Krystyna Kuhn, Zimowy morderca

Niemiecki kryminał ma się podobno dobrze. Podobno, bo jakoś w Polsce wybór nie jest oszałamiający, a to co dociera nie zawsze zachwyca, nawet mimo zapewnień, że tam są to hity nie tylko w oczach czytelników, ale i krytyków. Cóż, być może wina spoczywa w odmienności temperamentu. Zimowy morderca powinien jednak Polakom przypaść do gustu.

Krystyna Kuhn, Zimowy morderca

Krystyna Kuhn, Zimowy morderca

Kryminał to oczywiście zagadka czyjejś śmierci. Niestety, tutaj ta zagadka jest mało zagadkowa, motywy zabicia starszej pani i porwania małego chłopca czytelnik odkrywa na stronie setnej, czyli na dwieście przed końcem. Wszystko przez to, że temat zużyty do cna, autorka tutaj posługuje się schematem oczywistym, znanym, niezdolnym do zaskoczenia czytelnika w żaden sposób. Jest tu teoretycznie wszystko, ale zbyt przypomina rozpisanie kryminalnego szablonu tylko po to, by się go kurczowo trzymać. Nie tego spodziewamy się po książce, co ma mrozić krew w żyłach lub przyśpieszać tętno.

Podobnie jest i z bohaterką. Jakoś postać protagonistki da się lubić, ale jej historia jest zwyczajnym banałem. Ot, twarda pani prokurator okazuje się nie taka twarda, dokładność w pracy oznacza brak życia domowego, potem pojawia się i mężczyzna. Znów nic, co na centymetr choćby mogło wychylić się z szablonu. Niestety, znów czytelnik traci, chyba że godzi się na konwencję tak rozrysowaną.

Jeszcze jedno z cech złych. Autorka to osoba po różnych filologiach, czego jednak nie widać zupełnie w jej pisaniu. Nie czytałem książki w oryginale, więc część zdań może być oczywiście winą tłumaczenia. Nie sposób jednak nie zauważyć denerwującej maniery, jaką jest budowanie napięcia za pomocą krótkich zdań. Znów pisanie z podręcznika „kreatywnego” pisania.

Zimowy morderca ma jednak pewne elementy, które mogą okazać się niezwykle atrakcyjne, zwłaszcza z punktu widzenia polskiego czytelnika. I nie chodzi mi w tym miejscu o  Kraków występujący w powieści, raczej o to, w jaki sposób Niemcy rozliczają się z nazizmem i jego ofiarami. A także o to, w jaki sposób dziś postrzegają Polskę. Po kolei jednak.

Uwikłanie w nazizm to wciąż jeszcze temat żywy, nadal można spotkać żywych członków NSDAP, nadal nie wszyscy zostali rozliczeni z tego, co robili w czasie II wojny światowej. Ciekawe jest zwłaszcza docieranie do świadomości tego, że przedsiębiorcy w III Rzeszy byli zwykłymi właścicielami niewolników, masowo sprowadzanych z podbitych krajów. Wątek ten jest naprawdę poruszający, podobnie jak historie obozów pracy, rozsiane po całych ówczesnych Niemczech na ogromną skalę.

Drugim ciekawym zabiegiem jest właśnie Polska. Ściślej – jest to obraz Polski i Polaków, jaki wyłania się umysłu przeciętnych Niemców. Obok takich obrazków jak taksówkarz handlujący wódką, dziewczyna ciesząca się ze znalezienia komórki („PIN? Przecież to są Polacy, oni sobie z tym radzą.”) czy kobieta w chuście na głowie, możemy dostrzec i pozytywne cechy. Polacy pomagają bezinteresownie, nie przywiązując wagi do pieniędzy. Architekt pracujący w biurze podróży i krakowski policjant dostrzegają także i to, że dziś Niemcy i tak budują Polskę, a młodzi Polacy muszą emigrować dobrowolnie za pracą do Niemiec, chichot historii słychać tu głośno i wyraźnie.

Zimowy morderca powieścią wybitną nie jest na pewno, ale jako literatura rozrywkowa sprawdzi się doskonale. W końcu to tylko kryminał, nawet jeśli nieco zaangażowany społecznie.

Advertisements

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s