Konrad T. Lewandowski, Afgański Zeus

Opisywane ostatnio Bursztynowe królestwo to pierwsza część trylogii, której środkową częścią jest Afgański Zeus. Kontynuacja przygód carskiego oficera Lawendowskiego (zbieżność nazwisk zupełnie przypadkowa) to książka zupełnie odmienna od poprzedniczki. W tej odmianie również ukryta jest pewna moc oddziaływania, co z pewnością potwierdzi każdy czytelnik. Niestety, owa wspomniana moc rażenia tego akurat pocisku jest nieco słabsza.

Konrad T. Lewandowski, Afgański Zeus

Konrad T. Lewandowski,         Afgański Zeus

Przenosimy się tym razem wspólnie z bohaterami do Afganistanu. I to jest pierwsza zasadnicza różnica. Oto z Dalekiego Wschodu bohater trafia na wschód znacznie bliższy, a jednocześnie sytuacja skomplikowana jest w tym samym stopniu, co w części pierwszej. Tym razem znów mamy kraj będący jedynie areną zmagań wielkich mocarstw, ale poza postaciami kilku bohaterów i pewnym motywem przewodnim podobieństwa pomiędzy dwoma pierwszymi częściami trylogii nie istnieją. Czy dzieje się to z pożytkiem dla czytelnika to osobna kwestia.

Minęło kilka lat od ukazania się tych książek, ale chyba pewne przesłanki widoczne są przy uważnej analizie tekstu nawet dziś.  O ile ukazane w części pierwszej Chiny nieco zmieniły swój geopolityczny status na swoją korzyść, o tyle Afganistan pozostaje krajem rozdartym wojnami wywoływanymi przez obce siły. Jak często u Lewandowskiego, sporo jest religii, a konkretniej mowa jest o destruktywnej funkcji muzułmańskiego fundamentalizmu. Odczytywana pod tym kątem powieść może stanowić dobry głos w dyskusji nad tematami zajmującymi dzisiejszy świat, zwłaszcza biorąc wzrastającą falę radykalizmu czy wręcz fanatyzmu religijnego.

Afgański Zeus to również powieść o silnej bohaterce, dzikiej wojowniczce, partnerce życiowej głównego protagonisty. Od czasu wprowadzenia do popkultury postaci Lisbeth Salander jestem coraz bardziej podejrzliwy wobec takiego zabiegu. Dziś jest chyba w dobrym tonie ukazywanie kobiet mścicielek, wojowniczek i nieposkromionych bohaterek. Oczywiście, rzecz istniała od dawien dawna, ale od dobrych kilku lat stała się naprawdę modna i udało się jej nawet stać karykaturą samej siebie. W tym konkretnym przypadku nie jest źle, ale postać zupełnie nie przekonuje, utkana jest bowiem z kilku mocno zużytych klisz.

O wiele ciekawsze rzeczy dzieją się na drugim planie. Weźmy choćby postać Polaka, dołączonego do drużyny carskiego oficera. Pozornie również zbudowana na stereotypach, jest w gruncie rzeczy dość realnym przedstawieniem rogatej polskiej duszy, w wydaniu mazowieckiego chłopa, rzuconego w wielki świat poprzez przymusowy pobór do carskiego wojska.

Co jeszcze? Książka to przygoda, fantastyki w niej niewiele, choć oczywiście można uznać bogate opisy pierwszych prób budowania radioodbiorników i nadajników za coś w rodzaju retrofuturystycznych tekstów, również modnych od lat paru. Dobrze się to czyta, uzasadnienie całej wyprawy trzyma się kupy, dobra powieść rozrywkowa, w sam raz na nadchodzący sezon urlopowy.

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s