Åsa Schwartz, Arka zabójców

Kiedy czytam na okładce książki: „wybuchowa mieszanka Stiega Larssona i Dana Browna” nie spodziewam się wiele. Jakoś jest tak, że im słabsza książka tym więcej podpierania się autorytetami największych nazwisk. Zawartość zawsze okazuje się miałka i niewarta uwagi. Podobnie jest w przypadku Arki zabójców.

Åsa Schwartz, Arka zabójców

Åsa Schwartz, Arka zabójców

Kiedy Nova Barakel próbuje walczyć z efektem cieplarnianym pisząc obraźliwe hasła w mieszkaniach właścicieli firm zatruwających środowisko wpada w sam środek podwójnego morderstwa. W chwili, gdy ginie kolejny szef wielkiej firmy, sama staje się podejrzaną o popełnienie tych zbrodni. Wszak te nazwiska znajdują się na liście Novy i jej przyjaciół. Musi zatem uciekać przed sprawiedliwością, by uzyskać sprawiedliwość. Okaże się przy okazji, że zamieszana jest w to z powodów osobistych, o których nie ma pojęcia. Klucz do rozwikłania tajemnicy tkwi w Biblii.

Co ma wspólnego z Millenium Larssona? Niewiele, za wyjątkiem dwóch rzeczy. Po pierwsze główna bohaterka jest kobietą. I to właśnie kobietą odludkiem, kobietą odtrąconą przez rodzinę, kobietą niezwiązaną ze społeczeństwem. W tym podobna jest do Lisbeth Salander. Po drugie jest też kwestia społecznego zaangażowania. Książka jest napisana przeciw zmianom klimatycznym i to, niestety, widać. Piszę niestety, bo częste odniesienia do liczb i statystyk wplecione są w narrację bardzo słabo, poza tym nużą czytelników swoją powtarzalnością, mówiąc najczęściej o tym samym. Autorka przypomina tu ludzi, którzy tak są skoncentrowani na temacie ochrony środowiska, że nie potrafią mówić na inny temat. Osobiście nie uważam, żeby tak nachalne przedstawianie tych ważnych kwestii mogło jakoś pomóc sprawie. Wręcz odwrotnie – nudne wykłady raczej odstraszają.

Jeszcze mniej w powieści z Dana Browna. Jeśli ktoś sięga po książkę szukając tu tajemnic, dawnych kodów i szyfrów, to srodze się zawiedzie. Tajemnicy tu bowiem nie ma żadnej. Jest biblijny fragment o nefilimach, stworach w rodzaju upadłych aniołów, które żyją na ziemi. I tyle. Nie wiadomo dlaczego walczą z ludźmi, autorka nie zdecydowała się o tym powiadomić czytelników swojej powieści. Samo stwierdzenie, że chodzi o panowanie nad światem jakoś w ogóle nie przekonuje. Podobnie jak wątek poszukiwań Arki Noego, wpleciony na siłę i właściwie nie mający większego sensu. Użyty jest tu jako przyczyna samych wydarzeń, bo złe stwory chcą powstrzymać ludzkość przed znalezieniem artefaktu, ale w ogóle to się kupy nie trzyma.

Książka Schwartz jest po prostu słaba – konstrukcyjnie i fabularnie. Kto lubi takie ledwie sklecone opowiastki, może się skusić. Elementy najpopularniejszych obecnie książek wymieszane ze sobą bez ładu i składu na niektórych wszak robią wrażenie, wystarczy popatrzeć na szczyty list bestsellerów. Tym, którzy szukają choćby godziwej rozrywki, nieco ambitniejszej od sensacyjnych fabuł klasy B, polecam Arkę zabójców omijać szerokim łukiem.

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s