Trudi Canavan „Kapłanka w bieli”

Uległem i ja tej fali popularności. Nie było mi łatwo znaleźć wolny czas na tak obszerne dzieło (680 stron), ale jakoś w kilka wieczorów, niejako w ramach odpoczynku po ciężkich obowiązkach dnia codziennego, udało mi się przeczytać tę pozycję. Przyznać muszę, że wcale nie żałuję.

Dawno już nie zdarzyło mi się czytać zachodniej fantasy. Od dobrych kilku już lat coraz rzadziej sięgam po ten niegdyś bardzo przeze mnie lubiany (uwielbiany?), gatunek. Miałem bowiem coraz więcej zastrzeżeń do schematyczności, ocierającej się po prostu o zwykły banał. Lubię być zaskakiwany podczas lektury, lub też dowiadywać się czegoś o świecie bądź ludziach i ich wzajemnych relacjach. Tego w całym gatunku coraz mniej.

Książka Canavan jest jej drugim – po bardzo popularnej i u nas „Trylogii Czarnego Maga” – cyklem, noszącym nazwę „Ery Pięciorga”. Przyznam szczerze, że jeszcze nie poznałem tamtej historii. Ale „Kapłanka w bieli” podobała mi się. Świat skonstruowany jest dość spójnie, są też człekopodobne rasy (ludzio – ptaki i rybo – ludzie, wg mojej opinii), dobrze opisane też są wzajemne relacje pomiędzy sąsiadami, różne religie i to wszystko, co tworzy cały sztafarz dekoracji dla fabuły. W tychże dekoracjach obserwujemy działania bohaterów, wielu bohaterów tej opowieści. Mimo dobrego tuzina, ani na chwilę nie jesteśmy zdezorientowani, a w miarę rozwoju akcji ich losy splatają się z sobą dość sprawnie. Wszystko to opisane dość dobrym językiem w sposób mocno wciągający. No i zakończenie niby przewidywalne, a przecież pozostawiające ochotę na ciąg dalszy.

Są też i potknięcia, są braki i nieco dłużyzn tu i ówdzie, których spokojnie można by uniknąć, kondensując niektóre sceny. Nie udało się też autorce uniknąć stereotypów, od tych najbardziej oczywistych (biali są, jakżeby inaczej, dobrzy, a źli ubrani na czarno) do troche bardziej zawoalowanych. Ale tak to już chyba musi być, kiedy przyjmuje się konwencje epickiej fantasy.

Osobiście mam zamiar sięgnąć po ciąg dalszy, bo tom pierwszy to kawał dobrej prozy. Może nie jest to arcydzieło, ale z całą pewnością rzecz warta uwagi, zwłaszcza dla fanów gatunku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s