Petr Šabach, Gówno się pali

Słyszeliście o tym, że nasz cudowny kraj, Polska Rzeczpospolita Ludowa, była „najweselszym barakiem w obozie”? Jeśli wierzycie w te słowa to znaczy, że zostaliście zmanipulowani propagandą. Po lekturze książki czeskiego pisarza nie będziecie mieli wątpliwości, gdzie było najweselej. Gówno się pali to wspaniały przykład czeskiego absurdalnego humoru, który na dodatek ma tę przewagę nad angielskim, że bardziej trzyma się życia. To wszystko dzieje się tuż obok, to wszystko dzieje się naprawdę.

Petr Šabach, Gówno się pali

Petr Šabach, Gówno się pali

Petr Šabach napisał książkę fantastyczną. To znaczy ona jest realistyczna, oparta na faktach z życia pisarza wziętych, a jej „fantastyczność” oznacza tutaj jedynie wspaniałość, doskonałość niemal. W krótkich powiastkach z dorastania w komunistycznej Czechosłowacji zawarte jest wszystko to, czego doświadczali także i nasi rodzice. Albo może nie doświadczali, może lubili ten dziwny twór „demokracji z przymiotnikami”, co też przecież nie jest karalne.

Czechosłowacja lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a nawet jeszcze i osiemdziesiątych, była dla nas krajem mocno dziwnym. To znaczy oczywiście śmialiśmy się z tych „pepików” mocno, a jednocześnie z zawiścią oglądaliśmy ich pełne sklepy, proste drogi i czyste pociągi. Do tej pory pamiętam wspaniałości, które dostawał mój sąsiad od ojca przebywającego na delegacji w CSRS. O tym także pisze czeski pisarz, w kapitalnej scenie z ojcem, który po tyradzie o wyższości enerdowskiej techniki rozpuszcza przypadkiem plastikową łyżeczkę w herbacie. To jedna z kwintesencji tej książki – ukazanie jak w tamtym systemie cieszyliśmy się z tandety lub rzeczy zupełnie normalnych. Kto nigdy nie ustawiał kolekcji puszek po piwie na meblościance, nie wie, o czym mowa.

Gówno się pali to satyra w swoim najlepszym, słodko-gorzkim opakowaniu. Podczas lektury wybuchasz śmiechem na chwilę, by w drugiej doznać uczucia egzystencjalnego niepokoju, które wyraził najlepiej Mikołaj Gogol w ostatniej kwestii swojego genialnego Rewizora: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie.” Nie waham się postawić Czecha obok genialnego Rosjanina, bo obaj pisali o swoich społeczeństwach w sposób niesamowity.

Gówno się pali to jedna z tych książek, do których chce się wracać. Powieści o dojrzewaniu mają bowiem to do siebie, że są ponadczasowe, najpierw czytamy je jako próbę zrozumienia samych siebie, potem po latach jako próbę zrozumienia gdzie popełniliśmy błąd, wreszcie zaś jako ostatnią próbę przypomnienia sobie wspaniałej młodości. Podobnie jak z klasykami w rodzaju Kompleksu Portnoy’a czy Buszującego w zbożu, książkę Šabacha mogą czytać ludzie w każdym wieku. Co tam mogą, powinni! To najlepsza odtrutka na śmiertelnie poważne czasy płynnej ponowoczesności. Przypomina, że są na tym świecie stałe rzeczy, niekoniecznie będące śmiercią.

Advertisements

5 comments

  1. Proszę pani, czy gówno się pali? – tak, to mogłoby być zabawne.
    Swoją drogą chyba jednak łatwiej znaleźć książkę w bibliotekach, bo wyszła bodajże w 2012 roku, w dość małym wrocławskim wydawnictwie. O ile we Wrocławiu była dostępna, to poza internetowymi zamówieniami chyba ciężko dziś ją kupić. W razie czego link do wydawcy jest wyżej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s