Nikt nie spodziewa się hiszpańskiego detektywa

W zalewie anglosaskich i skandynawskich kryminałów wydawnictwo Noir sur Blanc od lat stawia na pewną oryginalność. Włoskie powieści Donny Leon czy Andrei Camillerego zyskały w ciągu lat nieco popularności. Od jakiegoś czasu mamy też do dyspozycji coś innego. Hiszpańskiego detektywa. W dodatku działającego w stylu i czasach znanego Sherlocka Holmesa. Brzmi interesująco? To dobrze, bo jest naprawdę interesujące.518516i

Victor Ros to inspektor policji w Madrycie w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W tym kostiumie klasycznego kryminału autro Jeronimo Tristante odnajduje się świetnie. Umiejętnie łączy wszystkie elementy tak, by tworzyły spójną całość. Ten zamysł widać na każdym kroku, w każdej książce cyklu. Zresztą, czyż zamiar stworzenia cyklu nie jest najlepszym dowodem przemyślenia całości?

Każda książka opisuje tak naprawdę dwie sprawy, choć połączone ze sobą w sposób misterny i skomplikowany. Nie ma sensu szczegółowe opisywanie poszczególnych fabuł, bo – nomen omen – zabije to całą przyjemność czytelnikom. Niemniej jednak każdy, kto szuka interesującej intrygi i ciekawej przygody w historycznych kostiumach i dekoracjach, na pewno nie będzie rozczarowany. Także ci, którzy lubią odrobinę grozy i niesamowitości.

Autor buduje naprawdę wspaniały nastrój w swoich powieściach. I nie chodzi tu tylko o społeczną czy kryminalno-awanturniczą część opowieści. Na kartach książek czytelnik może poznać ówczesną sytuację polityczną Hiszpanii, opisaną z dawką krytycyzmu z jednej strony i zrozumienia dla specyfiki epoki z drugiej. Nie bez znaczenia jest też zaangażowanie żony Victora, Carli, w ruch sufrażystek. Ma się wrażenie, że poglądy inspektora, umiarkowanego i trzeźwego liberała, są w pewnym sensie odzwierciedleniem ducha postępowej inteligencji nie tylko tamtego okresu.

imagesPoszczególne historie, jak sugerują to podtytuły książek, rozgrywają się w różnych miastach Hiszpanii. Podróże inspektora są dla autora kolejnym pretekstem do oszczędnych i wyczerpujących zarazem architektonicznych opisów Madrytu, Kordoby i Barcelony. Jeśli do tego dodamy odrobinę faktów historycznych, otrzymamy pełen obraz tego fascynującego kraju.

Podobnych smaczków jest zresztą dużo więcej. Dla mnie, miłośnika historii kryminalistyki, taką swoistego rodzaju wisienką na torcie są wszystkie wzmianki o wdrażaniu do śledztw nowinek technicznych. Opisy badań w rodzaju doświadczeń z włosami zwłok, gdzie domniemaną przyczyną śmierci było otrucie, jak żywo przypominają rzeczywiste badania z tamtego okresu. Kto nie wierzy, niech sięgnie choćby po książki Thornwalda, wydawane przez wydawnictwo Znak. Z kolei wzmianka o posiadanej przez inspektora umiejętności odróżniania zapachu i popiołu z kilkudziesięciu różnych rodzajów tytoniu jako żywo przypomina słynnego angielskiego detektywa. Takich odniesień jest jeszcze kilka, ale przyjemność ich odnajdywania pozostawię wszystkim tym, którzy się na lekturę zdecydują.tajemnica-domu-arandow-b-iext10062629

Uważam, że to bardzo ciekawy cykl. Nie pretenduje do wielkiej literatury, ale nie jest zbitkiem dawno zużytych klisz, odtworzonych w bezbarwny sposób. Od dawna sądzę, że z literaturą jest trochę tak, jak z gotowaniem. Nawet jeśli weźmiemy te same składniki i ten sam stary przepis, w rezultacie mogą powstać zupełnie różne potrawy. Osobiście uważam, że efekty pracy Tristante są nadzwyczaj smaczne, by trzymać się tej kulinarnej terminologii. I radzę tej potrawy spróbować każdemu, kto ceni miłą odmianę od codziennej dawki zbrodni w stylu Północy Europy.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s