Kristina Ohlsson, Na skraju ciszy

Szwedzkie nazwisko ostatnio ma coraz mniejszą siłę przyciągania. Wydawnictwa zalewają nas rzeką książek ze skandynawskimi nazwiskami na okładkach, licząc że wiedzeni miłością do Mankella czy Larssona kupimy coś w tym samym stylu. Niestety, w tym przypadku ilość zupełnie nie przechodzi w jakość i Na skraju ciszy to właśnie boleśnie potwierdza.

Krisitna Ohlsson, Na skraju ciszy

Krisitna Ohlsson, Na skraju ciszy

W powieści nie dzieje się nic. Śledztwo jest rozpisane na bite pół tysiąca stron, ale czytelnik nie ma z tego żadnej przyjemności. Ja wiem, że prawdziwa policyjna robota jest w rzeczywistości tak nudna, że opisanie jej nie przyniosłoby żadnej sympatii czytelników. Niemniej jednak po to sięgam po książkę, by poczuć się jakoś poruszony. Niestety, u Ohlsson tego zupełnie nie znajduję.

Kristina Olhsson jest pisarką w stylu Camilli Laeckberg. To po prostu obyczajowa powieść, którą jedynie wtłoczono nieco na siłę w ramy kryminalnego gatunku. Skoro dziś tylko zbrodnia jest w stanie przykuć uwagę czytelników, to autor czy autorka nie zastanawiają się długo i piszą książki z pogranicza. Tu nie ma krwawych opisów, makabrycznych śledztw, prób wejrzenia w zwichrowaną psychikę seryjnego mordercy. Są za to rodzinne i towarzyskie tajemnice sprzed lat, cudowne odnalezienie dawno zaginionej osoby, problemy rodzinne i uczuciowe policjantów i policjantek z grupy śledczej. Rozterki sercowe i uroki macierzyństwa, oto co jest naprawdę ważne w tej powieści, rozwikłanie zagadkowych śmierci dostajemy niejako w bonusie, niczym promocję w supermarkecie.

Na skraju ciszy to bodajże trzeci tom cyklu o dzielnych policjantach. Nie porywa, nie zmusza do myślenia, nie oczarowuje. Sprawia wrażenie pracy napisanej w ramach kursu pisania dla znudzonych dotychczasową pracą kobiet wchodzących w wiek średni. Kto lubi tego typu obyczajową literaturę, w książce Kristiny Ohlsson znajdzie chwile ukojenia. Wszyscy inni raczej jedynie się zirytują.

Reklamy

2 comments

    1. Wolę Mankella, za wymienionymi przez Ciebie nie przepadam. Obok tego jest też parę innych ciekawych nazwisk, na czele z „rodzicami chrzestnymi” skandynawskiego kryminału, czyli duetem Sjowall/Wahloo. Jest też Theorin na przykład. Ale większość tego, co się tłumaczy, to niestety gnioty straszne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s