Blog wyłączy centralę?

Jakoś tak parę lat temu – dokładnie to osiem – profesor Czapliński napisał książkę pod tytułem Powrót centrali, w której opisał zjawisko opanowujące nasz rynek literacki. Poprzez snucie analogii z gospodarką centralnie sterowaną słusznie minionego ustroju przedstawił koniec krótkiego zachłyśnięcia się wolnością przez literacki światek na początku lat 90. i szybki powrót do dawnego stanu rzeczy, w której książki sprzedaje jedynie słuszna firma. Parę lat temu ta książka mnie poraziła, dziś postanowiłem ją wykorzystać do własnych niecnych celów. Moja wizja roztacza się na literackie sieciopisanie, w którym niewiele się dzieje bez zgody głównych graczy na rynku. Niewidzialna ręka trzyma mocno za gardło, nie pozwalając nie tylko pisać, ale nawet czytać. Wszak książki nie spadają z nieba, prawda?

blogi książkowe

Nie pomnę już kto dokładnie powiedział mniej więcej coś takiego: Recenzja, w przeciwieństwie do zemsty, najlepiej smakuje na ciepło. To zdanie zdają się potwierdzać sieciowe poszukiwania książkowych recenzji. Królują nowości książkowe, poza niewielkimi wyjątkami, kiedy to autor czy autorka danego bloga próbuje odnaleźć własną niszę i zajmuje się książkami wyciągniętymi ze strychu lub upolowanymi po antykwariatach bądź pchlich targach. W większości jest nudnawo, gorzej nawet niż w starej tradycyjnej prasie, bo oni mieli korektę i redakcję, których niekiedy brakuje na blogach. Gdybyż zresztą było to pisanie niezależne, odważne, bezkompromisowe! Daremne żale, próżny trud, moda jest modą, poza tym nie kąsa się ręki, która karmi. Pal licho, to także nie jest zbytni problem dla ludzi posiadających pewne zrozumienie tego, co czytają, można przymknąć tu i ówdzie oko, nikt nie jest bez winy. Sęk w tym, że jest po prostu przeraźliwie nudno. Nie przeszkadzają mi zachwyty nad gniotami, bawią bardziej niż złoszczą językowe lapsusy. Niestety, większość naszej blogosfery popełnia grzech najcięższy i śmiertelny – jest zwyczajnie nudna. Po co czytać coś, o czym wiadomo z góry, jak się skończy. I bynajmniej nie o spojlery mi chodzi.

Nie jest aż tak źle i ponuro, nie powiem. Nadal trwają reduty oporu, gniazda nisz arcyciekawych, wciąż stojących na dawno zajętych pozycjach i nie biorących udziału w nasłuchu dźwięków pochodzących z centrum. Są sieciowi partyzanci, walczą wirtualnie ostatnie rebeliantki. Piękne to, bo pozwala zachować resztki wiary w demokratyczność i niezależność sieci. Nie wymieniam nazwisk, bo nie chciałbym donosić, ale śledzę kilka blogów książkowych z prawdziwą przyjemnością. Przyjemnie jest myśleć, że są jeszcze osoby stojące poza nawiasem społeczeństwa. Bycie czytelnikiem aktywnym, piszącym lub dyskutującym o przeczytanych lekturach to szaleństwo czystej wody w kraju, w którym coraz mniej osób czyta, na co dowodem jest konkurs na kryminał poznański rozpisany tak, jakby nie było nigdy książek Jodełki, Ćwirleja czy Bojarskiego. Bycie książkowym blogerem to bycie ostatnim Mohikaninem, ostatnim czytelnikiem wyklętym, który wie doskonale, że skazany jest na wyginięcie.

Słuchanie centrali jest nudne i jałowe, ale łatwo to jarzmo zrzucić, robiąc dokładnie to samo, co stało się z naszymi telewizorami – zaczęliśmy ignorować tradycyjną telewizję na rzecz śledzenia ulubionych seriali czy filmów o dogodnej dla nas porze. Podobnie można postąpić i z blogosferą – wybrać to, co nam odpowiada. Oczywiście, nie ma nic za darmo i szybko może się okazać, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę, a centrala stała się co prawda centralką, ale wciąż działającą. To jednak ryzyko, które chyba warto podjąć. Do walki zaś powinna najlepiej zachęcić piosenka od której ten wpis się tak naprawdę zaczął:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s