Luke Harding, Polowanie na Snowdena

Edwarda Snowdena nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Od chwili pojawienia się w mediach informacji o nim ukazało się tyle, że wydaje się, że właściwie nie można powiedzieć o nim wiele więcej od tego, co już wiemy. Polowanie na Snowdena, wydane przez wydawnictwo Wielka Litera, pokazuje jednak, że tak naprawdę nasze informacje są wciąż niepełne, niedokładne i właściwie niewiele mówiące. Co więcej, lektura tej książki sprawia, że wyrobienie sobie jednoznacznego zdania na temat tego kim jest Edward Snowden staje się jeszcze trudniejsze. Luke Harding, Polowanie na Snowdena

Edward Snowden, jak stara się to pokazać Luke Harding, to postać wymykająca się wszelkim próbom ujęcia. Informatyczny nerd, nieśmiały chłopiec, bojownik o wolność, szpieg na usługach Rosjan – oto jedynie kilka łatek, które musi nosić od chwili, gdy zdecydował się ujawnić skalę infiltracji jakiej dopuszczają się amerykańskie służby specjalne. Autor książki nie upiększa postaci Snowdena, zwyczajnie próbuje go zrozumieć, przyglądając się wszystkim jego wcieleniom, obecnym w życiu prywatnym, zawodowym, internetowym. Czytelnik sam może – a nawet powinien – wyciągnąć odpowiednie wnioski.

O Snowdenie można długo, bardzo długo, ale wystarczy skupić się na tym, co najważniejsze. Lista dokumentów, jakie ujawnił jest długa i wychodzi z niej przerażająca nieco świadomość, że każdy był, jest lub będzie mógł być inwigilowany. Skoro można podsłuchiwać rozmowy kanclerz Merkel, to mały szary człowiek tym bardziej czuje się bezbronny. Można przed tym jakoś próbować się bronić, ale wynik tej rozgrywki będzie zawsze niepewny. Co jeszcze bardziej przerażające, zupełnie nie wiadomo, w jakim celu zbierane są te dane i kto właściwie kontroluje kontrolujących.

Skala podsłuchów i ogrom zebranych danych to jedno, historia tocząca się wśród biur – angielskiego i amerykańskiego – dziennika Guardian, który całą rzecz publikował, jest równie fascynująca. Kręta i wąska ścieżka pomiędzy obnażeniem skali inwigilacji a zachowaniem bezpieczeństwa pracowników tajnych służb powiodła się na tyle, że obyło się bez procesów. To istotny, a przecież często pomijany aspekt tej sprawy. Harding, jako dziennikarz Guardiana miał wgląd w te wszystkie informacje i dzięki temu jego książka jedynie nabrała wartości.

Dla mnie najciekawsze w tej książce jest jednak coś, co zdaje się umykać większości osób zabierających głos w tej sprawie. Chodzi mianowicie o to, że tajne służby wywiadowcze korzystają przede wszystkim z danych udostępnianych przez korporacje. O tym ani Snowden ani jego zwolennicy nie mówią zbyt wiele, a przecież bez największych internetowych gigantów w postaci Google’a, Facebooka, Yahoo i paru innych służby nie miałyby czego szukać. To te korporacje udostępniły dane, którymi na co dzień handlują, bez żadnego państwowego nadzoru, który mógłby to w jakikolwiek sposób kontrolować. Pod koniec opowieści o Snowdenie możemy natknąć się na dwa krótkie akapity, w którym szefowie tych firm tłumaczą, że udostępniły dane na podstawie nakazów sądowych, a cała sytuacja naraziła je na wielomilionowe straty. Można sarkać na służby, ale one – przynajmniej w teorii – są jakoś kontrolowane w demokratycznym państwie prawa. Co do prób kontroli danych posiadanych przez korporacje nie ma nawet cienia takiej możliwości. Oto prawdziwe zagrożenie, któremu powinniśmy się przeciwstawiać i któremu przeciwstawić się chyba już nie da, przynajmniej w naszym kraju. Można to było doskonale zauważyć ostatnio na Facebooku, gdzie wiele osób nagle musiało potwierdzać swoje dane lub też nawet zmieniać konta.

Reklamy

3 comments

  1. Zdziwię Cię, ale mi trzeba przedstawiać Snowdena, bo nie miałam pojęcia, o kogo chodzi 🙂 Twarz kojarzę z wiadomości, to nawet bym nie skojarzyła z nazwiskiem.
    Ja z jednej strony boję się takich książek (każdy tworzy własne paranoje, a tego typu powieści pomagają je upiększać ;)), a z drugiej chce się na nie łapczywie rzucać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s