Sensacyjny Wrocław

 Muszę szczerze przyznać, że mam problem z książkami Andrzeja Ziemiańskiego. Po objawieniu wręcz – nomen omen – fantastycznym w opowiadaniach takich jak choćby Waniliowe plantacje Wrocławia, nie najgorszej przecież trylogii Achaja czy dość dobrym kryminale wojennym Ucieczka z Festung Breslau, zdarzały mu się też wpadki w rodzaju Toy wars chociażby. Powieść najnowsza, Tuż za progiem grobu, lokuje się gdzieś pośrodku tego spektrum.

imagesFabuła książki nie jest zbyt skomplikowana, sprawia wrażenie zbudowanej na schematach znanych już z wielu innych tytułów. Kryminalna zagadka porwań bezdomnych we Wrocławiu prowadzi do odkrycia dużo głębszej i poważniejszej intrygi. Prywatny detektyw, który detektywem określać się nie chce, przy współpracy znajomego policjanta i utalentowanej współpracowniczki, dojdzie do prawdy bardzo szybko, bo dla niego nie ma spraw nierozwiązywalnych. Po drodze będzie jeszcze trochę różnych pobocznych wątków i mniej lub bardziej nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaś w finale weźmie udział duża ilość trupów, jak na sensacyjną fabułę przystało.

Cechą gatunkową powieści sensacyjnej jest pewna schematyczność. Schemat to schemat, trzeba się go trzymać w mniejszym bądź większym stopniu. Ważne jest raczej to, co pomiędzy. I tutaj można znaleźć zarówno dobre jak i złe strony. Najpierw może te godne uwagi.

Plus pierwszy – Wrocław i okolice. Od niemal dwóch dekad stolica Dolnego Śląska pojawia się bardzo często w twórczości Ziemiańskiego. I bardzo dobrze, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Nie dlatego tylko, że sam jestem z tego miasta. Osadzenie własnych opowieści w mieście o tak pogmatwanej historii daje dużo klimatu książkom, uwiarygodniając w oczach czytelników niekiedy nieprawdopodobne przecież wydarzenia. Miasto też przywoływane jest jako pełnoprawny uczestnik wydarzeń, niemal jako żywy bohater. Na pewno pisarz robi niekiedy więcej dla promocji miasta niż magistracki dział PR. W sposób znacznie bardziej naturalny, dodajmy.

Plus drugi – dbałość o szczegóły. Ta cecha ma duży związek z tą wspomnianą wcześniej. Tu każde, nawet najdrobniejsze zdanie, jest kolejnym krokiem w budowaniu opowieści, która zajmie czytelnika. Oszczędne opisy, krótkie zdania je tworzące mają za zadanie przede wszystkim budować tempo rozwoju wydarzeń. Jednocześnie jednak nie dzieje się to kosztem tego, co można dopowiedzieć. W tej materii procentuje chyba biegłość Ziemiańskiego w posługiwaniu się krótką formą – opowiadaniem.

Były pochwały, czas na minusy. A właściwie jeden, ale za to poważny, bo rzutujący na całość książki. Wspomniany wcześniej schematyzm, a raczej niemożność jego przezwyciężenia w realizacji, jednak nieco razi, zwłaszcza w przedstawianiu głównych bohaterów. Każdy jest nakreślony wyraziście, to prawda. Ten wyraz jest jednak tak mocny, że prowadzi niemal do karykatury. Polski James Bond to jedno, ale towarzysząca mu polska Larę Croft to już przegięcie. W ogóle postaci kobiece u Ziemiańskiego muszą być nadludzkie – piękne, mądre, wykształcone, umiejące się bić i wierne swoim mężczyznom aż do masochistycznego niewolnictwa. Chodzący ideał to za mało na określenie tego, co wyszło spod pióra wrocławskiego pisarza. Być może to efekt wyobrażeń autora o tym, czego pragną mężczyźni.

Tuż za progiem grobu jest w ogóle książką swojego gatunku – sensacyjną opowieścią dla dużych chłopców. W tej kategorii odnajduje się świetnie. Jeśli ktoś zatem szuka tego rodzaju rozrywki, powieść Ziemiańskiego będzie w sam raz. Inni mogą sobie darować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s