Aleksander Ławrow, W otchłani Imatry

Moda na retro zbrodnie trwa nad Wisłą w najlepsze, każde miasto niemalże ma już swoje książki o mordach, które działy się przed stuleciem. Przesyt jest widoczny, trudno się przebić. Można jednak zrobić coś wyjątkowego, o czym świadczy ta pozycja wydawnictwa Dobre Historie. Można  spróbować wydawać książki, które pochodzą z epoki retro. Sam pomysł oczywiście nie nowy, ale zawsze ryzykowny, bo większość z tych książek słusznie powinna leżeć w otchłani zapomnienia, a bardzo nieliczne zasługują na wydobycie z mroku. Na nasze czytelnicze szczęście W otchłani Imatry  taką książką właśnie jest. Wyciągnięta na światło dzienne ze starej piwnicy, ma swój specyficzny urok.

pobraneKiedy w pociągu umiera znany milioner, jego córka staje się łakomym kąskiem na matrymonialnym rynku. Dziewczynę jednak najbardziej zajmuje próba wyjaśnienia rodzinnej tajemnicy, którą tuż przed śmiercią miał wyjaśnić jej ojciec. W tym celu skorzysta z usług Metodego Kobyłkina, znanego rosyjskiego detektywa, który potrafi rozwiązać każdą tajemniczą historię. Czy tym razem trafi wreszcie na godnego sobie przeciwnika?

Książka, jak wspomniałem, liczy sobie ponad sto lat i to mocno czuć podczas lektury. Dziś po prostu pisze się zupełnie inaczej. Oczywiście, nie znaczy to, że powieść jest źle napisana, po prostu jest inna. Intryga fabularna, cała wielka tajemnica też trąci nieco myszką, głównie dlatego, że to wszystko już znamy, to wszystko już było. Schemat jest wyraźny, nici łączące poszczególne wątki dość grube, rozwiązanie znane właściwie już w połowie książki. Tak to już po prostu bywa z klasycznymi dziś kryminałami.

A jednak W otchłani Imatry czyta się świetnie, ma swój specyficzny urok, który nie pozwala się od książki oderwać. Oczarowuje od pierwszej do ostatniej strony specyficznym klimatem, narracją, opisami czasów odległych bez tej manieryczności współczesnych nam realizacji kryminałów retro. Cały ten polot tajemniczości dawnego Petersburga i egzotyki dalekich rubieży rosyjskiego imperium końca XIX wieku urzeka i dziś. Jeśli zatem ktoś darzy sentymentem dawne lektury przygód Tomka czy powieści Juliusza Verne’a, książką Ławrowa nie rozczaruje się. Ot, taki wehikuł czasu do wieku, w którym każdą zbrodnię dawało wyjaśnić się łatwo i prosto.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s