Nele Neuhaus, Przyjaciele po grób

W zeszłym roku podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu byłem na spotkaniu z tłumaczką powieści Nele Neuhaus, panią Anną Urban. Po godzinie słuchania wiedziałem, że raczej nie chcę poznać twórczości niemieckiej pisarki. Czytane fragmenty były nieco drewniane, historie na pograniczu obyczaju, zbrodni, romansu, coś jak pochodząca z innego kraju Camilla Laeckberg. Nie przepadam za tego typu odmianą literatury kryminalnej, więc bez żalu odpuściłem. Niedawno jednak postanowiłem sprawdzić pisarstwo Neuhaus w całości. Po lekturze książki przyznaję – chyba trochę jednak Neuhaus nie doceniłem.

Nele Neuhaus, Przyjaciele po grób

Nele Neuhaus,                   Przyjaciele po grób

Przyjaciele po grób to druga już część kryminalnego cyklu niemieckiej pisarki, debiutu w Polsce jak dotąd nie wydano. Najważniejsze postaci to para detektywów, komisarz Oliver von Bodenstein i jego podwładna Pia Kirchoff. W spokojnej i nieco sennej atmosferze małych miasteczek u podnóża gór Taunus nagle dochodzi do krwawych zbrodni, którym trzeba jak najszybciej położyć kres. Wątki życia osobistego głównych bohaterów są równie istotne jak samo śledztwo, a może nawet momentami bardziej. Wszystko oczywiście zmierza do szczęśliwego zakończenia, ale droga do niego nie będzie wcale łatwa.

Owszem, powieści Neuhaus są nieco naiwne, ale nie odbiera im to pewnego uroku, bo to naiwność sielankowa, dość mocno działająca na czytelniczą wyobraźnię. Lektura jej książek to coś w rodzaju wyciszenia i spokoju, jaki osiągamy dzięki oglądaniu perypetii śledztw prowadzonych przez Ojca Mateusza. Senna, prowincjonalna atmosfera, normalne ludzkie życie. Podobnie i tu ludzie mają swoje zwyczajne życia – policjantka jest nie wyspana, bo odbierała poród źrebaka, potem przyłapuje byłego-niebyłego męża (wciąż brak rozwodu) podczas seksu z inną kobietą. Przez całą zaś książkę szuka miłości, bo właśnie z powodu jej braku odeszła od męża. Śledztwo na tym cierpi, ale czyż nie zdarza się w życiu właśnie tak, że z powodu tej czy innej sytuacji życiowej cierpi nasza praca? Bohaterowie Neuhaus to zwyczajni ludzie, którzy przypadkiem są też stróżami prawa, bo przecież ktoś musi wykonywać i tę pracę.

Przyjaciele po grób są dość zgrabnie napisani, zwłaszcza pod względem fabularnym. Czytelnik do samego właściwie końca nie może być pewien tego, czy dobrze odgadł sprawcę kilku zabójstw. Sporo się dzieje, trupów jest kilka, są też porwania i dramatyczny pościg. Nie sposób się nudzić, intryga gęsta, podejrzanych cała masa, morderca do końca nieoczywisty. Książkę polecam wszystkim tym, którzy wolą powieści mniej krwawe, czasem zwalniające, mówiące o życiu w kategoriach zwyczajności, jego blasków i cieni, radości i smutków.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s