Arnaldur Indridason, Zimny wiatr

Na każdą książkę Islandczyka czekam niecierpliwie. To była – wciąż jest – miłość od pierwszego tomu, od pierwszego rozdziału. Ciągły półmrok, nieustanne pytania o sens ludzkiej egzystencji i szukanie ukojenia w codziennych czynnościach sprawiły, że powieści Indridasona nie są po prostu kryminalnymi łamigłówkami.

Arnaldur Indriadson, Zimny wiatr

Arnaldur Indriadson, Zimny wiatr

Zimny wiatr nieco mnie jednak rozczarował. Piąty już kryminał z cyklu z Erlendurem Svienssonem w roli głównej nie przynosi zaskoczenia dla swoich miłośników. Albo może i przynosi – w tym, że nie jest taki świetny, jak mógłby być. Na pierwszy rzut oka mamy tu wszystko to, do czego się przyzwyczailiśmy i czego spodziewamy się sięgając po książkę sygnowaną nazwiskiem Idridasona. Morderstwo zdarza się na pierwszych stronach, śledztwo jest żmudne, kręte i skomplikowane, a rozwiązanie tajemnicy zamordowania tajskiego chłopca nikomu nie przyniesie większej ulgi. Jest też trochę życia osobistego komisarza: rozmowa z synem, wciąż istniejący niby romans, zmagania policjanta z własną przeszłością. W tej odsłonie nie ma córki, pojawia się za to pogłębiona relacja z dawną mentorką, zakończona jej śmiercią.

Idridason jak zwykle mieści się w skandynawskiej normie, która każe za pomocą kryminału pisać o sprawach społecznych. Mieliśmy już do czynienia z wojną, kolaboracją, mieszaniem genów, przemocą domową, rozliczeniem z komunizmem. Tym razem dostajemy kwestię imigrancką, próbę opisania problematyki naturalizacji z obu stron. Nie ma tu zbytniej publicystyki, raczej zwyczajna chęć zrozumienia. Służy to powieści, choć momentami staje się ona nieco nużąca, bo tempo zwalnia. Choć może wolne tempo ma podkreślać żmudność policyjnego dochodzenia, które przecież w rzeczywistości jest właśnie takie nudne, w niczym nie przypominające efektownych śledztw w rodzaju tych prowadzonych na szklanym ekranie przez różne CSI.

Zimny wiatr  to przede wszystkim książka o banalności zła. Podobnie jak debiutancka powieść W bagnie, mówi o tym, że zabijamy często przypadkowo, bezmyślnie, pod wpływem emocji. Z tego powodu ten kryminał warto znać.

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s