Ian Weir, Trupiarz

Biorę do ręki książkę z wieloznacznie brzmiącym tytułem i gotycką (w tym literackim XIX-wiecznym rozumieniu tego pojęcia) okładką, bo intryguje mnie bardzo. Czytam opis z czwartej strony okładki i moje nadzieje na lekturę dobrej powieści wzrastają. Zaczynam zatem czytać, gdzieś z tyłu głowy cały czas mając szumne zapowiedzi z czwartej strony okładki. Jak to zazwyczaj bywa dostaję niezupełnie to, czego się spodziewałem. Nie jestem jednak rozczarowany. Wręcz przeciwnie.

Ian Weir, Trupiarz

Ian Weir, Trupiarz

Historia przedstawiona w książce jest stosunkowo mało skomplikowana. Weir opowiada o losach  młodego pomocnika chirurga, Willa Starlinga. Jego mistrz jest dobrym, ale biednym chirurgiem, nie ma zbyt wielu klientów, choć wcale ten brak nie wynika z jego braku umiejętności, raczej z powodu czysto pragmatycznego, jakim jest brak odpowiedniej reklamy i renomy. Problemem staje się także znalezienie zwłok, na których można ćwiczyć swoją sztukę. Popyt rodzi podaż, biedni londyńczycy nie wahają się wykradać świeżo pogrzebanych ciał na zamówienie chirurgów. Jeden z nich próbuje określić, kiedy człowiek naprawdę umiera. Will Starling postanawia sprawdzić, czy nie dzieje się to kosztem zabijania.

Trupiarz to powieść historyczna z takim właśnie gotyckim nastrojem. Nigdy jednak nie przyszłoby mi do głowy porównanie z Frankensteinem Mary Shelley, ale rozumiem że innym może. Bliżej tej książce do – by ograniczyć się do nazwisk najbardziej u nas znanych – powieści wychodzących spod pióra Willburna Smitha i Roberta Cornwella. Nie chodzi przy tym jedynie o podobieństwa w wyborze opisywanej epoki, istotną kwestią jest raczej pewien styl przedstawiania opowieści na tle historycznym. Autor Trupiarza przedstawia Londyn sprzed lat dwustu dość wiernie, o ile za wierną można przyjąć obowiązującą narrację historyczną. W wyborze przedstawiania miasta na tle epoki kieruje się chęcią pokazania dzielnic nędzy, ludzi z nizin. Ich życie – złodziei, prostytutek, trupiarzy – jest przecież dużo bardziej interesujące niż pracowite i przewidywalne żywoty klasy średniej. Czytelników pociąga skrajności, bieda lub bogactwo, nic pomiędzy. Trzeba przyznać, że to wszystko w książce Weira jest, przy tym jednak ta fascynacja nie tworzy w czytelniku poczucia wyższości. Wręcz przeciwnie, szybko lubimy bohaterów, zwłaszcza Meg i Jemmy’ego.

Pierwszoosobowa narracja to w wypadku powieści historycznej mało zaskakujący zabieg. Weir radzi sobie z przyjętą konwencją nadzwyczaj dobrze. Jego bohater pisze całkiem zgrabnie, zgodnie z regułami pisania obowiązujących w tamtej epoce. Autor zdecydował się nawet zachować bezpośrednie odwołania do czytelnika i samookreślanie się opowiadacza historii jako „Waszego Wielce Uniżonego Narratora”. Dziś oczywiście brzmi to pretensjonalnie, ówcześnie stanowiło dość częsty literacki zabieg.

Weir zaproponował w swej powieści czas bardzo wyjątkowy. Po eksportowanej na całą Europę francuskiej rewolucji nadchodzą czasy pokoju, monarchowie wracają na trony, nadciąga okres Restauracji. Nic jednak nie jest takie samo. Podczas wojen technika wręcz galopuje do przodu, idee i prawa propagowane przez Francuzów również zasiały nowe marzenia w ludzkich głowach. Zaczyna rozwijać się nauka, wychodząc od oświeceniowego wyzwolenia rozumu. Oczywiście, chirurg to w 1816 roku nadal rzemieślnik, rzeźnik właściwie, choć powoli dopuszczany na uniwersyteckie sale wykładowe. W gruncie rzeczy chyba to jest najważniejsze w tej książce. Pragnienie wiedzy, pragnienie poznania ludzkiego ciała i odpowiedzi na podstawowe egzystencjalne pytanie: kiedy człowiek jest martwy?

Trupiarz  to książka właśnie taka: wielopiętrowa. Można czytać ją jako zwykłą, banalną rozrywkę, traktującą o złodziejach zwłok, mordercach i półświatku londyńskiego slumsu. Można też przy lekturze nieco zwolnić i spróbować samodzielnie wysnuć wnioski z dobrze przedstawionej przez autora ówczesnej fascynacji możliwościami nauki i wiarą w to, że wszystko na tym świecie da się ogarnąć rozumem. Niezależnie od tego, jaką formę lektury książki wybierzemy, czeka nas prawdziwa czytelnicza uczta. Trupiarz  to po prostu dobra książka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s