Artur Górski „Al Capone w Warszawie”

Książka Górskiego to kolejny dowód na wciąż rosnącą popularność kryminałów retro, dziejących się w międzywojennej Polsce. Od czasu debiutu Marka Krajewskiego i jego cyklu o przygodach i śledztwach Eberharda Mocka, można zaobserwować stały wzrost zainteresowania podobnym klimatem powieściowym. A skoro jest na takie historie popyt, przybywa autorów piszących powieści w takich realiach i przybywa wydawców tego typu opowieści. Z mojego punktu widzenia, jako wielbiciela wszelakich utworów o tematyce kryminalnej, to naprawdę porządana sytuacja, mam bowiem z czego wybierać, mówiąc kolokwialnie.

Powieść Górskiego to bardzo poetyckie spojrzenie na naszą stolicę końca lat trzydziestych. Piszę poetyckie, bo właśnie takie uczucia wzbudza lektura książki. Przy czym jest to poetyka w takim romantycznym mocno stylu, odwołująca się do mitu Warszawy jako „Paryża Północy”, do filmów i szlagierów muzycznych epoki, do wspomnień rozrywkowego życia nocnego ówczesnej stolicy. Praktycznie na każdej stronie, a jest ich równo dwieście, znajdziemy mniej lub bardziej dosłowne opisy ówczesnej rzeczywistości. Mam nawet wrażenie, że momentami to po prostu zwykła obyczajowa powieść, w której wątek kryminalny spełnia się niejako na drugim planie. Wyraźnie widać to w drugiej części powieści, co daje poczucie zagubienia się autora we własnej fabule. A może to był jednak efekt zamierzony? Górski bowiem często podejmuje swego rodzaju grę z czytelnikiem, starając się mnożyć odniesienia do rzeczywistości nam współczesnej (polecam zwłaszcza scenę, w której inspektor marzy o wchodzeniu do domu podejrzanego po wysadzeniu drzwi, z długą bronią gotową do strzału, czy scenę finałową). Autor sam zresztą wspomina na wstępie o rozrywkowym przeznaczeniu swojej powieści i trzeba przyznać, że pod tym względem zamierzenie twórcy zostało zrealizowane. Perypetie śledcze komisarza Mieczysława Warsa i partnerującej mu podkomisarz Ludwiki Sawickiej czyta się naprawdę dość lekko i przyjemnie, co czyni z książki doskonała lekturę na letnie, urlopowe dni. A lato już się przecież zbliża.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s