Piotr Głuchowski, Umarli tańczą

Seryjni mordercy cieszą się chyba największym uznaniem czytelników. Jest coś fascynującego w człowieku, który zaczyna zabijać innych. Próbujemy zrozumieć motywy, oglądamy dziką bestię z komfortu naszego fotela. Jest fascynacja, jest odraza, jest chęć zrozumienia i chęć odwetu. Silne emocje gwarantują przeżywanie książki. Umarli tańczą Piotra Gołuchowskiego to właśnie taka książka.

Piotr Głuchowski, Umarli tańczą

Piotr Głuchowski, Umarli tańczą

Głuchowski zbudował realistyczną i wielowątkową fabułę. W jego książce jest tak wiele, że mogłaby powstać z tego cała seria. Początkowe tropy śledztwa wiodą do dawnych ubeckich zbrodni, skojarzenia podsyca fakt zbieżności dat i miejsc ze śmiercią księdza Popiełuszki. Im dalej w las tym więcej drzew, okazuje się że był w połowie lat osiemdziesiątych ktoś bardziej wpływowy od ludzi tajnej policji. Trop wiedzie do byłej jednostki wojsk radzieckich, bo tylko oni mogli rozkazywać nawet Służbie Bezpieczeństwa. Sprawa jest rozwojowa, bo w trakcie śledztwa wychodzą na jaw coraz to nowe fakty. Morderca okalecza swoje ofiary w sposób dość charakterystyczny, więc można spodziewać się, że morduje z określonych powodów.

Głuchowski to dziennikarz, nic zatem dziwnego, że jego bohater to także człowiek mediów. Lubimy go od pierwszej chwili, choć przecież nie jest kimś bez wad. Rozwód, ciągłe borykanie się z brakiem pieniędzy, przelotne romanse i brak odpowiedzialności. Podrzędna gazeta, którą pisze właściwie sam jest bliska śmierci i chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Z dawnych ideałów zmieniania świata na lepsze nie pozostało wiele. Liczą się jedynie wysokości sprzedanego nakładu. Na karku już czterdziestka, ale ciągle młodzieżowy styl bycia. Życie rodzinne też pogmatwane, rozwód i wciąż zmienne relacje z byłą żoną, wciąż zbyt mało czasu dla dziecka. Nic nowego, wszystko już było, ale że podoba się właśnie ta znajoma figura, jesteśmy w stanie polubić ją od razu.

Dobre w powieści są obserwacje polskiego życia. Upadek prasy lokalnej przedstawiony w sposób znakomity, podobnie jak i wiele innych obserwacji z codziennego życia w średniej wielkości polskim mieście. Ot, niewiele się zmienia, ludzie wciąż są przecież tacy sami. Nie można Głuchowskiemu odmówić wyczucia języka, jakim posługują się bohaterowie.

Umarli tańczą to naprawdę kawał dobrej literatury sensacyjnej. Głuchowski prochu nie  wymyśla, z rozmysłem jednak stara się używać kanonicznych elementów gatunku. Wychodzi mu to dobrze, więc wszystko jest w porządku. Polowanie na seryjnego mordercę może naprawdę odbywać się i u nas. I nawet może zrobić to dziennikarz.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s