Nadia Szagdaj, Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca

Chcesz pisać kryminał osadzony w Breslau? Musisz mieć wielką odwagę, bo przecież po książkach Marka Krajewskiego wszyscy rzucą się do porównań. W walce z ogniem komentarzy może uratować cię tylko dobry pomysł. Nadia Szagdaj pokazuje, że można przyjąć wyzwanie. I wyjść z niego obronną ręką. Jej powieść Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowca  nie poraża czytelnika zbyt mocno, ale nie przynosi autorce ujmy.

Kroniki Klary Schulz. Sprawa pechowcaWszystko zaczyna się podczas przedstawienia w operze. Ginie jeden ze śpiewaków, a będąca na przedstawieniu Klara zauważa, że to na pewno nie był wypadek. Nikt, a zwłaszcza policja, nie chce jej słuchać. Nawet mimo tego, że jest córką emerytowanego policjanta, w przeszłości próbującą dostać się do policji. A może właśnie dlatego nikt nie bierze jej poważnie. Nasza bohaterka dostaje jednak swoją szansę – prywatne śledztwo zleca jej operowy sufler, dla którego tragicznie zmarły był partnerem. Gdy zleceniodawca ginie zaledwie dwa dni później, Klara nie ma wątpliwości, że obie śmierci nie były przypadkowe. Zaczyna wyścig z czasem, a liczba ofiar dookoła niej rośnie. To, co odkryje będzie naprawdę przerażające.

Wspomniałem o pomyśle autorki i kwestia ta wymaga uzupełnienia. Książka nie jest w stanie zaskoczyć odbiorcy w warstwie fabularnej – kolejne etapy śledztwa są mniej lub bardziej przewidywalne, a niektóre nawet bardziej oczywiste dla czytelnika niż bohaterki. Nie trzeba być znawcą gatunku, by bez trudu rozpoznać rozwiązania fabularne i klisze, jakimi posługuje się Szagdaj. Opisy miasta Breslau AD 1910 również nie stanowią o jakieś wielkiej sile tej powieści. Są to raczej szkice, tworzące co prawda tło dla rozgrywanych wydarzeń, ale raczej nie są w stanie wykreować jakiegoś klimatu. Stylistycznie jest momentami naprawdę nieporadnie, zwłaszcza w początkowych rozdziałach. Zupełnie nietrafione są fragmenty dziennika Klary pisanego z jakąś manierą egzaltowanej gimnazjalistki, na dodatek opisujące po raz wtóry to, o czym właśnie przeczytaliśmy. Lista zarzutów w sumie dość długa, a jednak książkę czyta się dość dobrze.

Przyczyną jest z całą pewnością osoba Klary Schulz. Można oczywiście dywagować nad tym, na ile postać kobiety detektyw przed I wojną światową ma rację bytu, ale nie można odmówić autorce próby ukazania rodzącej się emancypacji, nawet jeśli owa emancypacja jest połowiczna i trąci momentami naiwnością. Klara wzbudza podziw swoją nieustępliwością, nawet jej nieporadności w śledztwie jesteśmy w stanie wybaczyć dość szybko. Dzieje się tak za sprawą dość wiarygodnej narracji, w której poważne problemy mieszają się z kłopotami w rodzaju doboru sukni czy konieczności zmiany diety w obawie przed utyciem. Główna bohaterka jest wiarygodna, co sprawia, że budzi naszą sympatię i w gruncie rzeczy staje się osobą bliską, której kibicujemy do ostatniej strony.

Tytuł książki sugeruje, że możemy spodziewać się kolejnych śledztw toczonych przez Klarę Schulz. Osobiście jestem ciekaw. Pierwsza część ma w sobie jakiś potencjał, byłoby miło zobaczyć jego dobre rozwinięcie.

Advertisements

5 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s