Marcin Czubaj, Martwe popołudnie

Im dłużej czekam na książkę, tym większe mam o niej wyobrażenie. Tym większe jest, niestety niemalże w każdym tego rodzaju przypadku, rozczarowanie. Martwe popołudnie, przedostatni jak na razie kryminał autorstwa Mariusza Czubaja, arcydziełem nie jest. Powieść to momentami i wciągająca, ale nie zaparła dechu w mej piersi.

Marcin Czubaj, Martwe popołudnie

Marcin Czubaj, Martwe popołudnie

To miał być czarny kryminał i właściwie jest. To miała być gra z konwencją czarnego kryminału i właściwie jest. To miała być książka z górnej półki, którą mogą się rozkoszować osoby płci obojga posiadające stopnie naukowe i właściwie się udało. Całość jednak nosi ślady pewnych niedoskonałości, jakby pisarskie chochliki chciały pokazać szczerą i znaną prawdę – nie zawsze książka dla wszystkich będzie książką dla każdego. Miałem takie wrażenie jak przy niektórych bajkach oglądanych z synem, gdzie moda na to, by oprócz znanej i przewidywalnej fabuły dla dzieci pojawiały się grepsy również dla mam i tatusiów, by ci ostatni również mieli rozrywkę. Ekipom bajkotwórców czasem się udaje, choć też nie za każdym razem. Mariuszowi Czubajowi również to wszystko nie do końca jakby wyszło.

Historia jest do bólu znajoma, konwencja trzyma za gardło od pierwszej do ostatniej strony. Samotny łowca w czarnym, skorumpowanym świecie chodzi już lat kilkadziesiąt i jest wyraźnie zużyty. Nawet dowcip mu się nieco stępił, bo w pewnym momencie odkrywamy z niejakim rozczarowaniem, że facet powtarza teksty, które już za pierwszym razem nie były śmieszne. Przypomina to smutne doświadczenia z podpitymi facetami w średnim wieku, którzy w połowie drugiej flaszki krążą wokół tej samej historii swojego nieudanego życia. Ze dwa razy można tego wysłuchać, potem po prostu chce się gościa walić w twarz.

Gra z konwencją jest, tutaj dopatrywałbym się śladów prozy Lehane’a w powieściach o Bostonie. Przyśpieszanie akcji, finałowa rozgrywka, tajemnica sprzed lat. I znów – koneserzy będą mieli ucztę, odszukując mozolnie kolejne elementy układanki, ale w gruncie rzeczy zabawa to dość szybko nużąca. Brak zaskoczeń jest widoczny tym lepiej, im lepiej porusza się odbiorca po tych samych tekstach, z którymi dialog podejmuje Czubaj. Być może moje niegdysiejsze naukowe zajmowanie się tymi tematami spaczyło nieodwołalnie moją literacką wrażliwość, ale naprawdę odkryłem prawdziwą rolę kobiety na motorze zaledwie po kilkunastu stronach od jej wkroczenia na scenę. W tej branży to błąd, duży błąd.

Po trzecie, kwestia literatury dla wykształconych i wykształciuchów. Wpisana w ramy tak modnej w dzisiejszym kryminale problematyka społeczna pojawia się niezwykle często, za to w sposób rzeczywiście zawoalowany warstwami skojarzeń i gier słownych. Poczuwam sobie za powód do dumy odkrycie personaliów spalonej działaczki lokatorskiej, ale jest to wynik mojego społecznego zaangażowania i nie widziałem w recenzjach powieści zbyt wielu odniesień do tej czy innej, subtelnej niezwykle, wzmianki Czubaja na tematy może nie tyle poruszające jakoś mocno całą opinię publiczną, co raczej przez samego autora uznawane za ważne. Piękne to i chwalebne, piszę to bez cienia ironii, jako miłośnik mocno zaangażowanego kryminału skandynawskiego. Na thriller z prawdziwego zdarzenia to za mało, na kryminał zabarwiony tematyką społeczno-polityczną w sam raz.

Martwe popołudnie można jednakże odczytywać zupełnie bez tego wszystkiego, po prostu jako książkę czytaną na plaży w letnią kanikułę lub podczas deszczowego dnia urlopu. Opowieść wciąga, nawet jeśli zakończenie grali tyle już razy w tak wielu filmach. W końcu kryminał to przede wszystkim rozrywka, a tego w powieści nie brakuje. Jak dla mnie zresztą, gdyż lektura najnowszej książki Czubaja, Piątego beatlesa, wciąż przede mną, Martwe popołudnie można postawić ex-eqo z 21:37, bodaj najlepszą autorską powieścią pióra niegdysiejszego współpracownika Marka Krajewskiego . To chyba wystarczająca rekomendacja.

Advertisements

2 comments

  1. Powieść rzeczywiście niezła. Jak dla mnie, autor niepotrzebnie wplata odniesienia do znanego nam z telewizji i tabloidów świata celebrytów, polityków itp.
    Najbardziej podobała mi się powieść „Zanim znowu zabiję”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s