Carin Gerhardsen, Domek z piernika

Szwedzki kryminał przyzwyczaił nas do różnego rodzaju krytyk społecznych, raz całkiem udanych, często też rażących naiwnością. Domek z piernika lokuje się gdzieś pośrodku tej skali, ani ta krytyka taka dobra ani też najgorsza. Gerhardsen wymyśliła swój własny sposób na pisanie o zbrodni. Pierwsza część jej cyklu o policjantach z Hammarby przedstawia świat w dość uproszczony sposób, ale dający się czytać. Można go nawet polubić.

Carin Gerhardsen, Domek z piernika

Carin Gerhardsen, Domek z piernika

Zaletą książki jest kilkoro bohaterów. Dzięki temu możemy poznać więcej problemów, możemy też odnaleźć różne typy ludzkie. Życie osobiste szefa zespołu Conny’ego Sjöberga i jego ludzi miesza się ze sprawami, jakie prowadzą. Tych spraw też jest kilka, co wzmaga poczucie realności całej sytuacji. Zazwyczaj przecież w powieściach policjanci skupieni są całkowicie na jednej sprawie, a w rzeczywistości rzadko się to zdarza, poza przypadkami powoływania specjalnych jednostek. U Gerhardsen normalne, rodzinne życie biegnie w tym samym czasie, co ściganie seryjnego mordercy. Tym autorka przekonuje do siebie.

Pisarka postawiła sobie za cel psychologizm, dość swoiście rozumiany. Według niej nie ma złych ludzi, zło jest czymś, czego doświadczamy i wówczas możemy sami się stać źli. Jej postaci sieją zło, bo od dziecka nie znają innego życia. W innych warunkach mogliby być zupełnie normalni, niektórzy nawet dążą do tego, ale w końcu coś w nich pęka. Wówczas popełniają zbrodnie, mszcząc się na winnych – a czasem i niewinnych – ludziach. W końcu zostają złapani, ale ocena ich postępowania nie jest w żaden sposób łatwa. Widać to w scenie przesłuchania sprawcy, w której komisarz stara się poznać intencje sprawcy. Próba zrozumienia motywów postępowania drugiego człowieka jest w przypadku policjantów czymś normalnym, ale u szwedzkiej pisarki troszkę te sceny rażą. Zresztą nie tylko to, bo nie ma w powieści osób wypalonych zawodowo. Brak tu cynizmu, nie ma rutyny. Trochę to chyba zbyt wyidealizowany obraz.

Domek z piernika powieścią szczególnie wybitną nie jest, nie ma też chyba takich ambicji. Ot, kryminał z pewnym przesłaniem, dość poprawnie napisany. W sam raz na lipcową kanikułę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s