Valerio Varesi, Z pustymi rękami

Valerio Varesi, Z pustymi rękami

Valerio Varesi, Z pustymi rękami

Ostatnio nie było kryminałów, więc nadrabiam. I od razu czymś naprawdę wartym uwagi. O Varesim już zresztą pisałem, kolejna jego książka tylko umocniła mnie w przekonaniu, że pragnę więcej. Odpowiada mi jego sposób pisania (na tyle na ile jestem w stanie odczytać styl z tłumaczenia oczywiście), odpowiada sposób konstruowania fabuły kryminalnej i, nade wszystko, odpowiada mi jego zaangażowanie społeczne, które nie jest nachalne a przecież jednak bardzo wyraźne.

Tym razem Parma ogarnięta jest upałem środka lata. Kto tylko może, nie wychodzi z klimatyzowanych pomieszczeń. Stary uliczny grajek nie ma tego komfortu, musi pracować. Jednak ktoś kradnie mu akordeon. Tego samego dnia policja dostaje zawiadomienie o śmiertelnym pobiciu właściciela butiku z drogimi ciuchami. Komisarz Soneri nie łączy tych dwóch spraw, ale obie wydają mu się mocno dziwne. Komu potrzebny stary akordeon? Dlaczego zabija się jakiegoś małego przedsiębiorcę? W miarę postępów śledztwa pytań przybywa, a z każdym mijającym dniem zagadkowe przestępstwa nie stają się bliższe wyjaśnienia.

Po raz kolejny mam wrażenie, że dla Varesiego wątek kryminalny jest tylko kostiumem, w który ubiera swoją krytykę współczesnego świata. Historia zbrodni schodzi nie tyle na plan dalszy, co jest raczej efektem nowoczesnego społeczeństwa, w którym liczą się tylko pieniądze. W Parmie komisarza Soneriego odbijają się wszystkie bolączki współczesności. Brak wszelkich zasad nie jest wszakże domeną przestępców. Albo inaczej, jeszcze ostrzej – wszyscy ludzie stają się, świadomie lub nie, przestępcami, bo inaczej nie można przetrwać w brutalnym zglobalizowanym świecie. Jak wielokrotnie wspominają postaci tej książki, wszystko się zmieniło. Nikogo nie obchodzi protest robotników zamykanej piekarni, nikogo nie interesuje coraz brutalniejsza albańska mafia, nikt wreszcie nie jest zainteresowany łapaniem przestępców udających biznesmenów. Jak konstatuje gorzko Soneri, nie można już nikogo być pewnym, wszyscy zlali się w jedno ciało, obce i zachłanne.

Książka to gorzka i pełna czerni właściwej czarnemu kryminałowi. Nawet pomyślne śledztwo nie jest w stanie sprawić, że sytuacja się zmieni. Winni nie zostaną ukarani, nie tak jak na to zasługują, a życie – nowe okrutne życie, w którym nie ma miejsca na sentymenty – będzie toczyło się dalej. Nikt już nie jest w stanie powstrzymać tego procesu.

Diagnozy Varesiego nie napawają optymizmem, ale jednak czyta się to z zapartym tchem. W opisie współczesnego świata warto i ten głos uwzględnić, warto poznać punkt widzenia starzejącego się komisarza z Parmy. Niewiele takich głosów dziś, gdy wszystko zdaje się być ucieleśnieniem marzeń o nowym wspaniałym świecie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s