokujące, bo jednak przywykliśmy do myślenia o Austrii w zupełnie inny sposób. Austriacki reporter drąży sprawy niewygodne dla swojego własnego społeczeństwa, pochylając się na tymi kwestiami, które znajdują się poza obszarem zainteresowania mediów skupiających się na połączeniu sensacji i rozrywki w jeden infotaimentLektura Kiedyś tu był koniec świata odziera ze złudzeń, otwiera oczy, wywołuje niepokój i zmusza do myślenia. Te wszystkie cechy sprawiają, że to książka, którą poznać po prostu trzeba.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s