Książki najgorsze czyli podsumowanie 2013

Rzadko pisuję o książkach, ale wychodzi z moich notatek, że przeczytałem w tym roku ponad 140 tytułów. Kilka z nich było wybitnych, nieco więcej zdarzyło się tych świetnych. Niestety, były i takie, przed którymi przestrzegać trzeba. Postanowiłem wziąć to trudne zadanie na swoje barki. Oto krótka lista tego, czego nie należy brać do ręki. Jedna uwaga – to nie są książki wydane w odchodzącym roku. To książki przeze mnie przeczytane.

Maureen Jennings, Detektyw Murdoch. Biedny Tom już wystygł – może niektórzy znają serial, który początkowo i mi się podobał (przez pierwszy sezon). Przygody detektywa z Toronto początku XX wieku w wersji pisanej są jednak niestrawne. Sztampa w warstwie fabularnej, żadnej fajnej retro atmosfery i życie wewnętrzne bohaterów zrobione z jednej i mało zapisanej kartki papieru. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Chloe Palov, Arka Ognia – o tym pisałem akurat, bo dostałem ten gniot do recenzji od redakcji polter.pl. Jeśli uważacie, tak jak niżej podpisany, że Dan Brown jest słaby, to twórczość Palov nie mieści się w żadnej kategorii. Wiecie, są pewne granice żenady w pisaniu o templariuszach i ich skarbach i spiskach.

Agata Tuszyńska, Tyrmandowie. Romans amerykański – tym razem literatura faktu, czyli rozmowy z żoną Tyrmanda. Równie słabe jak ostatnie  wystąpienia jego syna w polskiej telewizji. Strata czasu i nic ciekawego. Ani nic o twórczości ani smakowitych kąsków z życia prywatnego.

Camilla Lackberg, Niemiecki bękart – również już opisana, jest tragedią dla wszystkich miłośników kryminałów, w których nie tylko coś się dzieje, ale logika nie ustępuje miejsca akcji. A tu ani akcji ani logiki. Po prostu bardzo długie wypracowanie gimnazjalistki, w dodatku tej raczej mniej rozgarniętej. Naprawdę nie rozumiem fenomenu. A film, co ostatnio i w Polsce dostępny, jest jeszcze większym koszmarem.

Mons Kallentoff, Wodne anioły – do recenzji przymierzam się, czasu nie mam, ochoty w sumie chyba też. Ta książka to doskonały przykład na to, jak ciekawy temat i nawet znośną fabułę uczynić czytelniczym koszmarem przez stosowanie kiepskiego języka i równie marnych rozwiązań, które mają udawać jakąś wyrafinowaną pisarską sztukę .(awangardę? poetyckość?). Lepiej trzymać się z dala.

To by było na tyle, następnych kilka gniotów opisałem w tym roku, można poszperać. W nowym roku życzę i sobie i Wam, by takich lektur było jak najmniej. W końcu czyta się dla przyjemności przede wszystkim.

PS. Kolejność pojawiania się tych powieści na liście jest chronologiczna. Wszystkie są słabe, więc nie potrafię zdecydować. Choć chyba jednak Palov.

Reklamy

4 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s