Paweł Jaszczuk, Akuszer śmierci

Kryminał retro opanował polską scenę kryminalną na dobre. Niby coraz mniej się tego ukazuje, ale jednak nadal są to rzeczy bardzo popularne. Nie do końca zrozumiały to fenomen, chyba jednak wynikający z tego, że tak mamy dość tej dziwnej codzienności za oknem, że z lubością zanurzamy się w światy, w których wszystko było prostsze, lepsze, spokojniejsze. Sięgamy przy tym najchętniej po sprawdzone wzorce, najlepiej te ukazujące się w cyklach. I wybieramy na przykład Pawła Jaszczuka i jego książki o Jakubie Sternie, lwowskim dziennikarzu, któremu towarzyszy piękna i mądra Wilga de Brie. Ja dałem się namówić już po raz czwarty.

Paweł Jaszczuk, Akuszer śmierci

Paweł Jaszczuk, Akuszer śmierci

Z czysto kryminalnego punktu widzenia Akuszer śmierci to książka zaledwie przeciętna. Na długo przed końcem powieści nie tylko odgadujemy kto zabił, ale rozwiązujemy wątki poboczne. Nic właściwie tu nie ma zaskakującego, nawet drastyczny temat „fabrykantek aniołków” (znane miłośnikom kryminałów zupełnie skądinąd) jakoś zupełnie nie przekonuje. Ani straszy ani budzi wielkie oburzenie.

Książka Jaszczuka jest jednak czymś więcej niż kryminałem. Jest powieścią, w której żyje przedwojenny Lwów. Tak, zdaję sobie sprawę, że wszystkie „smaczki” pomieszczone na kartach książki są zapożyczone z ówczesnej prasy. Autorowi udało się jednak – w przeciwieństwie do wielu innych – uciec od nachalnej sztampy przytaczania prasowych cytatów kiepsko wplecionych w fabułę, nie pozostawił też dziur w innych miejscach. Jego Lwów naprawdę żyje: jednego dnia strajkują robotnicy, drugiego endecy biją się z ludowcami, a trzeciego Polacy próbują zlinczować protestujących Ukraińców. Kiedy zaś wspólnie z bohaterem czytamy o eugenice lub wybieramy się na mecz „Pogoni” Lwów, to nie czujemy w tym niczego sztucznego – wszystko dzieje się tak, jak powinno, wolno-szybkim tempem nie tyle śledztwa, co przedwojennego życia w dużym mieście, które zamieszkuje nieco ponad trzysta tysięcy ludzi.

Zawsze podkreślam, że kryminał retro to dwie strony tego samego medalu – intrygi i klimatu epoki. W przypadku powieści Akuszer śmierci strona intrygi jest nieco wytarta i porysowana, ale wartość całości oświetla blask rewersu dotyczącego realiów epoki. Jaszczuk po raz kolejny udowodnił, że zna się na rzeczy i jego pisarstwo – pod tym choćby względem – należy docenić. Jeśli zatem ktoś jest w stanie wybaczyć niedostatki łamigłówki kryminalnej na rzecz zanurzenia się we wspaniały świat tuż przedwojennego Lwowa, niech szybko szuka tej właśnie powieści. Estetyczne doznania gwarantowane.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s