Barbara Nawrocka, Zatrzymaj zegar o jedenastej

Dawno już nie miałem w ręce kryminału milicyjnego, z radością więc rzuciłem się na książkę Barbary Nawrockiej. Rzuciłem się, pożarłem i chcę jeszcze. Mimo upływu ponad czterech dekad książkę nadal czyta się w miarę dobrze. Ma oczywiście pewne znaki swoich czasów, ale właśnie za to kochamy milicyjne kryminałki, czyż nie?

Barbara Nawrocka, Zatrzymaj zegar o jedenastej

Barbara Nawrocka, Zatrzymaj zegar o jedenastej

W 1971 roku dokonuje się wreszcie zemsta. Zemsta pielęgnowana przez ponad ćwierć wieku, rozliczająca sprawę pochodzącą z czasów wojny. Śledztwo może okazać się niełatwą sprawą, ale przecież dzielni milicjanci zawsze łapią mordercę. To tylko kwestia czasu, ujęcie sprawcy nie będzie większym problemem.

Jak zawsze w tego rodzaju literaturze mamy do czynienia z „herosem z MO”, by przywołać słynne już od dawna określenie Barańczaka. Jest więc doświadczony kapitan, nieco mniej lotny porucznik i stojący za nimi cały aparat strażników ładu i porządku, który bez problemu odnajduje dawno zaginionych ludzi. Tu nie ma żadnych wątpliwości, wszystko jest wymodelowane według jednego schematu. Cóż zresztą w tym dziwnego, skoro powieść głosi dumnie na okładce, że jest wyróżnieniem uzyskanym w konkursie ogłoszonym przez Komendę Główną MO i „Iskry”?

Niemniej jednak Zatrzymaj zegar o jedenastej broni się po tych wszystkich latach. Fabuła rozwijająca się dwutorowo, raz dając punkt widzenia mordercy, innym razem zaś organów ścigania, potrafi wciągnąć czytelnika. W tym przypomina dość zgrabne połączenie pomiędzy klasyką kryminału, w której ważne były dawno minione wydarzenia, a nowoczesnym ujęciem powieści policyjnej, gdzie z kolei liczy się to, co robi detektyw. Osobiście przypomina mi nieco dawne przedstawienia słynnego Teatru Sensacji „Kobra”, tam także stosowano podobne rozwiązania.

Książka w pełni zaspokaja nawet najbardziej wyszukane czytelnicze gusta pochłaniaczy historii o zbrodni. Ten kryminał posiada coś, czego i dziś niekiedy próżno szukać w tego rodzaju literaturze. Wątek wojennych rozrachunków prowadzonych po upływie niemal trzech dekad jest bardzo dobry. Służy Nawrockiej do tego, by pokazać trudne charaktery ludzi, ich przemiany, problemy z dostosowaniem się do życia. Gdybym chciał wytłumaczyć to najprościej, odniósłbym się tutaj to pamięci naszych rodziców o PRL i pokoleniu, które już urodziło się po 1989 roku. Podobny brak wspólnego zakorzenienia, mentalne niekiedy trwanie w poprzednich latach jest widoczne niemal tak samo, choć zazwyczaj jednak wojenne traumy i powojenne wybory związków z władzą ludową na pewno były silniejsze. To wątki  poboczne, niekiedy wręcz marginalne, co z jednej strony zrozumiałe z uwagi na cenzurę, z drugiej zaś i tak uznane być mogą za objaw gierkowskiej odwilży.

Literatura kryminalna to sprawna intryga i to dostajemy od Nawrockiej. Brak u niej wyciąganych z milicyjnej czapki wniosków i łutów szczęścia, rozwiązanie jest naprawdę niebanalne i mocno zaskakujące. Zatrzymaj zegar o jedenastej jest w moim osobistym rankingu powieści milicyjnej dość wysoko. Można pewnie natknąć się na tę książkę gdzieś w antykwariacie, jeśli komuś się zdarzy, polecam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s