Kate White, I że Cię nie opuszczę aż do śmierci

Kolejny kryminał kobiecy. O ile czasem sprzeczam się ze swoją mądrzejszą połową o to, czym proza kobieca jest (czy jest w ogóle? – takie rozmowy pary polonistów), o tyle tu chyba można mówić o prozie kobiecej właśnie. Pisaną przez kobietę dla kobiet. Jako rekomendację – albo przestrogę, co kto woli – na czwartej stronie okładki możemy przeczytać, że autorka była redaktorką naczelną „Cosmopolitan”. Chyba wszystko jasne, prawda?

Kate White, I że Cię nie opuszczę aż do śmierci

Kate White, I że Cię nie opuszczę aż do śmierci

Każda strona, każda linijka, ba – każde zdanie, to coś w rodzaju powieści obyczajowej, z dołączonym wątkiem kryminalnym. Niby jest momentami groźnie, ale w rzeczywistości w powieści nic się nie dzieje przez większość czasu. Szkoda, bo element zagrożenia, który odczuwa narratorka stanowi świetny punkt wyjścia do znakomitego thrillera. Jednak White nie realizuje tego w praktyce. Może po prostu nie chce, bo jej powieść nie ma tak naprawdę mrozić krwi w żyłach czy choćby mocniej straszyć. Ot, taka powiastka z dreszczykiem dla wielkomiejskich kobiet. Albo takich, które chcą za takie właśnie uchodzić.

Od pierwszych stron przekonujemy się, że to właśnie książka, jakiej spodziewamy się po tej autorce, tak zareklamowanej przez wydawnictwo. Za każdym wyjściem z domu narratorka sprawdza makijaż, wymienia nam w co – i od kogo! – jest ubrana. Ciągle wspomina swój rozwód, wciąż ma problemy z zaangażowaniem w nowy związek. I tak dalej i tak dalej. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, jak wyglądałby „Sex and the City” z wątkiem kryminalnym, to szczerze polecam I że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Z jednym wszakże zastrzeżeniem – w tej książce jest dużo mniej humoru, a jak już jest, to raczej drugiej świeżości, czyli po prostu czerstwy.

Advertisements

3 comments

  1. Haha, jak ja rozumiem te pytania o „prozę kobiecą”, jej istotę i istnieje w ogóle, bo z jednej strony chciałoby się być ostateczną feministką, chciałoby się wykrzyczeć, że „nie można tak klasyfikować”, no ale właśnie potem pojawia się coś takiego jak „I że cię nie opuszczę” napisane „przez kobietę dla kobiet”, do tego z Cosmo i bulwers staje w gardle, no bo jak inaczej to zaklasyfikować? Odważnie wybrałeś, bo ja bym nie sięgnęła jednak 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s