Maja Lidia Kossakowska „Siewca wiatru”

To pierwsza książka tej autorki, którą udało mi się skończyć, wcześniej próbowałem „Zakon końca świata”, i to była męka, wytrzymałem jedynie kilkanaście stron. Zraziłem się, ale nie jestem pamiętliwy, dałem więc szansę „Siewcy”. Oto garść wrażeń.

Akcja powieści rozgrywa się w niebie, gdzie istnieje cały bardzo skomplikowany system, wg którego urządzono Królestwo niebieskie. Poznajemy też, nieco pobieżnie wprawdzie, historię buntu Lucyfera i powstanie Abbadona, Anioła Zagłady. Autorka korzystała z Biblii i wielu innych dostępnych źródeł bardzo sumiennie i rzetelnie i ten fakt znajduje uznanie w moich oczach.

Kossakowskiej bez wątpienia udało się stworzyć bardzo ciekawą historię, unikając stereotypowych wyobrażeń. Dokonując starannej analizy źródeł, doszła do wniosku o nieobecności Pana w Niebie, a następnie przedstawiła swoją wizję rozwoju sytuacji.Akcja powieści toczy się wokół klasycznego motywu fantasy – walki Jasności i Ciemności, pradawnych wrogów, starszych od naszego Wszechświata.  Historia osnuta na wielu rozproszonych historiach o aniołach, przedstawia świat aniołów bardzo bliski naszemu. Są tu zatem i dworskie intrygi, walki o władzę, bunt przeciw prawowitemu regentowi i znajduje się nawet miejsce na wątki miłosne. W efekcie powstała solidna i dość  interesująca książka,  która na  koniec dodatkowo raczy czytelnika opisem prawdziwej natury Pana. W zasadzie wszystkie te cechy razem wzięte powinny być czymś w rodzaju przepustki nie tylko do dobrych wyników sprzedaży, ale i uzyskania pewnego rodzaju pozycji w świecie wielbicieli gatunku.

Powieść napisana jest bardzo przyjemnie, rzekłbym nawet łagodnie i  po kobiecemu. Nawet opis decydującej wielkiej bitwy nie epatuje nadmiernym rozlewem krwi i drastycznymi opisami. Moim zdaniem wyszło to powieści na dobre, bo twardy i brutalny (ludzki?) świat aniołów pozostaje jednak światem istot wyższych od człowieka, choćby tylko odrobinę.

Nie mogę jednak zgodzić się na pewne rozwiązania użyte przez pisarkę. Wydaje mi się, że nieco zbyt mocno podkreślana normalność postaci aniołów sprawiła, że oto Lucyfer staje się Lampką, Gabriel Dżibrilem, a między sobą najwięksi aniołowie mówią do siebie per „Rafałku”. Wszystko to sprawia czytelnikowi na dłuższą metę ból, zaczynający się w okolicach uszu, gdy po raz kolejny podobne określenia rozbrzmiewają z kart powieści. Być może inni przyjmują to zupełnie inaczej, ale dla mnie jest zabieg dość rażący. Podobnie wątki miłosne są przewidywalne aż do bólu, nie trzeba tu żadnych specjalnych umiejętności, aby przewidzieć, kto w kim się zakocha. To naprawdę nieco psuje przyjemność z lektury i ma wpływ na ostatecznie niższą ocenę.

Największą wadą książki jest w moich oczach ogromna przewidywalność fabuły. Autorka, skoncentrowana na swoim pomyśle, zbudowała piękny świat, ale ucierpiała na tym fabuła. Główna oś wydarzeń biegnie spokojnie od punktu A do B w linii niemalże prostej, a wątki poboczne to jedynie ozdobniki, które po prostu w powieści należało umieścić, bo tego wymaga teoria konstruowania fabuły. Zabrakło tu jeszcze doświadczenia, w końcu to debiutancka powieść.

Korzystałem co prawda z reedycji z 2007 roku w twardej okładce, ale mam też kilka uwag dotyczących ilustracji. Bo w co najmniej dwóch przypadkach nie za bardzo przedstawiały sytuacje opisywaną. Związany anioł raczej nikomu nie kojarzy się z batmanem powieszonym za szyje, a i w innym miejscu rysunek nie odpowiada do końca akcji. Niby nic, ale jednak nieco psuje w sumie dobre wrażenie twardej okładki i dość starannego wydania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s