Ann Cleeves, Szklany pokój

W tej odsłonie inspektor Vera Stanhope jeszcze bardziej zbliża się do klasyki powieści kryminalnej. Cleeves oddaje nam do rąk powieść, której chyba w Polsce jeszcze długo nikt nie napisze. A szkoda, wielka szkoda. Szklany pokój jest bowiem naprawdę dobrą książką. Zagadka kryminalna na dobrym poziomie, a krytyka społeczna pewnej grupy zawodowej naprawdę ostra. 

Ann Cleeves, Szklany pokój

Ann Cleeves, Szklany pokój

Morderstwo zostaje popełnione w hotelu, gdzie odbywa się kurs pisania. Zamordowany profesor miał renomę człowieka zdolnego kreować gwiazdy, przy czym nie był zbyt popularny na gruncie towarzyskim. Sprawca dodatkowo zadbał o to, by sceneria zbrodni przypominała scenę z pewnej książki. Śledztwo przypominać będzie typowy kryminał ze złotego okresu tego gatunku, ale z pewnymi zmianami, które wychodzą książce jedynie na dobre.

Cleeves używa klasycznej formuły bardzo rozsądnie. Ciężar powieści przesuwa się pomiędzy panią inspektor a jej sierżantem, spore partie narracji dostają także sami podejrzani. Szklany pokój  nie odstaje pod tym względem od swoich poprzedniczek.  Cały cykl to wciąż dobrze napisane powieści o tym, co powoduje naturą ludzką. Książki pełne ludzi nieszczęśliwych, samotnych, doświadczonych przez los. Książki naprawdę poruszające.

Napisałem na początku, że chciałbym kiedyś przeczytać polską wersję Szklanego pokoju. Taka powieść mogłaby otworzyć oczy wielu fanów gatunku, nie tylko tych piszących recenzje książek. Ann Cleeves rozprawia się tutaj brutalnie z całym literackim światem. Bezlitosne obnażanie mechanizmów nim rządzących przeprowadza z chirurgiczną precyzją, ręka jej nie drży ani razu. Uniwersytecka sława profesora może sprawiać cuda: wystarczy wszak kilka dobrych słów o książce by ta stała się bestsellerem. A dobre słowo można uzyskać w różny sposób, nie przypadkiem profesor zdaje się promować głównie kobiety.

Podobnie sprawa ma się z rynkiem wydawniczym. Wartość książki staje się kwestią drugo- lub nawet trzeciorzędną. Liczy się marketing, znajomości w mediach mogących zorganizować rozmowę z pisarzem lub pisarką, wreszcie zwykły skandal lub tragedia. Cóż może być lepszego dla promocji książki niż śmierć właścicielki hotelu, będącej na dodatek słynną niegdyś pisarką? To trzeba wykorzystać, zdyskontować, zamienić na brzęczącą monetę.

Jest jeszcze trzeci aspekt tej gry. Kurs pisania to dość dochodowy interes. Pełno jest naiwnych, którzy chcieliby pisać. Marzą całe życie o tym, by zobaczyć swoje nazwisko na okładce książki. Zrobią wiele, by spełnić ten sen. Zapłacą wiele. Żyją przecież złudzeniami, które wystarczy jedynie umiejętnie podsycać.

Wszystko to teoretycznie wiemy, Szklany pokój nie mówi pod tym względem niczego nowego. Ile jednak znamy książek z obszaru powieści kryminalnych, które mówią tak wprost o cynizmie wydawniczego biznesu? Pod tym względem Ann Cleeves może stanowić pewien wzór. Dla czytelników zaś lektura jej powieści może być owym słynnym greckim wstrząsem psychicznym, katharsis w stopniu niemalże zagrażającym życiu. Może się przecież okazać, że pisarz o głośnym nazwisku ogłosił królową kryminału zwykłą uzurpatorkę jedynie dlatego, że dobrze mu zapłacono. Recenzje książek również niekoniecznie muszą być szczere.

Szklany pokój jest, przypomiam raz jeszcze, klasycznym kryminałem. Nie będzie zatem odpowiedni dla miłośników szybkiej akcji. Jeśli jednak ktoś ceni dobrze poprowadzoną intrygę i sporo zjadliwego i cynicznego spojrzenia na ten najlepszy ze światów, bez wątpienia powinien jak najszybciej przeczytać książkę Ann Cleeves.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s