Marian Pilot, Pióropusz

 Podróż do wnętrza pisarza

Pióropusz książką niezmiernie ważną jest, jak głoszą wielkie autorytety naszego życia literackiego. Zgodzić się czy się nie zgodzić z tą obiegową opinią, oto jest kwestia zasadnicza. Nie raz już bywało tak, że opinie krytyków i znawców zupełnie nie pokrywały się z tym, co w książce odnaleźli czytelnicy. Co można zatem znaleźć w książce Mariana Pilota?

pobrane (1)To książka mówiąca przede wszystkim o dorastaniu. Dorastaniu w trudnych warunkach powojennych, na wielkopolskiej wsi, która znalazła się po raz kolejny w granicach polskiego państwa. Wynikające z tego faktu skutki dotykają wszystkich, tak narratora i jego rodzinę, jak i resztę jego otoczenia. Sprawiają, że świat konstruuje się na nowo, nie tylko w sferze osobistej, ale także szerszej, powszechnej, dotykającą swą istotą każdego. Pióropusz jest próbą uchwycenia tego wszystkiego. To detaliczny, nierzadko brutalny zapis wydarzeń kilku lat życia bohatera-narratora, opowiedziany przy tym językiem trudnym i dość specyficznym. Niełatwa w odbiorze opowieść w miarę swojego rozwoju stanie się jednak coraz bardziej klarowna, by przywieść czytelnika do końcowej konkluzji, z jaką książka pozostawia jeszcze długo. Wszystkie bowiem elementy są konieczne dla zrozumienia jej istoty.

Świat widziany z perspektywy chłopca, pochodzącego z rodziny egzystującej niejako na marginesie wiejskiego życia, nie jest miejscem przyjaznym. Każdy dzień jest właściwie walką. Szkoła i sąsiedzi próbują wtłoczyć bohatera w koleiny normalności, tak jak ona jest postrzegana. Zmiany, zachodzące dookoła nie pomagają w tym procesie, bo szybko okazuje się, że sami dorośli nie są w stanie za nimi nadążyć, a jedność dotychczas znanego świata, doskonałego w swej osobności, rozbijana jest przez skutki wojny, czyli nową, ludową władzę i pojawienie się zabużańskich repatriantów, o zupełnie innym stylu życia. Odnalezienie się w tym wszystkim kilkunastoletniego chłopca nie jest łatwe, a droga do zrozumienia i świata i samego siebie długa i pełna cierpienia.

To także opowieść o dojrzewaniu do życiowego powołania, jakim jest pisarstwo. Z przymusu, wynikającego z obowiązku szkolnego i trudnej sytuacji życiowej, młody chłopak dostrzega pewne zmiany, które się w nim samym dokonały na tyle, że właściwie już dojrzał. Jest w stanie pisać, choć nie jest to ani łatwe ani przyjemne. Godziny spędzane nad zapisywaniem kolejnych kartek papieru jawią się jako niekończąca się tortura, z której nigdy po prostu nie ma wyzwolenia. Dopiero upływ czasu sprawi, że będzie mógł przewartościować swój sposób myślenia. Ten moment inicjacji wreszcie nadchodzi. Świetnie opisana scena założenia okularów przypomina o tym, że dopiero wówczas, gdy zrozumiemy rzeczywistość, będziemy w stanie ją opisać. Zrozumienie to nie jest procesem łatwym i przyjemnym, składa się bowiem z wielu ciężkich i wyczerpujących prób, z wielu uczuć zniechęcenia i rozczarowania, których koniec zwieńczony sukcesem jawi się jako cel osiągalny.

Wreszcie jest to powieść o języku. Wiąże się z pisarstwem, bo przecież pisarstwo jest pracą wykorzystującą język jako tworzywo, które formowane w odpowiedni sposób odda to, co twórca chce przekazać swoim odbiorcom. Język jest żywy, to dość banalne stwierdzenie, ale tym prawdziwsze w chwili, gdy chcemy je przełożyć na martwe znaki liter, zaczerniające papier. Jeśli zatem opowieść ma być przekonująca i działająca na czytelnika, musi być stworzona z odpowiednich słów. Zbyt często zapominamy o tym, zwłaszcza w odniesieniu do prozy. A przecież cała literatura wzięła się z opowiadanych historii, z żywego języka właśnie. Marian Pilot przywraca tę świadomość, ani na chwilę nie pozwalając zapomnieć o tym, czym pisarstwo jest w swojej istocie. Jak sam to określa, pisarz jest „złodziejem”, kradnącym innym ich język. Ze starannej obserwacji rzeczywistości i przebiegu procesu własnego pisarskiego dojrzewania wysnuwa wniosek, że bez owego „podkradania” słów, zwrotów, sposobu mówienia innych ludzi, pisarz nie może tworzyć. Oczywiście, nie jest to w żaden sposób umniejszanie roli twórcy, raczej konstatacja pewnej prawdy, obowiązującej właściwie z taką samą siłą jak prawa natury.

Dotąd mówiliśmy o sprawach osobistych, jednostkowych. Nie należy jednak sądzić, że jedynie do nich ogranicza się Pilot. Jego książka bowiem jest jednocześnie czymś więcej. To niezwykle udany zapis pewnego okresu życia ściśle określonej społeczności, ograniczonej terytorialnie i chronologicznie do pewnych ram, które nadają konkretny kształt całości. Rozpatrywany pod tym kątem Pióropusz stanowi bardzo wyraźne zapis dotyczący regionalnej, małej ojczyzny, która na zawsze już pozostawia ślad we wszystkich poczynaniach dorosłego już bohatera. Być może to dziedzictwo trudne i z całą pewnością obciążające, ale niemniej wciąż istotne. Co więcej, zerwanie z nim oznaczałoby katastrofę, jaką byłoby odrzucenie swojej osoby jako pisarza. Pilot wybrał jednak swój zawód i, związany z nim na dobre i na złe, nie zamierza wycofywać się z obranej niegdyś ścieżki. Dla nas, czytelników, to pocieszająca wiadomość. Oznacza bowiem, że jeszcze nie raz będziemy mogli stanąć przed możliwością poznania rzeczywistości na co dzień ukrytej przed naszymi oczyma.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s