Agnieszka Lingas-Łoniewska, Szósty

Na drugiej stronie okładki tej powieści możemy przeczytać, że autorka pisze książki „łączące sensację z romansem”. Przyznam, że mnie to zaintrygowało, więc książkę tę przeczytałem. I teraz już wiem, że sumą tego dodawania gatunkowego jest koszmar. Potworek zrodzony z tego związku nie powinien nigdy wyjść na światło dzienne.

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Szósty

Agnieszka Lingas-Łoniewska, Szósty

Historia przedstawiona w książce jest w gruncie rzeczy klasyczną wariacją, zlepkiem motywów literatury sensacyjnej. Seria morderstw zielonookich blondynek, grupa policjantów próbująca złapać mordercę i pani psycholog, która im w tym pomaga. Morderca to szaleniec, który realizuje swój plan niezwykle starannie, uważając że ma wszelkie szanse na zagranie na nosie policji. Inspektor Marcin Langer, szef Śląskiej Grupy Śledczej oczywiście uważa inaczej. I dopnie swego, przy okazji zdobywając piękną panią psycholog.

Fabuła ma kilka wątków, z których tak naprawdę jakiś potencjał ma jedynie ten kryminalny. Pewne elementy są oczywiście dobrze znane, autorka nie tworzy jakichś nowych czy choćby odrobinę oryginalnych pomysłów, ale jej połączenie w całość jest dość zgrabne i właściwie prawie przekonuje. Piszę prawie, bo ostateczne ustalenie miejsca przetrzymywania zakładniczki odbywa się drogą… telepatyczną. Zakochani przesyłają sobie myślami słowa. Wzruszyłem się do łez. Ze śmiechu.

Jeśli już o tym mowa. Wątek romansowy jest także wątkiem „paranormal”. Para inspektor-profilerka jest bowiem sobie przeznaczona wolą ducha, który obojgu się objawia. Zmarły zaledwie po kilku dniach od ślubu mąż pani psycholog odwiedza będącego po zawale komisarza i oddaje mu w opiekę swoją własność, czyli żonę. Ona też ochoczo na to przystaje, bo przecież sama w życiu sobie nie poradzi. Jak to, bez mężczyzny?

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Pisarka przedstawia kobiety jako puste idiotki, które marzą tylko o złapaniu męża, który je obroni przed złym światem. Wykształcona psycholożka, profilerka po kursie w Quantico rozmawia ze swoim wybrankiem jedynie o seksie (co jeszcze może być zrozumiałe, wszak obserwujemy początek ich znajomości). Nie ma swojego zdania w żadnej sprawie, a tematy ich rozmów – inspektor też nie jest idiotą wszakże – nie dotyczą ani sztuki ani polityki ani nawet recesji gospodarczej. Szczytem fantazji kobiety, która właśnie spotkała miłość swojego życia jest „pójście ze swoim facetem na zwyczajne sobotnie zakupy”. Zapewne istnieją i takie marzenia, ale zupełnie nie przekonują w tej postaci, która wcześniej przedstawiona jest całkowicie odmiennie.

Ogólnie rzecz biorąc z romansu jest też zaczerpnięty afektowany język. Panowie mają „silne męskie dłonie”, kobiety tylko wyobrażają sobie, jak to jest być przez nie dotykane. Jeśli ktoś lubi tego typu literaturę, będzie zachwycony. Mam jednak przeczucie, że w tym wypadku autorka nieco za nisko oceniła poziom swoich czytelniczek. Choć niewykluczone, że to ja się mylę. I na próżno doszukuję się logiki w uczuciach.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s